Czytając omawiany tekst, intuicyjnie na wstępie czytelnik zadaje sobie pytanie: czy jestem Talibem? Czy jestem zwolennikiem magicznych metod rozpoznawania płodności, czy też stanę po stronie nowoczesnej, sprawdzonej medycyny i jej cudownej techniki prokreacyjnej, której skuteczność, daleka jest od ideału? Autorka, snując wizję pragnień posiadania nakazuje czytelnikowi opowiedzieć się po którejś ze stron: albo jesteś wyznawcą nowej religii, szanującej wszelkie pragnienia oraz żądania, albo opowiadasz się po stronie tabelkowych czytaczy i wyimaginowanych wykresów sprawdzania płodności.


Jest niezwykłe, że w podobnych tekstach w sposób całkowity przemilcza się, że In vitro- owszem nagrodzone w zeszłym roku Noblem (podobnie jak wcześniej Barak Obama!) nadal przez biotechnologów uznawane jest za metodę eksperymentalną. W wizji ukazanej przez Święchowicz, metoda na szkle pokazana zostaje, jako remedium na każdą bolączkę niepłodności. To niepojęte, że w fanatycznym wręcz sposobie ukazania zalet próbówki zapomina się, nie tylko o dzieciach, które zostają „poświęcone” dla wyższego dobra (to dla wielu jest nierealne) zapomina się, że działania te nic nie leczą, w organizmie kobiety nic się na stałe nie zmienia. Naproechnologia zostaje tu wyśmiana. Tym samym metoda, która opiera się, na diagnozie, analizie własnego stanu zdrowia oraz podjęciu skutecznej terapii zostaje zrzucona na bok na rzecz działań, których skutek w żaden sposób nie jest znany.



Jako autorytet w tym sporze postawiony zostaje polski kapłan in vitro, prof. Sławomir Wolczyński. Autorka tekstu nie wspomina jednak, że omawiany „ojciec polskiej próbówki” w trakcie sporu z prof. Thomasem Hilgersem, nie mogąc odeprzeć słusznych racji po prostu wyszedł ze spotkania. Nie wspomina się w artykule o tym, że dokładnie to samo czynią lekarscy wyznawcy in vitro, gdy głos zabiera dr Tomasz Wasilewski, który przez lata wykonywał zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego. Czyżby zatem nowa religia nie w pełni ukształtowała się doktrynalnie?


Jak oni krzywdzą dzieci


Autorka zastosowała oczywisty zabieg: zdjęcia pięknych dzieci poczętych metodą In vitro przeciwstawia się opisanym w tekście postaciom, które chcą karać za In vitro. W tekście nie wspomina się jednak o tym, iż wspomniana kara jest konsekwencją ewentualnego zakazu stosowania tej metody. Gdyby psychiatra zastosował lobotomię zapewne też spotkała by za to go kara. Nikt jednak nie chce „lekarzy od duszy” arbitralnie skazywać na więzienie. Pojawienie się sankcji karnej jest naturalną konsekwencją pojawienia się normy zakazującej określonych działań, pisał już o tym Fiodor Dostojewski.


W tekście pojawia się opinia mówiąca o tym, że jeden z biskupów stwierdził, iż dzieci z In vitro to dzieło Frankensteina. Który biskup tak powiedział? We wszystkich wywiadach, także promowanych przez najczęściej komentowane media zwraca się uwagę, że spór o In vitro nie jest tożsamy z jakimkolwiek oceną dzieci poczętych wspomnianą metodą. Trafnie podsumowuje to Bolesław Piecha, który w wywiadzie dla Bogdana Rymanowskiego stwierdził, że każde dziecko jest darem bożym. Dlaczego jednak wyznawcy nowej religii twierdzą, iż „katoliccy Talibowie” chcą skazać wszystkie dzieci poczęte omawianą metodą na wieczne potępienie? Dlaczego następuje niepojęte przemilczenie faktu mówiącego, że to właśnie owi chrześcijańscy fanatycy uznają godność każdego dziecka od chwili poczęcia. Godność dziecka nie jest jednak tym samym co sposób poczęcia owego dziecka. W nowej prokreacyjnej religii na powyższe rozróżnienie nie ma miejsca. Każde potępienie niegodnej człowieka metody, uznawane jest za potępienie owego człowieka.


Nowa ziemia obiecana


Jak w każdym szanującym się tekście autorka decyduje się podać kilka przykładów. Jako główny w artykule pokazany zostaje przypadek polskiej emigrancki, która odnalazła szczęście w Szwecji, a osiągnąwszy omawiany stan ducha nie jest w stanie pojąć jak można zabronić ludziom mieć dzieci?! W Szwecji bowiem można mieć np. aż trójkę dzieci poczętych metodą In vitro, więcej, państwo z chęcią do tego dopłaci. Dlaczego więc w Polsce, nie tylko nie pojmuje się tej oczywistej prawdy wiary/ wiedzy, dlaczego w naszym kraju chce się karać za tak piękne pragnienie?


Robert Kościuszko, w jednej ze swoich ostatnich książek „Niewidzialna gra” określił Szwecje mianem ziemskim centrum obywatelskich wolności. Określenie to pada z ust samego diabła, który podaje ten kraj, jako wymarzoną dla niego ziemię obiecaną. Jak to mówią: co kraj to obyczaj. Niepojęte jest jednak, że w naszym kraju jest tak silne lobby chcące przenieść żywcem wspomniane obyczaje nad Wisłę. Czy tylko chrześcijańscy fanatycy uważają, iż szwedzkie przykłady niekoniecznie wyjdą nam na dobre? Spytajmy może Krzysztofa Rutkowskiego, który pewien czas temu wsławił się odpijaniem dziecka, które polskim rodzicom zostało odebrane z racji na „restrykcyjne” ,metody wychowawcze, które raczyli stosować. Czy naprawdę jako wzór musimy mieć stawiane państwo, na terenie którego dziecko potrafi donieść policji na swoich rodziców? Czy naszym wzorem winny być rozwiązania, w których wszelkie zasady posiadają charakter totalnie względny?


To moje szczęście


Nie ma najmniejszej wątpliwości, iż dziecko poczęte metodą In vitro jest wielką radością dla całej rodziny. Stąd też wypowiedzi, słynnych Polek: dziennikarek i modelek, nie jest żadnym zaskoczeniem. W tej całej emocjonalne dyspucie kila rzeczy bardzo mocno bije po oczach. Jak to jest, że z jednej strony mówi się o pragnieniu posiadania potomka, a z drugiej tak łatwo używa sformułowania „implantowano zarodek, rozwijał się embrion”? Jak to jest, że następuje tak łatwe wyśmianie realnej medycyny. Naprotrchnologia nie jest metodą doskonałą, ale przynajmniej stara się odpowiedzieć na pytanie, gdzie leży przyczyna problemu. Stara się rozwiązać cały problem, a nie dostarczyć jedynie owoc pracy rąk technika.


W tekście dokonane zostaje po raz pierwszy zjawisko pewnego przeniesienia. Autorka, wsparta, dość mocno anonimową wypowiedzią twierdzi, iż „staranie się o dziecko” w poradni naprotechnologicznej to, uprawianie seksu na żądanie i na zegarek. Ale spytajmy się każdego odpowiedniego ginekologa, dla którego kobiecy cykl nie jest tajemnicą: czy inaczej może wyglądać owo staranie. Czy moment poczęcia - w chwili występowania np. problemu fizjologicznego - nie musi wystąpić w określonym momencie cyklu? Warto w tym miejscu poczytać wypowiedzi…ojców starających się o dziecko metodą in vitro. Poczytajmy o ich odczuciach, o ich patrzeniu na totalnie techniczny charakter starań o posiadanie dziecka, o ich odczuciach, bycia jedynie dodatkiem.


Nowa religia


W nowej religii masz prawo do posiadania dziecka, jest oni twoje. Masz prawo do wszelkich metod. Kapłanami są orędownicy walki o twoje reprodukcyjne prawa. To oni tworzą nowe doktryny. W nowej religii może na ciebie paść ekskomunika, możesz być wykluczony gdy pojawi się w tobie wątpliwość, gdy zaczniesz używać dziwnie brzmiących słów: godziwość, szacunek, życie poczęte lub nienarodzone. Bo nowa religia opiera się tylko na tym co racjonalne. W nowym wyznaniu zasadniczo nie masz grzechów, a w zasadzie jednak możesz mieć. ..grzechem jest nie wyznawać owej religii, grzechem jest podważać jej, przecież oczywiste prawdy wiary, bo to ona może nazywać inną osobę Talibem, to jej przedstawiciele ukazują co jest prawdziwe, a co fałszywe.


Jak podsumować taką sytuacje? Jak to powiedział Największy Orędownik Ludzkich Praw- Strzeżmy się fałszywych proroków.


 

Błażej Kmieciak