Co feministki myślą o rodzinie, czyli rodzina jako komórka rakowa społeczeństwa
Tekst Marzeny Chincz (pod niezwykłym tytułem „Terliko-kato-rodzina”) jest godzien uwagi raczej dla psychoanalityków, którzy mogliby z niego wyczytać w jakim modelu rodziny wychowywała się sama Chincz. Ale z pewnych powodów warto go przeanalizować, pokazuje on bowiem, co myślą o rodzinie i małżeństwie nasze polskie feministki, i jaką przyszłość chcą zgotować normalnym Polakom. A wizja to dość przerażająca, w której każdy, kto uznaje, że kobiety i mężczyźni się różnią, że ojciec ma inne zadania niż matka, jest zwolennikiem „wykastrowania ojcostwa do pojawiania się na akademiach” i „uczenia chodzenia dziecka po drzewach”.