Kategoria

Świadectwo

Podkategoria: Świadectwo

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo. Uwikłana w wróżbiarstwo

Byłam uwikłana w wróżbiarstwo Mam na imię Sylwia, mam 27 lat. Przeżyłam tyle lat a dopiero teraz zrozumiałam, jak Pan Bóg mnie kocha i pragnę się tym podzielić, bo mimo tego wszystkiego co robiłam Bogu przez te wszystkie lata to nie została sama. Moja historia z wróżbiarstwem zaczęła się gdzieś w wieku 7, być może 11 lat. Mama kupiła gazetę w niej były karty tarota, wycięłam je, bawiłam się nimi, wróżyłam koleżankom, traktowałam to jak nic złego, była to dla mnie zabawa.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo. Od zwolenniczki New Age do katoliczki

Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam uczestniczyć we mszy świętej. Pamiętam byłam bardzo podekscytowana, kiedy ksiądz podnosił Hostię lub kielich, a ministranci dzwonili dzwonkami. Często bawiłam się w „księdza”, odprawiając „msze” przy pomocy ciasteczek i soku z winogron. Wiara odgrywała szczególną rolę w moim życiu. Niestety w okresie dorastania spychałam Pana Boga na margines mojego życia. Kiedy miałam dwadzieścia lat dostałam się na studia. Wtedy odeszłam od Kościoła Katolickiego. W tym samym czasie uczęszczałam na spotkania psychicznego kanałowania, które prowadził członek Kościoła New Age. To, co na początku było zaspokojeniem ciekawości w miarę upływu czasu stało się częścią mojego życia. Brałam udział w zajęciach przepowiadania przyszłości, uzdrawiania psychicznego i innych formach New Age, które były rytuałami okultystycznymi i formami wróżbiarstwa. Nie miałam pojęcia jak niebezpieczne są te praktyki dla duszy.

Fot. Screenshot - YouTube (NIEPOKALANÓW)

Świadectwo

Niepokalanów. "Nie ma, jak u Mamy", czyli kilka świadectw z Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi

„Nie ma, jak u Mamy” to cotygodniowy radiowy cykl internetowy Radia Niepokalanów, w którym przybliżane są dzieła Matki Bożej. Jej życie, Jej skuteczne wstawiennictwo, Jej „obecność” w życiu świętych, modlitwy do Maryi, miejsca Jej kultu, a także wizerunki Matki Bożej. Może na wzór św. Maksymiliana, który, jak napisał o. Roman Soczewka – „lubił soboty i radością z tego dnia dzielił się ze współbraćmi zakonnymi, wygłaszając im pogadanki lub konferencje o Matce Bożej Niepokalanej.”

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo: Duch Święty uzdrowił moje łono!

W Internecie zawrzało na temat środków wczesnoporonnych. Mają być one ogólnodostępne, wydawane bez recepty. Opinie na ten temat, jak na każdy dotyczący moralności katolika (i nie tylko), są podzielone. Jeszcze 6 lat temu sama nie miałabym nic przeciwko, bo sama taką tabletkę „dzień po” wzięłam.

Fot. screenshot - YouTube

Świadectwo

Świadectwo. Byłem bioenergoterapeutą....

Wychowałem się w rodzinie właściwie niewierzącej. Chrzest, Pierwsza Komunia – to jeszcze otrzymałem. Ale nic poza tym. Mój obraz Boga wzięty był z filozofii Wschodu – że jest to forma energetyczna, przenikająca wszystko. Ożeniłem się, urodziły się dzieci. Dzieci jak to dzieci – zaczęły chorować. Nic specjalnego: oskrzela, alergie. Ale te choroby były przewlekłe. Zainteresowałem się wtedy medycyną alternatywną. Zaprosiłem do domu bioenergoterapeutę. Przyszedł, zbadał dzieci wahadełkiem, zaczął je uzdrawiać poprzez przekazywanie energii. Przy okazji zbadał też mnie. Stwierdził, że mam bardzo wysoki poziom energetyczny i bardzo mocną aurę. Że mógłbym uzdrawiać samego siebie i swoją rodzinę, tylko powinienem to w sobie rozwinąć. – Niech pan coś poczyta, pójdzie na kurs bioenergoterapii – poradził.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo. Nigdy więcej antykoncepcji

Chociaż razem z mężem wzięliśmy ślub kościelny to byliśmy niepraktykującymi katolikami, którzy nie znali wyznawanej wiary. Razem z mężem chodziliśmy do kościoła na mszę okazjonalnie. Jednak Boże Narodzenie, Środa Popielcowa i Święta Wielkanocne były uroczystościami, na które zawsze chodziliśmy do kościoła.

Fot. screenshot - YouTube (Któż jak Bóg)

Świadectwo

Został porwany dla okupu. „Wydarzyło się coś tajemniczego”

Urodził się w Kolumbii . Był producentem filmowym w Hollywood. Żył z daleka od Boga. Swoje nawrócenie przeżył w Puszczy Amazońskiej, kiedy jako 47 - letni mężczyzna, został porwany dla okupu przez mafię. - Myślałem, że umieram. Przeżyłem ekstazę. Krok po kroku przeżywałem całe moje życie od nowa . Poczułem ogromny ból. Przez 33 lata żyłem w grzechu ciężkim, całkowicie w oddaleniu od Boga. Moje sumienie było uśpione. Straciłem też strach przed Bogiem, a w tym momencie wszystko powróciło. Gdybym nie był w tym śnie, umarłbym z bólu - mówi Marino Restrepo

Fot. via Wikipedia.org, domena publiczna

Świadectwo

Świadectwo. Wyrwany ze szponów zła za przyczyną św. Faustyny

Joga, relaks, dobre samopoczucie" - przeczytał na słupie ogłoszeniowym. - Tego potrzebowałem. Od wielu lat żyłem samotnie, żona porzuciła mnie zabierając dzieci - wspomina. "Zajęcia odbywają się blisko, sprawdź" - ponownie usłyszał w krakowskim radiu. Okazało się, że rzeczywiście bardzo blisko - terapia poprzez ćwiczenia jogi odbywała się dwa razy w tygodniu w pobliskiej szkole podstawowej.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo. Różaniec ocalił mnie przed złym małżeństwem

Nazywam się Aida i pochodzę z Nowego Jorku. Jestem wierzącą i praktykującą katoliczką. Kiedy miałam 20 lat poznałam mężczyznę, który był ateistą. Pomimo tego zaręczyliśmy się, a ja modliłam się na różańcu o jego nawrócenie i stopniowo wyjaśniałam mu kwestie związane z wiarą. Wyznaczyliśmy datę ślubu, a moi dziadkowie przygotowywali się do przyjazdu do mnie na ślub. Jednakże do ślubu między mną a tym mężczyzną nie doszło.

Fot. David Young via Flickr CC 2.0

Świadectwo

Świadectwo. Uwikłana w wróżbiarstwo

Byłam uwikłana w wróżbiarstwo Mam na imię Sylwia, mam 27 lat. Przeżyłam tyle lat a dopiero teraz zrozumiałam, jak Pan Bóg mnie kocha i pragnę się tym podzielić, bo mimo tego wszystkiego co robiłam Bogu przez te wszystkie lata to nie została sama. Moja historia z wróżbiarstwem zaczęła się gdzieś w wieku 7, być może 11 lat. Mama kupiła gazetę w niej były karty tarota, wycięłam je, bawiłam się nimi, wróżyłam koleżankom, traktowałam to jak nic złego, była to dla mnie zabawa.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo. W życiu bowiem nie chodzi o to, żeby było łatwiej. Tylko prawdziwiej...

Od najmłodszych lat, rodzice w każdą niedzielę prowadzili mnie do kościoła na Mszę św. I chwała mm za to, bo od maleńkości uczyli mnie w ten sposób przyjaźni z Panem Bogiem. Ale mając te kilka lat, tak naprawdę nie miałem pojęcia o Eucharystii i Bogu (może jedynie tyle, ile mówili mi rodzice i czego dowiadywałem się na lekcjach religii, oraz w kościele). Kiedy miałem dziewięć lat, zostałem ministrantem. Już wtedy byłem u stóp Boga, ale nawet o tym nie wiedziałem. Bo tak naprawdę, co w tym wieku mógłbym konkretnego powiedzieć? Cóż, chyba tylko tyle, że stałem przy ołtarzu, nosiłem komżę i byłem ministrantem dłużej, niż inni koledzy. I chwała Panu za to! Cieszyłem się z tego, rodzice mnie chwalili, robiłem postępy jako ministrant, zacząłem pełnić pewne funkcje na Eucharystii. Byłem szczęśliwy! Mając dziewięć lat, już w jakiś sposób zaufałem Panu!