"Dobrze, że aborcji nie widać, bo po tamtej aferze pewnie też by mnie ciągle pytali, chociaż to się działo w czasach prehistorycznych" - prowokuje Czubaszek, aby za chwilę opowiedzieć dziennikarzowi poczytnego czasopisma, że wystąpiła niedawno w satyrycznym "Szkle kontaktowym" w ciemnych okularach, ponieważ przeszła zabieg chirurgiczny.

 

Nad zachowaniem dziennikarki zachwyca się Barosz Janiszewski, ktory przekonuje, że jej kontrowersyjne wypowiedzi wynikają ze szczerości i prawdomówności, do czego - z niezwykłą skromnością - przyznaje się sama Czubaszek. "Mam taki dziwny zwyczaj, że mówię prawdę. Nie widzę powodów, żeby kłamać. Nie jestem przecież politykiem" - mówi spikerka.

 

W tej samej rozmowie Czubaszek - zapytana o aborcję - przyznaje, że "lepsze to, niż wyrzucić dziecko na śmietnik".

 

Maria Czubaszek powoli staje się kobiecym odpowiednikiem Jerzego Urbana: niemal każdą jej wypowiedź środowiska postępowe mogą potraktować jako pocałunek śmierci. Zazwyczaj zwolennicy aborcji lubią grać dobrotliwych ludzi, którym zależy na tym, aby "wszystkie dzieci były chciane i kochane". A poza tym, czy różnica między zabiciem dziecka w łonie matki i pozostawieniem do szpitalnej utylizacji a jego zabiciem i porzuceniem na śmietniku jest aż tak znacząca?

 

AM/Onet/"Wprost"