Abp Marek Jędraszewski: "Perfidne kłamstwo zalewa nas nieustannie ze wszystkich stron"
List pasterski na Adwent 2012 roku
Kategoria
Sekcja: Duchowość i wiara
List pasterski na Adwent 2012 roku
W Austrii panuje napięta atmosfera po multireligijnej modlitwie w wiedeńskiej katedrze. Kilka dni temu odbyło się w niej nabożeństwo z udziałem katolików, muzułmanów, serbskich prawosławnych oraz protestantów. W tej samej świątyni, którą niedawno podpalił młody muzułmanin. Z powodu jego zachowania miejscowi przedstawiciele islamu wyrazili żal.
Papież przypomniał, że słowo "Adwent" oznacza "nadejście" lub "obecność", a w świecie antycznym tak nazywano wizytę króla lub cesarza w prowincji.
Treść tego listu wskazuje na brak ufności i miłości u jego autorów, a także głębokie niezrozumienie pragnienia części społeczeństwa oczekującej na Intronizację. Przypisywany współczesnym zwolennikom tych dążeń, rzekomy brak „głębszego rozumienia królewskiej godności Chrystusa” wynika z nieznajomości tematu bądź złej woli krytyków. Dotychczas nie spotkaliśmy nikogo, kto oczekiwałby na Intronizację, „aby jeść chleb do sytości i spokojnie żyć”… Przeciwnie, znamy takich, którym „chodzi o umiłowanie Jezusa do końca, oddanie Mu swego serca, zawierzenie Mu naszych rodzin, podjęcie posługi miłości miłosiernej” i którzy „domagają się życia Jego miłością i dzielenia się Nim z innymi”.
Marta Brzezińska: Jak ksiądz ocenia zapowiedzi ministra Michała Boniego, który w ramach walki z tzw. mową nienawiści chce się przyglądać również temu, co księża mówią na kazaniach?
- Jesteśmy dziś świadkami nie tylko ataków na ewangelię i chrześcijan, ale na same podstawy naszego ludzkiego istnienia. Jak wytłumaczyć kryzys rodziny, albo promocję związków jednopłciowych, podczas gdy małżeństwo według praw natury jest przymierzem mężczyzny i kobiety? Jak wytłumaczyć postęp nauki, która nie liczy się z moralnością i nieodpowiedzialnie dopuszcza krzyżówki genetyczne między roślinami, zwierzętami a nawet ludźmi? To przecież droga donikąd – podkreślił arcybiskup.
Nie zamierzam rwać włosów z głowy z powodu usunięcia choinki. To miły symbol, ale niewiele mający wspólnego z Ewangelią. Ot, zlaicyzowany i skomercjalizowany symbol Bożego Narodzenia, tyle, że bez Boga, Chrystusa i Matki Bożej, bez żłóbka i świadomości tego, że na świat przyszedł Żywy Bóg. Usuwanie jej z przestrzeni publicznej nie jest więc walką z chrześcijaństwem, bo tego ostatniego już dawno na rynku w Brukseli nie było, tak jak niemal nie ma już chrześcijaństwa podczas targów adwentowych w wielu niemieckich miastach. Jest okazja do kupowania i sprzedawania, do konsumpcyjnej rozpusty i do celebrowania pustych, bo pozbawionych jakiejkolwiek treści, zwyczajów.
Lekka w formie, błyskotliwa, ale przede wszystkim niezwykle mocna w treści książka Kreefta w popularnej formie diagnozuje niemal wszystkie choroby współczesnych katolików, a szerzej także doczesnej instytucji Kościoła. Amerykański apologeta nie pozwala ani na chwilę zapaść w drzemkę, ale za pomocą listów jadowitego węża do młodszego diabelskiego kolegi, mocno obnaża wszystkie nasze słabości, pokazując miejsca, przez które „swąd szatana” wdziera się do Kościoła. I dla niego, inaczej niż dla wielu polskich teologów czy publicystów, nie ma tematów tabu. Homoseksualizm jest takim samym zagrożeniem, jak liberalizm, a przesadny konserwatyzm może także niszczyć wiarę.
Inny uczestnik dyskusji, przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego Niemiec Nikolaus Schneider wezwał Kościoły oraz religie, by szukać tego, co wspólne i respektować to, co dzieli. – To nasz obowiązek, by cały prowadzący do pokoju potencjał naszej wiary wnosić do rozmowy i teologicznie go uzasadniać – powiedział.
Ma ono propagować świętość życia duchowieństwa i jednocześnie animować działalność powołaniową do kapłaństwa. Według wskazówek Stolicy Apostolskiej ma być obchodzone w czwartek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego. W 2013 r. wypadnie ono 23 maja.
Siostry i Bracia, Umiłowani w Chrystusie Panu!
Kiedy ludzie na stanowiskach kierowniczych w Kościele konfrontują się z odmiennymi opiniami, natychmiast zaszywają się na pozycji władzy, twierdzi benedyktyn. Jego zdaniem to nie jest sensowny środek działania, dlatego słuchacze muszą zyskać na znaczeniu w Kościele. Także dla opata obchodzenie się z odmiennymi poglądami współbraci jest nieprzyjemne i trudne. Kościelne kadry kierownicze powinny nie ustawać w usilnych zabiegach o rozmowę oraz o przeprowadzanie szerokich konsultacji.
- To było ważne założenie dla sprawiedliwości – czytamy w oświadczeniu końcowym opublikowanym po trzydniowym spotkaniu. Przywódcy religijni, instytucje oraz każdy wierzący mają obowiązek nazywania po imieniu nieprawości i ucisku. W oświadczeniu wyraźnie podkreślono wspólne poglądy na współczesne wyzwania społeczne. Zaliczono do nich kryzys finansowy i gospodarczy, zagrożenie światowego pokoju, osłabienie rodziny jako fundamentalnego elementu społeczeństwa, a także kwestię ochrony środowiska. Sprawiedliwość jako jedna z cnót opartych na prawach człowieka wymaga rozsądku oraz religijnej inspiracji.
Protesty katolików wzbudziły fragmenty broszury, w których Werlen dzieli wyznawców Chrystusa na „liberałów” i „konserwatystów”, a samego siebie sytuuje w „centrum”. Ponadto Werlen kwestionuje słuszność decyzji Jana Pawła II, który w 1994 roku stwierdził, że dyskusja o kapłaństwie kobiet jest zamknięta. – W tekście „Ordinatio Sacerdotalis” papież Jan Paweł II pisał o zastrzeżeniu mężczyznom święceń kapłańskich. W 1994 zdecydował, że ta kwestia nie podlega już dyskusji. Ale mimo ta kwestia pozostaje wciąż aktualna: czy płeć osoby jest kwestią wiary? Czy ona należy do nienaruszalnego dobra religii? Przynajmniej to podstawowe pytanie musi podlegać dyskusji, także po 1994 roku – pisał Werlen.
W homilii w bazylice świętego Piotra w uroczystość Chrystusa Króla Benedykt XVI podkreślił, że panowanie Jezusa to nie "władza doczesna, lecz miłość, która służy".