Zwolennicy Intronizacji odpowiadają na list Biskupów - zdjęcie
30.11.12, 12:40

Zwolennicy Intronizacji odpowiadają na list Biskupów

82

Treść tego listu wskazuje na brak ufności i miłości u jego autorów, a także głębokie niezrozumienie pragnienia części społeczeństwa oczekującej na Intronizację. Przypisywany współczesnym zwolennikom tych dążeń, rzekomy brak „głębszego rozumienia królewskiej godności Chrystusa” wynika z nieznajomości tematu bądź złej woli krytyków. Dotychczas nie spotkaliśmy nikogo, kto oczekiwałby na Intronizację, „aby jeść chleb do sytości i spokojnie żyć”… Przeciwnie, znamy takich, którym „chodzi o umiłowanie Jezusa do końca, oddanie Mu swego serca, zawierzenie Mu naszych rodzin, podjęcie posługi miłości miłosiernej” i którzy „domagają się życia Jego miłością i dzielenia się Nim z innymi”.

 

Nie żądamy wcale jakiegoś pustego gestu „wprowadzenia Chrystusa na tron”, wybudowania marmurowego pomnika Zbawiciela i nałożenia na Jego głowę korony!… Nie! Pragniemy jednak oficjalnego i uroczystego aktu oddania narodu polskiego Bogu, który mieszka przecież pośród nas w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, aktu uznania Jego władzy nad nami – nad naszymi duszami i wszelkimi aktywnościami życiowymi, które podejmujemy w ramach wspólnoty narodowej. Potrzeba Polsce takiej właśnie Intronizacji, skoro współcześnie nie docenia się świętej Bożej Obecności – ani w Eucharystii, ani w głębi ludzkiej duszy, a przecież św. Teresa z Avila pisała o zamieszkaniu Króla w najtajniejszej jej komnacie. Trzeba zatem, by uroczysta Intronizacja skoncentrowała nas wokół Najświętszej Eucharystii, tak byśmy codziennie do Pana Jezusa przychodzili, codziennie się Nim napełniali, upiększając tym samym kolejne mieszkania naszych dusz. Skoro „Król pragnie twojej piękności” (Ps 45,12), to szczerze chcemy okazywać Mu ufność i zawierzenie nie tylko życia osobistego, ale społecznego, narodowego. Tak, by On mógł działać w nas i przez nas. W obecnym czasie – być może bardziej niż kiedykolwiek w historii – potrzeba nam zjednoczenia z Chrystusem Eucharystycznym przez miłość. Wówczas Królestwo Boże naprawdę urzeczywistni się w naszej Ojczyźnie.

 

Chociaż w punkcie 1-szym listu Episkopatu Polski czytamy, że „Stary Testament objawia Boga jako obecnego w życiu Izraelitów na podobieństwo Króla: (…), bronił ich przed głodem i wrogami” (dlaczego dziś nie mielibyśmy spodziewać się od Boga, naszego Króla, takiej obrony!?), a w punkcie 2-gim, że prorocy głosili, iż „Bóg da swemu ludowi Mesjasza-Króla, który zaprowadzi w świecie panowanie Boga”, to już w punkcie 5-tym mowa jest o tym, że królestwo Boże „nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek formą panowania człowieka w świecie”. Tym samym usiłuje się odrzucić panowanie Boga-Człowieka, obecnego w naszym życiu na podobieństwo Króla!

 

Tymczasem w kontekście Intronizacji należy mówić o panowaniu Boga, który dla ustanowienia Swojego Królestwa posługuje się ludźmi żyjącymi przecież w świecie. Człowiek pełniący w życiu rozmaite posługi, a w tym także realizujący wielorakie formy zwierzchności, może i powinien stawać się narzędziem w rękach Boga, który pragnie niepodzielnie panować – zarówno w życiu indywidualnym, jak i społecznym. Trzeba więc przypomnieć sobie słowa bł. Jana Pawła II: „Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa.” Jeżeli zaś rozumie, że to obecność samego Chrystusa ukrytego w jego duszy (całej Trójcy Przenajświętszej tam mieszkającej) stanowi o tej niezbywalnej godności i doniosłym powołaniu, to pojmie też kierunek rozwoju człowieczeństwa! Bo tego „nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa”! „Ja rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy - synami Najwyższego” (Ps 82,6). Wielu świętych, którzy dostąpili łaski zaślubin duchowych z Panem Jezusem powtarzało za św. Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). Zjednoczenie z Chrystusem jest właśnie tym kluczem do zrozumienia, że panowanie Chrystusa w świecie musi przejawiać się poprzez konkretne osoby, konkretne wspólnoty. Stanowi też ono obietnicę, że Królestwo Boże rzeczywiście może przyjść na ziemię: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego, i mieszkanie u niego uczynimy" (J 14,23). „I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi” (bł. Jan Paweł II).

 

Oczywiście statystycznie 1/12 apostołów nigdy nie zgodzi się na Intronizację, bo tacy bardziej zakorzenieni są w „świecie” niż w Królestwie Bożym. Dlatego też z taką łatwością niektórzy wypowiadają się w następujący sposób: „trzeba głośno powiedzieć, że interpretacja Chrystusa jako Króla Polski nie jest poprawna”. Brzmi to zupełnie tak, jak gdyby chcieli stwierdzić: Chrystus może sobie być Królem w Niebie, ale nie w Polsce… Domagają się innego króla, ale jego panowanie szczęścia zapewnić nie może… Zważmy zatem na ostrzeżenie:

1Sm 8,5-18 „(…) «(…) ustanów raczej nad nami króla, aby nami rządził, tak jak to jest u innych narodów». (…) A Pan rzekł do Samuela: «Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą. (…) tylko wyraźnie ich ostrzeż i oznajmij im prawo króla, który ma nad nimi panować». (…) «Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem. (…) Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom.  Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i odda ją swoim dworzanom i sługom. (…)  Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami.  Będziecie sami narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha».

 

Czy można jednak przypuszczać, że również pozostali Pasterze negują prawdę zawartą w zdaniu: „Tymczasem Pan, wasz Bóg, jest królem waszym.” (1Sm 12,12)? Pamiętajmy, że Król mówi: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18). Czyżby wiara w te słowa była niezgodna z nauczaniem Kościoła? A może taki Kościół nie jest już Jezusowy? Czy nauczanie Kościoła nie ma być zgodne z Pismem Świętym?

 

Poruszając przecież kwestię posłuszeństwa, należy mieć na uwadze fakt, że w gronie Apostołów znajdował się Judasz, co dla współczesnego katolika i kapłana jest informacją, że zdrada Chrystusa (nieposłuszeństwo wobec Chrystusa) może się zdarzyć, ale na pewno jest też nauką, aby za takim przykładem nie podążać, bo nawet ci, którzy Judaszowi zapłacili za zdradę, odwrócili się od niego. Również dzisiaj trzeba rozważać, komu nie należy być posłusznym.

 

Właściwie już sama modlitwa „Ojcze nasz” powinna nam wszystkim wystarczyć do uznania i zrozumienia potrzeby Intronizacji:

Mt 6,10: „Niech przyjdzie Twoje Królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak i w niebie.” - Pan Bóg podpowiada nam jako swoim małym dzieciom, co jest dla nas najlepsze i jest to również Jego Wola. To dla większej chwały Bożej i pożytku naszych dusz powinniśmy prosić o przyjście Królestwa Bożego. Matka Boża i Pan Jezus wielokrotnie uczą nas, że nie powinniśmy „dyskutować” (czyli polemizować) z Panem Bogiem (tzn. wymawiać się przed spełnieniem Jego zamiarów, uważając je za trudne bądź niemożliwe do realizacji), tylko z ufnością przeprowadzić Intronizację. Nie wolno nam wstydzić się wobec innych („bo co oni powiedzą” - inni odpowiadają za swoją postawę) takiego publicznego uznania panowania Chrystusa nad nami, zwłaszcza gdy prosi nas o to sam Zbawiciel.

 

Dla uzasadnienia konieczności przeprowadzenia Intronizacji należy przytoczyć dwa istotne fragmenty Pisma Świętego:

 

1) J 18,38: „Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?»” - zapytał, jakby prawd było tyle, ilu jest rządzących

Tymczasem prawda to:

- bez Jezusa nic nie możemy uczynić (Eucharystia, Miłość, Łaska, Prawo)

J 19,14: „…I rzekł do Żydów: «Oto wasz Król!»,

(15) …Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla».” – oczywiście Natanael z wiarą rozpoznał w Jezusie Króla, okazuje się jednak, że – wbrew temu, co ukazano w omawianym tu liście Episkopatu Polski – dla wielu problem stanowiło już samo uznanie w Jezusie Króla;

(21) „Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: «Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim»."– podobnie i dziś usiłuje się zaprzeczyć królewskiej godności Chrystusa (odrzucając Intronizację), a wskazując, że to On sam powiedział, że jest Królem Polski;

(36) „Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata.… Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd».” – należy zwrócić uwagę na słowo „teraz” (czyli: wówczas, na danym etapie dziejów ludzkich) i rozumieć, że Królestwo Boże nie jest takie, jak królestwa z tego świata, ale to nie znaczy, że nie może Ono przyjść.

 

2) Łk 19,11: „… a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. (12)Mówił więc: «Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić.” – mowa o Chrystusie

(13) „Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Zarabiajcie nimi, aż wrócę””. – pomnażajcie miłość Bożą w waszych duszach

(14) „Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”.

(15) Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze,” – Skarb Swój, Ducha Świętego wlał do duszy („miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego”, „Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga”, „zostawił zadatek Ducha w sercach”, „Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził”)

„aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. (16)Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min”. (17)Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami!” (…)(20)Następny przyszedł i rzekł: „Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. (…) chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał.” – sługa ten symbolizuje tych, co mówią: nie urodziłem się święty, czego może Bóg ode mnie wymagać?

(…)(23) „Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał.” – dlaczego nie dałeś się prowadzić tym, co wiedzą, jak duszę doskonalić, uświęcać i uwielbiać Boga?

(…)(27) „Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”».

 

Przed takim buntem w sprawie Intronizacji przestrzegał kard. August Hlond: „Chrystus Król, pierwszy tron – w naszym sercu, (…) drugi tron – w rodzinach, trzeci tron – w życiu publicznym – Chrystus jest ośrodkiem dziejów ludzkości i planów Bożych. On króluje Nauką, Prawem, Łaską. Chrystus króluje, to podstawowa konstytucja wszystkich narodów – kto to obala lub osłabia, podrywa własny naród. Ktokolwiek powtórzy samobójczy okrzyk: «nie chcemy, aby ten królował nad nami» (Łk 19,14), skazuje naród na zagładę, niewolę i sponiewieranie”.

 

Papież Pius XI, mówiąc o tym, że „trzeba, żeby Chrystus królował”, w encyklice „Quas primas” zapisał: „Im więcej najsłodsze Imię naszego Odkupiciela niegodziwym milczeniem się pomija na międzynarodowych zebraniach i w parlamentach, tym głośniej wyznawać Je należy i tym usilniej uznawać prawa królewskiej godności i władzy Chrystusa Pana. (…) Słusznie i sprawiedliwie, że lud chrześcijański, poruszony niebieskim natchnieniem, pragnie Jezusa wyprowadzić z zacisza i ukrycia świętych przybytków – i wiodąc Go w triumfalnym pochodzie po ulicach miasta, przywrócić Mu wszystkie prawa królewskie.” Ponadto Papież Pius XI wyraża nadzieję, że taki kult „(…) przez oddawanie publicznej czci Chrystusowi Królowi napomni także i państwa, że tak jednostki, jak i władze, i rządzący mają obowiązek czcić publicznie Chrystusa i Jego słuchać; tak aby wszystkie stosunki w państwie układały się na podstawie przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich tak w wydawaniu praw i w wymiarze sprawiedliwości, jak i w wychowaniu i wykształceniu młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów”.

 

O ile Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata obchodzona jest w konkretnym czasie roku liturgicznego, o tyle INTRONIZACJA ma na celu głównie zjednoczenie naszych serc z Jezusem Eucharystycznym w każdym dniu naszego życia.

 

Przecież to właśnie w Eucharystii obecny jest nasz Król, któremu trzeba, aby w nas i poprzez nas panował w świecie - Prawdziwy, Żywy, Cały Pan Jezus i całe Jego Serce, wokół którego koncentrować powinno się nasze życie (ku któremu mamy stale się zwracać). Taki kierunek wskazuje narodowi sam Zbawiciel, który Sł. B. Wandzie Malczewskiej zapowiedział: „Odrodzenie waszej Ojczyzny, jej rozkwit i utrzymywanie się w niezależności, zależy od zjednoczenia się ze Mną przez życie Eucharystyczne.”


Dlatego prosiła ona: „Polsko, Ojczyzno moja, upadnij do nóg Panu Jezusowi, który Ci wolność zapowiada. Dziękuj Mu i kochaj Go całym sercem. Bądź wierna Kościołowi jako Oblubienicy Chrystusowej, a Matce swojej, która Cię zrodziła i wypielęgnowała. O Polsko, Ojczyzno moja! Stój silnie przy Kościele Świętym, broń Jego Praw nadanych Mu od Boga, a zwalczaj wszelkie postanowienia rządów schizmatycznych, heretyckich i żydowsko-masońskich, dążące do ograniczenia Jego wolności, a nawet do Jego zagłady. Na łonie Kościoła Świętego, Polsko, możesz być pewna swojej potęgi państwowej”.

 

Jak wymowne powinno więc stać się dla nas wezwanie Matki Najświętszej (przekazane właśnie Sł. B. Wandzie Malczewskiej): „Pragnę widzieć Polskę szczęśliwą, ale niech też Polacy do tego rękę przykładają... Modlę się za Polskę, za jej nabożeństwo do mnie. Modlę się za wszystkie stany... aby miłość, zalecona przez mojego Syna, zakwitła wśród was... Módlcie się wszyscy – i postępujcie drogą wskazaną wam przez mojego Syna”.

 

A czyż ta droga nie została nam wskazana?! Pan Jezus ukazał ją Sł. B. Rozalii Celakównie, mówiąc: „Patrz, dziecko, Królestwo Chrystusowe przychodzi do Polski przez Intronizację”. A na innym miejscu: „Niech najpierw Polska przeprowadzi u siebie Intronizację Mego Serca, a potem niech to uczynią inne narody”.


Czy pamiętając o słowach Zbawiciela: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18), naprawdę chcemy w dalszym ciągu opierać się Jego życzeniom?: „Ja chcę niepodzielnie panować w sercach ludzkich. Proś o przyspieszenie Mego panowania w duszach przez Intronizację”. Przynaglenie Pana Jezusa rozciąga się nie tylko na modlitwę czy ofiarę, ale również działanie: „Trzeba wszystko uczynić, by Intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy”, a także: „Nie trzeba zaniedbywać sprawy przyspieszenia chwili Intronizacji w Polsce”.


Skoro zaś Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa (poprzez Akt Intronizacji dokonany przez cały naród, a w szczególności w imieniu narodu przez władze kościelne i państwowe) ma stać się zadośćuczynieniem za grzechy nieczystości, nienawiść, aborcję i jedynym ratunkiem przed zagładą Polski, to może u wielu sceptyków dystans pogłębiają słowa: „To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów, a całkowitym zwrotem do Boga”. Dystans, który pozwala im odsuwać myśl o Intronizacji w jakąś bliżej nieokreśloną (tzn. bardzo odległą) przyszłość…

 

Autorzy listu pt. „O królowaniu Jezusa Chrystusa” sformułowali następującą tezę: „Myślenie jednak, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski, a wszystko się zmieni na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie.” - Tymczasem Chrystus zapewnił Rozalię: „Sam akt ofiarowania Polski przez Intronizację Mojemu Sercu przyniesie zbawienne korzyści, bo przez to bardzo dużo dusz nawróci się szczerze do Pana Boga, poddając się Jego prawu. (…) Trzeba korzystać z czasu i łaski”. Nie wolno więc ulegać zniechęceniu, zwłaszcza że: „Intronizacja w Polsce musi być przeprowadzona”. Pan sam ma o nas staranie, ale i my winniśmy wykazać dobrą wolę mimo największych trudności.

 

Historyczne fakty dowodzą, że w momentach krytycznych (zagrożeniu utraty wolności, w obliczu szerzących się herezji) albo w sytuacjach zobojętnienia religijnego narodu, ustanowione i publicznie obchodzone uroczystości ku czci Najświętszej Maryi Panny i Najświętszego Serca Jezusowego okazywały się niezwykle owocne (płynęły z nich oczekiwane dobrodziejstwa – skuteczna obrona przed złem i pomnożenie dobra).

 

Należy tu szczególnie przywołać historię dotyczącą intronizacji Matki Bożej, albowiem jest ona ściśle powiązana z Intronizacją Chrystusa Króla. Jak doszło do ogłoszenia Matki Najświętszej Królową Polski?

 

Podczas objawienia, jakie 14 sierpnia 1608 r. w Neapolu otrzymał o. Juliusz Mancinelli Maryja powiedziała: „Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie”. Gdy 2 lata później o. Mancinelli doszedł pieszo do Krakowa, gdzie był entuzjastycznie witany przez króla i wszystkie stany, ponownie ukazała mu się Maryja w wielkim majestacie i powiedziała: „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego Narodu, który jest mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj Mnie nieustannie, a Ja będę ci zawsze, tak jak teraz miłosierną”.

 

Kiedy w 1655 r. w granice Polski wdarli się Szwedzi, a opuszczony król musiał uciekać poza granice kraju, zrozpaczeni biskupi pisali do papieża: „Zginęliśmy, jeśli Bóg nie zlituje się nad nami". Wtedy Ojciec Święty Aleksander VII, powołując się na objawienie o. Juliusza Mancinelli, odpowiedział: „Nie, Maryja was uratuje, to Polski Pani. Jej się poświęćcie. Jej oficjalnie ofiarujcie. Ją Królową ogłoście, przecież sama tego chciała". Król Jan Kazimierz, stosując się do rady papieża, 1 kwietnia 1656 r. złożył uroczysty ślub, ogłaszając Maryję Królową Polski.

 

Od tej chwili Matka Boża wzięła losy naszego narodu w Swoje dłonie. Ocaliła Polskę nie tylko od potopu szwedzkiego, lecz wiele razy okazywała nam Swoją potęgę i miłosierdzie. Nuncjusz apostolski w Warszawie — Pignatelli przed naszym zwycięstwem nad Turkami pod Wiedniem powiedział do hetmana Stanisława Jabłonowskiego: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię, jak Polska, szczęśliwszego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymowne; obyście to tylko zrozumieli sami".

 

O Maryjo, jaka to wielka łaska dla nas! Ty jesteś Królową Polski i rodzisz Króla. Dlatego godne, słuszne i konieczne jest, aby Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel i Król Wszechświata, wraz z Tobą, naszą Matką i Królową Polski, królował w sercach naszych i Ojczyźnie naszej. Spraw, prosimy, by dzisiaj księża biskupi – podobnie jak wówczas – zrozumieli, że powinniśmy nie pojedynczo, ale wspólnotowo, w procesji odpowiedzieć „fiat” Jezusowi.

TAK, JEZU, BĄDŹ NASZYM KRÓLEM!

 

Jak zapewniał nas bł. Jan Paweł II w trakcie homilii wygłoszonej 2 czerwca 1979 r. na pl. Zwycięstwa w Warszawie: „Trzeba iść po śladach tego, czym – a raczej Kim – na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiarą Kościoła. Ale także i dla tych, pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się.” Idąc zaś po śladach minionych pokoleń Polaków, a zwłaszcza obserwując to, Kim dla nich był Chrystus, trzeba pamiętać, że naród to „wspólnota szczególna, najbliżej chyba związana z rodziną, najważniejsza dla dziejów duchowych człowieka. Otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego (…) bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie.”

 

Dzieje narodu polskiego nakazują wręcz domyślać się szczególnego zamiaru Bożego względem nas – tj. przeznaczenia Polski na Królestwo Maryi i Serca Jej Syna. Kiedy w sierpniu 1920 r. na Jasnej Górze nastąpiło ślubowanie biskupów polskich z Prymasem Dalborem na czele – ślubowanie prorocze, że będą oni szerzyć cześć tegoż Najświętszego Serca Jezusowego, jeżeli Bóg udzieli łaski zwycięstwa, Bóg śluby przyjął i dał zwycięstwo w sposób cudowny! (15 sierpnia 1920 r. – „Cud nad Wisłą”)

 

W roku 1951 nastąpiło natomiast uroczyste poświęcenie się narodu polskiego Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a temu oddaniu towarzyszyły liczne objawy łask Bożych, takich jak: uzyskanie w tym czasie najwyższego w świecie przyrostu naturalnego ludności, uchylenia rządowego rozporządzenia o wolności zabijania dzieci, żarliwe przylgnięcie społeczeństwa polskiego do czci Najświętszego Serca Jezusa w czasie, gdy w świecie chrześcijańskim kult ten znikł. Jak wymowne jednak powinno stać się dla współczesnych orędzie Episkopatu z lipca 1951 r., które zawierało proroczą intuicję na następne tysiąclecie! Brzmiało ono: „Co więcej, posuwamy się względem Serca Bożego do świętej śmiałości i prosimy, by zechciało liczyć na Naród Polski, jako naród wiernych sług, przez których może spełnić Swoje Miłościwe Zamiary…”


Jeżeli Episkopat Polski przed 60-ciu laty posunął się do takiej świętej śmiałości, prosząc Serce Boże, by nie wahało się spełnić Swoich zamiarów poprzez naród polski, ale zechciało na niego liczyć, to czy w obliczu słów zawartych w liście pt. „O królowaniu Jezusa Chrystusa” mamy pomyśleć, że obecnie z tej deklaracji (złożonej samemu Bogu!) Episkopat Polski usiłuje się wycofać!?

 

Żyjąc w narodzie polskim, wspólnocie „najważniejszej dla dziejów duchowych człowieka”, nie chcemy ubolewać, że objawiona nam wielokrotnie gotowość Serca Bożego do okazania Polsce Swej dobroci pozostaje przez Polskę niewykorzystana przez odrzucenie Intronizacji! Obyśmy wreszcie okazali posłuszeństwo miłościwym zamiarom Pana Jezusa, który za pośrednictwem Sł. B. Rozalii Celak zwraca się do narodu polskiego: „Najpierw niech Polska poświęci się Memu Sercu… (i nasyci Moją miłością), a potem niech to samo uczynią również inne narody. Polska ma je nasycić przez przekazanie im nowych fal uszczęśliwiającego kultu Serca Bożego poprzez ideę osobistego poświęcenia się i Intronizację.”

 

Wsłuchajmy się jeszcze w głos kard. Augusta Hlonda: „Tylko wtedy, kiedy Polska oprze całe życie prywatne i publiczne na zasadach Chrystusa i przyjmie Jego Królowanie, nastąpi jedność w narodzie i zgodna praca dla Boga i Ojczyzny. (…) Polska musi pozostać i pozostanie wierna Chrystusowi Królowi pod opieką Matki Najświętszej. Polsko, bądź godną cząstką powszechnego Królestwa Chrystusowego pod płaszczem opiekuńczym Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej i za wstawiennictwem naszych świętych Patronów. (…) Budowę tego Chrystusowego Królestwa trzeba rozpocząć od parafii, pielęgnując życie eucharystyczne i modlitwę.”

 

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń” (Oz 6,6)

 

Być może wielu Polakom wydaje się to niemożliwe, że współcześnie życie publiczne może „opierać się na zasadach Chrystusa”… Tymczasem Jezus, wskazując narodowi drogę do ustanowienia Królestwa Bożego na ziemi, nie oczekuje czynów lub dzieł niezwykłych, nierealnych.

 

Oczekuje jedynie zaufania i MIŁOŚCI, która wypływa z poznania JEGO Samego, bo „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest Miłością” (1J 4,8).

 

Kogo kochamy, o tym myślimy, kogo kochamy, z tym chcemy przebywać, kogo kochamy, tym jesteśmy zachwyceni i ciągle mało nam adorowania „obiektu zakochania”, kogo kochamy, temu ofiarnie oddajemy wszystko, wreszcie kogo kochamy, do tego się upodabniamy!

 

Królowanie Jezusa Chrystusa w naszej Ojczyźnie nastąpi wtedy, kiedy Polska pozytywnie odpowie na pytanie Zbawiciela skierowane niegdyś do św. Piotra: „Czy Mnie kochasz?”, a nawet „Czy kochasz Mnie więcej aniżeli ci?”

 

Królestwo Boże, panowanie Jezusa Chrystusa w poszczególnych duszach, ale i w całej społeczności narodu polskiego, przyjdzie wtedy, gdy człowiek we wszystkich przejawach swojego ziemskiego życia łączył się będzie ze Zbawicielem przez miłość. Ażeby mogło się to urzeczywistnić, potrzeba poznania Boga. Nikt przecież nie kocha tego, kogo nie zna.

 

CZY MY NAPRAWDĘ WYPEŁNIAMY PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE?

A JEŻELI NIE, TO CZY SPOWIADAMY SIĘ Z TEGO?

 

Przecież Chrystus „udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić” (Łk 19,12). Zawierzając zaś sługom określoną część swojego majątku, oczekuje pomnożenia Jego Daru przez owe sługi. Daru, którym jest sam Duch Święty: „…miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5).

 

Chce brać, czego nie położył i żąć, czego nie posiał… A my? Czy chcemy pomnażać tę Miłość, której Zbawiciel tak pragnie i oczekuje? „A może utrzymujecie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził?” (Jk 4,5). Pożąda Ducha Świętego, bo „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?" (1Kor 6,19; również -1Kor 3,16; 2Kor 1,22 i Ef 2,22).


Przedziwne… Ludzie nie należą do samych siebie, bo wszystko, co mają, mają od Boga, a wysyłają za Nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby Ten królował nad nami”.

 

Tymczasem miłość ku Bogu polega na usposobieniu. Jeżeli ktoś pragnie Boga kochać, ten już miłuje. Jeżeli Polacy okażą Bogu zaufanie, On sam zatroszczy się o wszystko, co dla nas konieczne. Dlatego nic tak nie wpłynie na religijne odrodzenie naszych sfer rządowych i całego narodu i nic tak nie przyspieszy stanowczego zwrotu dusz do Boga – tak wśród władz świeckich, jak i ogółu społeczeństwa – jak właśnie Intronizacja państwowa, która stanie się widomym znakiem, że pragniemy Boga kochać, że pragniemy panowania prawa Jego miłości w naszym życiu, również wspólnotowym.

 

W największym stopniu osiągniemy miłość przez zatapianie się w Jego miłości. Pan Jezus nie odwiedza nas chwilowo, lecz pozostaje wśród nas. Przez swą obecność w Przenajświętszym Sakramencie sprawia cuda miłosierdzia, ale tego się nie docenia, prawie, że się nie widzi.

 

Trzeba, by Intronizacja skoncentrowała nas wokół Najświętszej Eucharystii, tak byśmy codziennie do Jezusa przychodzili po wszystkie łaski, których On chce nam udzielać. Wówczas będziemy się z Chrystusem jednoczyć przez miłość – poprzez nieustanne oddanie się Eucharystycznemu Sercu Boga. Kiedy Eucharystia stopniowo zawładnie naszymi zmysłami, władzami duszy, myślami, planami i czynami, Królestwo Boże urzeczywistni się w życiu osobistym, ale również publicznym, narodowym.

 

Uznanie tego panowania Chrystusa nie może ograniczać się do działania poszczególnych osób indywidualnych (jak to zdaje się sugerować Episkopat w swym liście); przeciwnie, prosząc naszego dobrego Ojca każdego dnia o przyjście Jego Królestwa (modlitwa „Ojcze nasz”), musimy pamiętać, że żyjemy we „wspólnocie szczególnej, najbliżej chyba związanej z rodziną, najważniejszej dla dziejów duchowych człowieka”. Dlatego – zgodnie z intencją Episkopatu Polski – domagamy się „życia Jego miłością i dzielenia się Nim z innymi”. Skoro zaś dwóch lub trzech zbierze się w imieniu Chrystusa, uznając Jego władzę królewską nad narodem polskim, tam On będzie między nami. Wielką moc ma modlitwa we wspólnocie, a jej skutki ogarniają również tych pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Tych wątpiących, tych sprzeciwiających się.

 

Okazując Bogu miłość i chęć spełnienia Jego woli, możemy być pewni Jego pomocy. „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra…” (Rz 8,28)

 

Pasterze! Nie oglądajcie się na władze świeckie w Polsce! Nie oczekujcie, że to wpierw politycy się nawrócą! W pierwszej kolejności – po okresie świadomego duchowego przygotowania wiernych – należy ogłosić Chrystusa Królem przez uroczysty akt Intronizacji w Polsce! Następnie spośród grona dusz Bogu oddanych Pan sam wybierze i pobudzi do służby społeczeństwu tych, których ustanowi na czele władzy świeckiej. Obecnie potrzeba jednak zdecydowanego działania ze strony władz duchownych!

 

Do Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa należy się bardzo dobrze przygotować. Także poprzez ogólnonarodowe rekolekcje, których tematem przewodnim warto uczynić obecność Boga-Miłości w duszy ludzkiej i stałe dążenie do umiłowania Trójcy Przenajświętszej ponad wszystko, które jest celem ludzkiego życia.

 

Poniżej pragniemy przedstawić jedną z propozycji takiego przygotowania.

 

 

Plan przygotowania do Intronizacji

 

Przygotowania powinny trwać cały rok i mieć zasięg ogólnopolski, rozciągając się także na tereny Polonii zagranicznej. Wydaje się słuszne, by rozpoczęły się wraz z inauguracją roku liturgicznego.

 

Trzeba, by Kościół święty w Polsce przeżywał ten czas za wstawiennictwem Matki Bożej, wszystkich patronów i świętych polskich, codziennie odmawiając różaniec w intencji Ojczyzny.

 

Niezbędnym elementem takiego przygotowania jest właściwa formacja sumień i odpowiedzialna troska duszpasterzy o przybliżanie prawd wiary i rozwój wewnętrzny Polaków. W tym celu należy we wszystkich parafiach Polski w każdą niedzielę głosić jednolite rekolekcje, których treść powinna zostać ułożona (napisana) przez bogobojnego kapłana, w szczególności w oparciu o dzieła świętych Kościoła.

 

Przez cały rok, a nawet wcześniej, bo już od momentu opracowywania kazań rekolekcyjnych należy upraszać wsparcie modlitewne i ofiarnicze wszystkich zakonów.

 

Przed Mszą św. niedzielną może odbywać się wybrane nabożeństwo przygotowujące do Intronizacji (np. różaniec, modlitwy do Chrystusa Króla o prowadzenie w życiu codziennym, odnowę moralną, o rozpoznanie i wypełnienie woli Bożej, o święte powołania, świętych polityków itd.).

 

W każdej parafii jeden dowolny dzień w tygodniu powinien zostać przeznaczony na całodobową adorację Najświętszego Sakramentu (jeśli możliwe - na kolanach); obecność kapłana obowiązkowa.

 

3 maja lub 22 sierpnia – pielgrzymka na Jasną Górę do Królowej Polski w intencji nastania Królestwa Chrystusa.

W ostatnim miesiącu tych przygotowań, poprzedzającym bezpośrednio uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, główną troską duszpasterską stać się powinny spowiedzi generalne wiernych, a także przywrócenie Komunii św. na klęcząco. W tym czasie nabożeństwa odbywać się mogą codziennie (a nie tylko w niedzielę); w ostatnich dniach - nowenna do Chrystusa Króla z procesją Eucharystyczną wokół kościoła.

 

Intronizacja, czyli oficjalne i uroczyste obranie Chrystusa Królem Polski, powinna odbyć się w święto Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Centralne obchody będą mieć miejsce w Częstochowie.

 

Intronizacja powinna być centralnym i uroczystym aktem oddania Bogu woli każdego Polaka i zbiorową prośbą o odnowę duchową, moralną narodu polskiego. Z uwagi na rangę tego wydarzenia wskazane jest, by podczas ślubowania w obecności Eucharystii biskupi i prezbiterzy leżeli krzyżem, a lud wiernych świeckich trwał w postawie klęczącej.

 

A OTO JAKIEJ INTRONIZACJI UCZY NAS SŁOWO BOŻE:

 

Pwt 17,14: „Gdy wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, gdy go posiądziesz i w nim zamieszkasz, jeśli powiesz sobie: «Chcę ustanowić króla nad sobą, jak mają wszystkie okoliczne narody», (15)tego tylko ustanowisz królem, kogo sobie Pan, Bóg twój, wybierze spośród twych braci - tego uczynisz królem. Nie możesz ogłosić królem nad sobą kogoś obcego, kto nie byłby twoim bratem. (…)(18)Gdy zasiądzie na królewskim swym tronie, sporządzi sobie odpis tego Prawa …. (19)Będzie go miał przy sobie i będzie go czytał po wszystkie dni swego życia, aby się nauczył czcić Pana, Boga swego, strzegąc wszystkich słów tego Prawa i stosując jego postanowienia, (20)by uniknąć wynoszenia się nad swych braci i zbaczania od przykazań na prawo czy też na lewo, aby długo królował on i (następcy) jego (w Polsce)”


- 1Krn 29,10: „(…) «Bądź błogosławiony, o Panie, Boże ojca naszego, (Polski), na wieki wieków! (11)Twoja jest, o Panie wielkość, moc, sława, majestat i chwała, bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje; do Ciebie, Panie, należy królowanie i ten, co głowę wznosi ponad wszystkich. (12)Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzą, Ty nad wszystkim panujesz,   w ręku Twoim siła i moc, i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko. (13)Teraz więc, Boże nasz, dzięki Ci składamy i wychwalamy przesławne imię Twoje. (14)Czymże ja jestem i czym jest lud mój, żebyśmy Ci mogli ofiarować dobrowolnie te rzeczy? Albowiem od Ciebie to wszystko pochodzi i co z ręki Twojej mamy, dajemy Tobie. (15)Jesteśmy bowiem pielgrzymami przed Tobą (…)(18)O Panie, Boże ojców naszych, (…) zachowaj to na zawsze jako wyraz myśli i uczuć ludu Twego i skieruj ich serca ku Tobie. (19)A (rządzącym), daj serca doskonałe, aby strzegli poleceń, przykazań i praw Twoich (…) «Błogosławcież Pana, Boga waszego». I błogosławiło całe zgromadzenie Pana, Boga swych przodków, klękając i oddając pokłon do ziemi w hołdzie Panu i królowi.

 

 

PRZYJDŹ, PANIE JEZU!

 

Zwolennicy Intronizacji

Komentarze (82):

anonim2012.11.30 12:49
zwolennicy Intronizacji mają rację. Bez pomocy Chrystusa Króla nie damy rady w walce z szatańskim podstępem i pokusami. Zapraszając Go do siebie (swojej osoby, rodziny, miasta, kraju) zyskujemy ogromnego Orędownika u Ojca , który pomoże nam przezwyciężyć Złego.
anonim2012.11.30 12:53
Nawet nie czytałem. Podstawą bycia katolikiem jest posłuszeństwo papieżowi i biskupom. To dlatego kapłani podczas uroczystości święceń wkładają swoje ręce w ręce biskupa. Jak się nie podoba, jeśli uważacie, że ze zdaniem biskupa można polemizować, możecie się zawsze przenieść do protestantów. Tam do woli możecie intronizować Chrystusa na kogokolwiek.
anonim2012.11.30 13:18
Kim są tajemniczy "Zwolennicy Intronizacji"? To jedna osoba, grupa, czy pół narodu?
anonim2012.11.30 13:24
@Iskaral Krost Dziękuję w imieniu swoim i innych czytelników za podanie źródła. Szkoda, że szanowna redakcja tego nie zaznaczyła. Chyba, że list ten został przesłany bezpośrednio na adres Frondy. Ciekawe, czy owi "Zwolennicy Intronizacji" to jakaś większa grupa, czy po prostu pan Zenobiusz uważający się za przedstawiciela wszystkich zwolenników intronizacji. W każdym razie po cytatach z Biblii skomentowanych według własnej interpretacji zrezygnowałem z czytania reszty listu.
anonim2012.11.30 13:27
Oho... komuś się nie spodobał poprzedni wpis pana Iskarala Krosta. Podaję więc źródło ponownie: http://zenobiusz.wordpress.com/2012/11/28/odpowiedz-na-list-episkopatu-polski-pt-o-krolowaniu-jezusa-chrystusa-czyli-o-potrzebie-intronizacji-najswietszego-serca-pana-jezusa-w-polsce/
anonim2012.11.30 13:34
@Berliner, to najpierw przeczytaj i nie wypisuj bluźnierstw głupcze!
anonim2012.11.30 13:48
A kim są owi "zwolennici Intronizacji"? Czym jest Intronizacja według objawień Rozalii napisałem tutaj: http://www.fronda.pl/blogi/drogi-i-bezdroza/o-jaka-intronizacje-chodzilo-w-objawieniach-rozalii,31254.html
anonim2012.11.30 13:53
Kto napisał ten list, z jakiego jest źródła. Zwolennicy powinni zgodzić się na nazwę "Intronizacja Najświętszego Serca Jezusowego", a także jasno wskazać, że biskupi akt o który im chodzi jest tożsamy znaczeniowo z tym, do czego i biskupi zachęcają, z uznaniem władzy Chrystusa. POkazać wyraźnie, że nie można sobie daćnarzucić błędnych opozycji między sercem, a Osobą m,między wewnętrznośćią, duchowością, a działaniami formalnymi, zewnętrznymi, materialnymi...
anonim2012.11.30 13:57
NIe ma sensu nawoływanie do intronizacji samty ch duchownych bo taka sięodbyła. MOżemy jedynie skłaniać biskupów do tego, by wspierali pzrekonywanie polityków do tego, by puznali Chrystusa za Pana i Krola również swych politycznych działań. Jeśli nie sąkatolikami jest to po porstu wobec nich działalność mająca na celu to, by stali siękatolikami, a jeśli są ,to by zrozumieli czego katolicyzm w rzeczywistości od nich wymaga, by zrozumieli, że w polityce człowiek nie mozę zawieszaćswoich totalnych przekonań jakich zbiorem jest religia. Przekonania te to wyraz relacji z Osobą Chrystusa i chęci pełnienia Jego Woli...
anonim2012.11.30 13:59
Opublikowanie tego listu na Frondzie bez jakichkolwiek informacjach o autorach jest skandaliczne i szkodliwe. W przeddzień II Soboru Watykańskiego, SB podrzuciło do Rzymu fałszywy list rzekomo pisany przez niektórych polskich biskupów, który potępiał kult Maryjny propagowany przez kardynała Wyszyńskiego, i w ten sposób kompromitował jego samego. List, rzecz jasna, był zupełnie anonimowy. Do dziś nie wiadomo kto go napisał. Ale odpowiednie szkody uczynił - właśnie dlatego że był anonimowy. Kiedy ktoś znany z imienia i nazwiska mówi że z czymś się nie zgadza, można z kimś takim rozmawiać. Można go wysłuchać, dopytać się co konkretnie miał na myśli, i tak dalej. To jest normalne. Natomiast anonimy nie pozwalają na to, bo nie wiadomo z kim polemizować. Nie wiadomo ile tych osób jest. Nie wiadomo nawet czy wierzą w to co piszą - ba, nie wiadomo nawet czy wierzą w Boga. I taki oto anonimowy list, skierowany przeciwko Episkopatowi Polski, publikuje Fronda - portal "poświęcony". Sprawa jest nawet gorsza, ponieważ w tym przypadku, można domniemywać że list jest co najmniej inspirowany przez suspendowanego kapłana, którego wypowiedzi nie godzi się publikować dopóki nie zostanie zdjęta suspensa... Ja osobiście jestem zwolennikiem Intronizacji. Ale nie za wszelką cenę. Czy polskokatolicy i mariawici to mało? Czy chcemy do pocztu naszych lokalnych schizmatyków i heretyków dołączyć jeszcze natankowców? Bo jakiekolwiek wsparcie dla "zwolenników Intronizacji" właśnie do tego doprowadzi, zachęcając suspendowanego księdza Natanka i jego zwolenników do trwania w swoim buntowniczym uporze. Dokładnie tak się zaczeło z mariawitami.
anonim2012.11.30 14:09
polityczna intronizacja wchodzi do porządku politycznego, więc pytam się o kilka rzeczy: - jak będziemy sprawdzać zgodność ustaw z wolą Chrystusa? specjalny trybunał? synod biskupów? to oczywiście doprowadzi do państwa wyznaniowego, które w krótkim czasie zdegeneruje polski Kościół i doprowadzi do niespotykanej fali jakobinizmu-palikotyzmu - w jaki sposób Chrystus będzie sprawował swoją polityczną władze? nakazał nad oddawać cesarzowi co cesarskie i powiedział, że królestwo Jego nie jest z tego świata, więc nie wydaje mi się, żeby poczynił wyjątek w tej kwestii. - czy nie grozi nam zalew oszustów i kłamców, którzy będą twierdzić, że to właśnie im Chrystus szepce do ucha swoją wolę na temat losów kraju? - co z konfliktami dyplomatycznymi? czy musimy zakładać, że Chrystus będzie ich stroną? - czy Chrystus będzie odpowiedzialny politycznie za nadużycia władzy? - CZY MOŻEMY WRESZCIE SKOŃCZYĆ Z TYM SZKODLIWYM ABSURDEM?
anonim2012.11.30 14:27
pomieram Intronizację
anonim2012.11.30 14:31
[email protected] Tylko papież jest nieomylny i to tylko kiedy zabiera głos ex catedra. Biskupi mogą się mylić. Zdarzały się w kościele przypadki świętego nieposłuszeństwa, choćby św. Joanna d'Arc, która spłonęła na stosie skazana wyrokiem trybunału kościelnego. Św. Jan od Krzyża uciekł z więzienia w którym zamknęli go jego przełożeni.
anonim2012.11.30 14:33
czy Wy w ogóle akceptujecie fakt życie w Polsce innowierców?
anonim2012.11.30 14:35
@KrytycznieOWas "- jak będziemy sprawdzać zgodność ustaw z wolą Chrystusa? specjalny trybunał? synod biskupów? to oczywiście doprowadzi do państwa wyznaniowego, które w krótkim czasie zdegeneruje polski Kościół i doprowadzi do niespotykanej fali jakobinizmu-palikotyzmu." W Intronizacji nie chodzi o to, by bezpośrednio słyszeć od Chrystusa wolę dotyczącą konkretnych poczynań politycznych. Chodzi tylko o to, by te działania mieściły się w granicach moralnych, w owych definicjach dobroci i sprawiedliwości, które przekazuje Kościół. NIe będzie takiego sprawdziania. Samo stanowienie ustaw ma być elementem Intronizacji. Zasady moralne Kośćioła są stałe. Czasem sąproblemy interpretacyjne, ale przecieżrównieżw świeckim prawie takie są. I przedstawiciele różnych frakcji się nie zgadzają. A jednak sączłonkami tego samego państwa. Ustawy mogą byc ocenione przez Kosćiół KAtolicki jako niezgodne z prawem moralnym przezeń uznawanym za Chrystusowe. Polityk będzie mógł zasugerować się tym, albo nie. Ale samo zapisanie w parwie, zę zasady moralne KOs ćioła sąjegho fundamentem będzie podstawą do tego by uznać późniejsze ustawy i posunięcia za niezgodne z tą podstawą. Oczywiste, jest, że musi siępierwej znaleźć ktoś, kto będzie chciał wprowadzić taką podstawę prawną i kto zbierze odpowiednie poparcie. TO, zę wydaje się to dziś prawie niemożliwe, to nie znaczy, ze nie możęmy do tego zachęcać. Możemy. tak jak pan Palikot może zachęcać do tego, by uznać związki partnerskie i aborcję. Każde prawo musi mieć przecie jakiesik prawne podstawy. One nie są neutralne wobec światopoglądu, dlatego zawsze możę sięznaleźć ktoś, z czyim światopoglądem będąone sprzeczne. Skoro tak, to dlaczego uznaje się, żę przyjmowanie światopoglądu nie uwzględniającego, żadnej religii jest właściwe, a przyjmowanie zasad jednej relgii jest złe? Przecież Każdy uważa, że jego podstawy światopoglądowe są uniwersalne i neutralne. Nawet jeśli ktoś uważa, że nie ma uniwersalnej prawdy, to jednak sam sobie zaprzecza, bo dla niego uniwersalną zasadą jest brak uniwersalnej zasady. I jeśli ktoś uznaje istnienie jedynej prawdy, to wg niego nie ma racji. Sprzeczne z moimi poglądami na przykład jest obecne uznanie „neutralnych wartości etycznych”. Nie ma czegoś takiego. A raczej każdy uważa, że jego podstawy światopoglądowe są neutralne i obiektywne. Bo nie istnieje coś takiego, jak uniwersalna miłość, uniwersalne braterstwo, uniwersalna wolność. Raczej każdy swoje wartości uważa za totalne. Palikot chce, by wszyscy zgadzali się ze świeckością państwa w jego rozumieniu i co logiczne chce według tego kształtować prawo. między relatywizmem, a nierelatywizmem reprezentowanym przez chociażby katolicyzm, islam, inne wyznania chrześcijańskie, istnieje sprzeczność. Jeśli więc owa uniwersalność jest nowym światopoglądem fundamentalnym (w nienegatywnym znaczeniu tego słowa), to nie wolno go wyznawać chociażby mnie, katolikowi. Bo owe wartości „uniwersalne dla wszystkich”, bez tych, które są uniwersalne wg katolików, nie są już tymi samymi. Cóż bowiem znaczy “uniwersalna miłość”? Przecież jeśli uznajemy, że jest to pragnienie by innym było dobrze, to musimy zdefiniować, co to znaczy “dobrze”. I tu już wejdziemy w konflikt. Bo na przykład według katolika dobre jest walczenie o zdrowie chorego, a dla kogoś innego dobre jest “przerwanie jego cierpień”. Dla katolika dobre jest małżeństwo mężczyzny i niewiasty, a dla kogoś innego takie ograniczenie jest “złe”. Dla mnie, katolika, dobre jest przyjmowanie Pana Jezusa w Eucharystii, a dla kogoś innego jest to bluźnierstwo. Czemu katolik nie chce kształtować prawa według własnych przekonań? Jak pokazuje praktyka istnieją różne światopoglądy i religie dlatego, że nie zgadzają się co do znaczenia słów takich jak „miłość”, „wolność”, „braterstwo”, „dobro”, „zło”, „sprawiedliwość”, itd. Jeśli tak, to nie są one tożsame, dlatego nie można mówić o ich wspólności. Owszem, religie w wielu sprawach się zgadzają, ale są jednocześnie całościami, dlatego to w czym się nie zgadzają zmienia znaczenie owych pól zgody.Z punktu widzenia konkretnych religii wybranie owych pól zgody i wypreparowanie z nich „wartości uniwersalnych” jest niemożliwe, bo punkty niezgody istnieją z tymi „uniwersaliami” w istnym sprzężeniu zwrotnym, wszechzwiązku. Jeśli je wypreparujemy do tak zwanego uniwersalnego systemu wartości, to po prostu stworzymy kolejną religię sprzeczną jako całość z każdymi z poprzednich. Bo każda religia, każdy światopogląd istnieje odrębnie dlatego, że uważa swoją wizję za sprzeczną z innymi. Nie chodzi o to, by kapłani rządzili. CHodzi o przyznanie zaasadą jednej religii statusu tej, która zwiera definicje tego, co sprawiedliwe i dobre. Bo każde państwo takie definicje musi mieć. Państwo takie nei byłoby nieomylne, dlatego interpretacja polityków, czy rządzących, czy sędziów zawsze mogłaby być narażona na błąd. Ale tak jest i dzisiaj, gdy mamy prawo kryptopseudoreligii relgii nazywanej nautralnośćią. "- w jaki sposób Chrystus będzie sprawował swoją polityczną władze? nakazał nad oddawać cesarzowi co cesarskie i powiedział, że królestwo Jego nie jest z tego świata, więc nie wydaje mi się, żeby poczynił wyjątek w tej kwestii." W Intronizacji nie chodzi o to, by CHrystus sprawował polityczną, ziemską władzę. W intronizacji chodzi o to, by politycy przyjęli definicjępsrawiedliwości i niesprawiedliwości, dobra i zła takie jakie stworzył chrystus, a jakie przekazał Kościół Katolicki. Bo każde państwo takie definicje musi mieć. Wobec powyższych wyjaśnień dalsze pytania są bezpodstawne i zawierająw sobie błędne założenia jużpowyżej wyjaśnione. "- czy nie grozi nam zalew oszustów i kłamców, którzy będą twierdzić, że to właśnie im Chrystus szepce do ucha swoją wolę na temat losów kraju?" "- co z konfliktami dyplomatycznymi? czy musimy zakładać, że Chrystus będzie ich stroną?" "- czy Chrystus będzie odpowiedzialny politycznie za nadużycia władzy?" - CZY MOŻEMY WRESZCIE SKOŃCZYĆ Z TYM SZKODLIWYM ABSURDEM?
anonim2012.11.30 14:44
jeśli w państwie które intronizowało oficjalnie Chrystusa na króla dozwolone będą rozwody to w jaki sposób mamy wyjść z takiego dysonansu? odpowiedź jest prosta. etyka chrześcijańska jest etyką indywidualnego podmiotu. nie przypadkowo Jezus w przeciwieństwie do Mojżesza czy Mahometa nie mówi językiem norm, lecz przypowieści. nie ma chrześcijańskiego prawa. nie ma ewangelicznych nakazów i zakazów. w związku z tym chrześcijaństwo nie może się realizować w taki sposób. innymi słowy chrześcijaństwo nie posiada żadnych implementowalnych definicji tego co w porządku państwowym dobre i sprawiedliwe. wyraźnie pokazuje to historia państw europejskich w średniowieczu i nowożytności. postulat sprawiedliwego prawa jest postulatem słusznym, ale obok-wyznaniowym. Chrystus nie stworzył nowej etyki, więc każdą moralną wartość da się obronić bez odnoszenia jej do religii. jeśli ma być prawdziwa musi dać się uzasadnić bez odniesienia do religii, gdyż inaczej byłaby 'rozkazem Boga', a ten nie może wiązać w sumieniu, tak jak żaden rozkaz.
anonim2012.11.30 14:50
@KrytycznieOWas czy Wy w ogóle akceptujecie fakt życie w Polsce innowierców? Tak. Chrystusowa wiara zawiera w sobie tolerancji dla ludzi innych religii i dlatego sprzeniewieżanie siętej tolerancji byłoby niezgodne z Intronizacją. POwie ktoś może, że nie można ustanawiaćprawem dla wszystkich tego, czego wszyscy nie wyznają. Niestety innego wyjścia nie ma, co pokazuje wspóćłzesna praktyka i jaskrawe przykłady aborcji, eutasnazji, związków partnerskich, itd... Obecne prawo "neutralne" godzi przecież w poglądy katolickie, czy inne- w mniejszym lub większym stopniu w Polsce lub w innych krajach. Takiego "godzenia w" nie da się uniknąć. "Prz\ecież w imię prawa neutralnego też pewne grupy są dyskryminowane" Ci, co wyznają relgię, która wymaga składania ofiar z ludzi sądyskryminowani, ci, co sąnazi9stami, są dyskryminowani, ci co uważają Żydów za gorszych ludzi sądyskryminowani. I to dyskryminowanie jest wg mnie dobre. Ale dyksryminacjąwobec dzieci nienarodzonych jest zgoda na ich zabijanie, dykryminacją wobec katolików jest zabranianie by dzwony biły, natomiast dyskryminacją wobec wielu muzłumanów jest pozwalanie na bycie dzwonów. Dyskryminacjąwobec rodziców i dzieci katolickich jest pozwalanie, by geje se chodziły publicznie jako geje io by związki zawierały(bo to-tak w skrócie- zły przykłąd- zgorszenie, szczególnie dla dzieci, a z jakim przestajesz takim się stajesz) NAtomiast dla gejów dyskryminacjąjest zabranianie im tego. Dyskryminacją wobec katolika jest zabranianie mu, by działach w polityce wg przekonań katolickich, ale dyksryminacjąwobec niekatolików jest (w niektórych przypadkach) takie działanie. DYskryminacjąjest wobec mnie wymaganie, bym zawiesił swoje poglądy relgijne w decyzjach politycz\nych dotyczących innych wyznań światopoglądów, jeśli są z nimi sprzeczne. Dyskryminacją jest bo relgia katolicka jest z zasady totalna. NAtomiast kierowanie się tątotalnościąjest dyskryminowaniem tych, którzy sięna tątotalnośćnie godza. Tu konflikt jest niunikniony. Ale on jest i dzisiaj i nie będzie mniejszy, gdyby Prawo miało podstawy katolickie.
anonim2012.11.30 14:57
@Chcący Czyli dyskryminacja jest dobra, pod warunkiem, że nie jest to dyskryminacja katolików?
anonim2012.11.30 15:00
Wyznanie z zasady dotyczy wszystkiego. Państwo należy do rzeczywistośći i nie może rządzić się innymi prawami niż wszystko. Ma swojąspecyfikę jak każdy wydzielony obszar wszystkiego, ale tej specyfiki też zasady moralne dotyczą. "etyka chrześcijańska jest etyką indywidualnego podmiotu. nie przypadkowo Jezus w przeciwieństwie do Mojżesza czy Mahometa nie mówi językiem norm, lecz przypowieści. nie ma chrześcijańskiego prawa. nie ma ewangelicznych nakazów i zakazów. w związku z tym chrześcijaństwo nie może się realizować w taki sposób. innymi słowy chrześcijaństwo nie posiada żadnych implementowalnych definicji tego co w porządku państwowym dobre i sprawiedliwe. wyraźnie pokazuje to historia państw europejskich w średniowieczu i nowożytności. " Chrześcijaństwo mówi, co dobre i sprawiedliwe. Mówi, co jest miłościa, a co nie. I to jest właśnie Prawo. CHrystus nie przyszedł Prawa znieść ,ale wypełnić, przyszedł pokazać, co ludzie błędnie za prawo uważali, a co uważać powinni. Do tego nie trzeba specjalnych definicji dla państwa. Są to definicje dla wszystkiego, a więc i działania państwa powinny się w nich mieścić. Indywidualny podmiot nie żyje sam, i swoimi działaniami, które z konieczności sąuwarunkowane definicjami moralnymi, poglądem wpływa na innych. "Z jakim przestajesz, takim sięstajesz" Nie jesteśmy sami na świecie. Jak robimy coś źle ,to ranimy innych. Jak wykopiemy dziurę to, ktoś może w nią wpaść, jak co powiemy, to mozęmy kogoś urazić. Przekonania mają w znaczniej mierze sens jako regulatory działań zewnętrznych, które wpływają na innych. Przekonania zresztąsąwynikiem naszych relacji z innymi, tego, co oni nam przekazali wprost, albo i nie wprost. Gdziesik trośniemy, gdzieś sięwychowyjemy, musimy przyjmować jakieśreguły życia społecznego. Jeśli sięnam nie podobająto jest konflikt. A konflikt porusza całą strukturę społecznej definicji sytuacji... I
anonim2012.11.30 15:09
@Iskar NIe. PO pierwsze dlatego, że nie chodzi o dyskryminacje ludzie, ale poglądów. PO drugie dlatego, że dyskryminacja musi istnieć niezależnie od tego, czy twierdzimy, zę jest naszym udziałem, czy nie. Dobro definiowane przez jakiśsystem moralny wyznacza granice, a nie punkty. W obrębie tych granic możliwe jest nieskończenie wiele postaw, możliwości. DLatego też możliwe jest wiele postaw które mogą zawieraćsięi w innych systemach światopogladowych. Obszary różnych światopoglądów się bowiem zazębiają. Dany śwaitopogląd będzie dtyskryminował więc te postawy, które poza jego granice wykraczają. Ale taka jest konieczność. Tak jest i dzisiaj. Bo przecież nazizm jest dyskryminowany(i dobrze. W niektórych krajach nazywanie aborcji zbrodnią aborcji jest dyskryminowane, a w innych wręcz przeciwnie, itd... Katocy dyskryminowaliby| więc na przykad aborcję, publiczne zachowaniea homoseksualne, pornografię. (tak jak i wiele innych światopoglądów i wyznań) Ale dyskryminowaliby też zasady laickie. Ale znowu przyjęcie zasad laickich byłoby dyskryminoacją istotowej części wielu religii, w tym katolickiej- totalności i nadrzędności.
anonim2012.11.30 15:10
jest Pan woluntarystą, więc raczej nie mamy możliwości się tutaj porozumieć. dla mnie uznanie spraw etycznych za wyłączną domenę wyznania to kapitulacja. Kościół naucza nas, że dobro jakie głosi odnosi się do rzeczywistego dobra i dlatego warto słuchać Kościoła, a co oczywiste i Boga, że znają dobro i widzą szerszy obraz. to dobro jest jednak dostępne wszystkim i nie jest 'nadane' przez wyznanie. jeśli aborcja jest zła, bo Chrystus tak powiedział to w świecie w którym nie byłoby Chrystusa aborcja nie byłaby zła. to oczywiście błąd. aborcja jest zła, zaś ludzie popierają ją głównie z niezrozumienia. żaden argument religijnych ich do niego nie przybliży, gdyż nawet Kościół zbudował dzisiejsze stanowiska na bazie nabytej wiedzy - jak wiemy św. Tomasz miał inne, gdyż nie wiedział nic o DNA i dziedziczności, więc nie znał statusu płodu we wczesnym okresie. Pan zakłada nieuzgadnialność moralności. brak możliwości podstawowego porozumienia. to kapitulacja i skrajny pesymizm, a przy tym mina pod nasze własne przekonania. jeśli jeden twierdzi, że aborcja to zło, zaś drugi twierdzi, że jest to dobro i poza nakazem religijnym nie istnieje żadna możliwość sprawdzenia tego, to trudno wyobrazić sobie, by ludzie niereligijni mieli się godzić na JAKIKOLWIEK wpływ religii na życie publiczne. oczywiście my nie możemy się też zgodzić na JAKIKOLWIEK ich wpływ. etyka zamienia się w system plemiennych tabu nakazanych przez guru do wypełniania, nie dziedziną racjonalnego namysłu nad wartościami, a Chrystus staje się arbitralnym prawodawcą, jak Mahomet.
anonim2012.11.30 15:14
To, czego chcą Ci "Zwolennicy Intronizacji" jest niemożliwe. Z jednego powodu: nikt nie ma prawa wypowiadać za kogoś innego. My chrześcijanie, chcemy królowania Chrystusa. Ale nie możemy ogłosić Go królem w imieniu całego Narodu. Bo Naród to nie tylko chrześcijanie, ale i ateiści, muzułmanie, żydzi etc. Nie możemy za nich powiedzieć "Chrystus jest królem!". Nie może więc tego też zrobić władza państwowa, bo ta nie ma prawa preferować żadnej religii, dlatego że Naród nie jest jednolity. Jedynie co w kwestii intronizacji możemy zrobić, to intronizować Chrystusa na Króla Kościoła Katolickiego w Polsce. Kim już od dawna jest. Nie możemy intronizować Go na Króla Polski, bo Polska nie jest tylko katolicka. Jeżeli zmusić Naród do uznania Chrystusa za króla, czy to nie będzie zmuszanie kogoś do oddania czci Chrystusowi i zdrady swojej religii? Czy nie czcimy świętych, którzy nie chcieli zaprzeć się Chrystusa i dlatego zostali zabici? Czy chcemy teraz innych zmuszać do tego samego?
anonim2012.11.30 15:14
dodatkowo katolicyzm nadaje się do implementacji tym gorzej, że kładzie nacisk na to co prywatne. trudno mówić o 'katolickim prawie' gdy trzeba wyszczególnić to co publiczne i to co prywatne. protestanci Kalwina po prostu znieśli ten podział kontrolując prywatność. bez zniesienia go zaś niezaimplemetowany zostanie rdzeń chrześcijaństwa. moim zdaniem oczywiście słusznie, bo nie może być chrześcijaństwa przymusowego. a jednak cała wyjątkowość etyki chrześcijańskiej to to co w głowie i w sumieniu. poza tym chrześcijanie akceptują powszechną u większości ludzi publiczną moralność.
anonim2012.11.30 15:26
@KrytycznieOWas Wyznanie zawiera w sobie twierdzenia o rzeczywistośći, które uznaje za jedynie słuszne, czyli taki,e które wszyscy powinni wyznawać. Przecież samo słowo katolicki, oznacza powszechny, czyli prawdziwy totalnie, realnie...
anonim2012.11.30 15:29
@MKasperowicz "nikt nie ma prawa wypowiadać za kogoś innego. " A jednak państwo opierać się musi na jakichs podstawach, mozę naprzykład definiować płod nie jako człowieka. I ktoś może się z tym nie zgodzić. Takie "narzucanie" jest więc koniwecznością ,której nie da sięuniknąć, o czym pisałem dokładniej w poprzednich komentarzach do @Krytycznie OWas i do @Iskarala
anonim2012.11.30 15:34
@Krytycznie OWas "Pan zakłada nieuzgadnialność moralności. brak możliwości podstawowego porozumienia." NIe. ZAkładam że zawsze może siępojawić ktoś, kto sięnie zgadza na obowiązujące i uzgodnione przez jakąś część społeczeństwa(nawet większą) normy. W zasadzie nie możę istniećtotalna niezgoda tam, gdzie istnieje polemika, konflikt. Bo ktoś, kot się kłoci zakłada możliwość porozumienia, a więc istnienie wspólnych kategorii umożliwiających komunikację. Do konfliktu więc konieczny jest poziom zgody. NIe ma niezgody bez zgody. Niezgoda nie może być absolutna
anonim2012.11.30 15:34
powszechny oznacza skierowany do wszystkich. uniwersalny. to uniwersalność podmiotowa, nie przedmiotowa. naszej relacji z Chrystusem musimy podporządkować wszystko i to jest ta osiągalna przez świętych i tak trudna dla nas totalność. nie dotyczy ona samej religii jako systemu. wtedy idziemy w kierunku zwykłego totalitaryzmu religijnego jaki Kalwin wprowadził w Genewie.
anonim2012.11.30 15:37
@Chcący: Porównanie do narzucenia "płód to człowiek" jest nietrafne, gdyż to narzucenie jest prawdą moralną, której moralny człowiek nie jest w stanie odrzucić. Natomiast wiara i religia są z natury swojej wyborem. Ktoś decyduje czy wierzy i w kogo wierzy. Zmuszanie kogoś do wyznania "Chrystus jest królem", a tym jest stwierdzenie, że Naród uznaje Chrystusa za króla, stanowi zaprzeczenie wolności wyboru i zmuszeniem kogoś do określonej postawy religijnej. Państwo powinno opierać się na zasadach, które stanowią uniwersalną moralność. Owszem, często to pokrywa się z zasady wiary katolickiej, ale państwo ich nie przyjmuje z tego powodu i nigdy nie powinno.
anonim2012.11.30 15:38
takimi wspólnymi kategoriami są te same wartości, które wyznają wszyscy ludzi. różnice dotyczą ich hierarchii i oceny faktów pod kątem tych wartości.
anonim2012.11.30 15:38
Ja religią nazywam wiare. Tak jak Tradycja katolicka. Relgia jest z sadady podmiotowym podporządkowaniem nakierowanym na Chrystusa. jego koniecznym elementem soązaasdy, bo przecież sama miłość do CHrystusa jest zasada. I zasadąjest uznanie, konkretnie w czymś sięta miłośćprzejawia, a co jest konkretnie z nią zprzeczne. KOnkretne akty materialne mogąbyć z nią sprzeczne.
anonim2012.11.30 15:42
wiara nie jest tożsama z religią w tradycji katolickiej. istnieją religijne zasady ustanowione przez Kościół te jednak żadną miarą nie mogą stać się podstawą prawa publicznego, gdyż to byłoby zmuszanie ludzi do praktykowania religii. tylko te zasady nie mają charakteru uniwersalnego, dostępnego bez Objawienia wszystkim ludziom.
anonim2012.11.30 15:52
Relgia dotyczy nie tylko, sfery sdakralnej i kultltu, ale moralności. W religii zawierająsię z zasady i prawa moralne. relgia zobowiązuje do mieszcenia sięw nich wszelkie dziedziny życia, w tym politykę. Ktoś nazwał relgią tylko sferę kultyczną. A to nie tak. Sfera kultyczna zawiera sięw relgii, ale relgia dotyczy i tego, co poza KOśćiołem, co poza symboliką...dotyczy moralnych zasad.
anonim2012.11.30 15:54
Zbiorowego Zbawienia nie ma! Jest tylko indywidualne!
anonim2012.11.30 16:00
tylko o tyle, że Bóg oczekuje od nas postępowania moralnie. kodyfikacja tych zasad w Kościele jest niezwykle słaba (wbrew temu co twierdzą zarówno tradsi jak i ludzie niechętni Kościołowi), gdyż sam Chrystus nie uznał za stosowne tworzyć chrześcijańskiego kodeksu. zostawił nam wytyczne, nie zaś normy, stąd oczywista w teologii katolickiej afirmacja sumienia. prawo nie wymaga sumienia, ale sankcji, stąd słaba teologia sumienia w Islamie czy nawet w Judaizmie. jest zwyczajnie zbędna.
anonim2012.11.30 16:05
pojęcia dobra i zła są relatywne. relatywizują się do konkretnych sytuacji. mamy dyrektywę moralną (zwykle ogólna jak tomaszowe: należy czynić dobro, a unikać zła), wiedzę o tym co stanowi wartość, a co nie i sytuację. sumienie da nam odpowiedź. oczywiście nie ma tu mowy o absolutnej arbitralności, bo sensowne rozumowania odrzucają arbitralizm i pełen relatywizm. a jednak przypowieść o wdowim groszu to właśnie moralność zrelatywizowana. Chrystus uczy nas dokładnej obserwacji pojedynczego przypadku. nie jest to oczywiście relatywizm w duchu 'wszystko jedno', ale i równie daleko mu do rozumianego po muzułmańsku prawa jako rozkazu Boga na każdą okazję.
anonim2012.11.30 16:06
@Krytycznie OWas A wytyczne to są normy. Normy mają charakter granic, w obrębie których możliwa jest wielość. CHodzi o to, by tych granic nie przekraczać. Wyznaczenie tych granic nie potrzebuje szczególłowego mnożenia pzrepisów. ALe każde działanie wymaga badania, czy mieści sięw owych szerokich granicach.
anonim2012.11.30 16:08
@Ostrowski "Zbiorowego Zbawienia nie ma! Jest tylko indywidualne!" Ale na ziemi jest życie zbiorowe, czy tego chcemu, czy nie .I zasady moralne dotyczą w duzej mierze naszego życia zbiorowego, publicznego- naszego stosunku do bliźnich, naszego kształtowania kultury i po porstu życia.
anonim2012.11.30 16:11
nie. wytyczne nie rysują żadnych granic. raczej organizują nasz sposób myślenia o problemie. jedyną granicą jaką wyznacza wytyczna miłości bliźniego to stan, w którym wyraźnie nie ma tej miłości. to nie jest granica, którą może wyznaczyć system prawny. ten ma bardzo świeckie zadanie pilnowania elementarnej sprawiedliwości i elementarnego porządku. potrzebuje do tego implementacji bardzo ogólnych norm moralnych. poziom sporów jaki osiągnął dzisiaj tak zwany Zachód w tej kwestii świadczy o śmierci (lub głębokim śnie) umiejętności prowadzenia racjonalnej debaty etycznej. wzajemne deklaracje ideowe o de facto 'imperalistycznym' charakterze nic tutaj nie zmienią.
anonim2012.11.30 16:13
@Sobolg "zawsze może znaleźć się ktoś, kto po prostu nie chce wierzyć, a pojęcie dobra i zła uważa za relatywne. i co wtedy? chrystianizacja na siłę?" Dzisiaj też jest tak, że są tacy, co sięnie zgadzająz zasadami działania państwa określanymi jako "laickie", "nautralne". Żeby funkcjonować w ładzie okreslanym przez definicje katolickie dobra i zła nie trzeba być katolikiem. Zresztą nawrocenie na siłę to nie nawrócenie. Państwo w swoich podstawach miałoby tego zakaz. Chodzi o to, by ktoś, kto uznaje za dobrąaborcję miał prawny zakaz tego procederu. Wtedy państwo będzie niezgodne z jego poglądem, ale tak jest i dzisja, i tak zawsze mozę być .Tego nie da się uniknąć, dopóki człowiek ma wolną wolę i po prostu mozę sięz innymi zawsze nie zgadzać..
anonim2012.11.30 16:15
@man.of.Stagira: Nie chciałem atakować Chcącego, mam szacunek dla jego zdania. Mimo to, nadal mam prawo krytykować bardzo szkodliwy pomysł, że ktoś mógłby narzucić nam jakąś religię czy poprzez prawne narzucenie praw tej religii, czy poprzez uznanie jakiejkolwiek istoty wyższej za króla. Po prostu nie mamy prawa nikogo zmuszać do tego. Jesteśmy wolni w swej wierze i tacy powinniśmy pozostać. Więc nadal uważam moje argumenty za wystarczające przeciw intronizacji Chrystusa przez Naród i państwo. Przez wiernych - tak, jestem w pełni za. Przez parafie - tak. Przez Kościół w Polsce - tak! Ale nie przez Naród i władze.
anonim2012.11.30 16:16
jeśli wyobrazimy sobie laicyzm jako pewną agresywną ideologię, którą jest dzisiaj, to oczywiście masz rację. dzisiejsza 'neutralność' jest zwyczajnym projektem ideologicznym o silnych i agresywnych założeniach. to jednak nie oznacza, że nie istnieje kompromis i że tylko tworzenie prawa pod auspicjami katolickości (za co czy chcesz czy nie Kościół będzie odpowiadał) jest jedyną alternatywą dla takiego stanu rzeczy.
anonim2012.11.30 16:20
@Man.of.Stagira W Końcu Chrześcijaństwo z zasady uznaje wszelką rzeczywistość za Odbice Niebieskiego Prawzoru, które się od niego, przez grzech oddaliło, dlatego wymaga "odnowy", czyli kształtowania ziemi na wzór i podobieństwo NIeba. To jest proces nieukańczalny, ale zobowiązujący. Dziękujęza wsparcie. Pozdrawiam+
anonim2012.11.30 16:23
@KrytycznieOWas Są jednak sprawy bez kompromisu.bo dla jednych obiektywnąprawdą jest to, że płód trzeba zabijać jeśli wymaga tego dobro matki, al dla innych że nie można dokonywaćaborcji. Jest wiele takich spraw, gdzie nie ma kompromisu. Gdzie jest tylko za, albo przeciw.
anonim2012.11.30 16:31
uważałbym z tak prostym przenoszeniem platonizmu na grunt chrześcijaństwa, ale to uwaga na marginesie. oczywiście, że są sprawy, w których kompromis jest niemożliwy. nie możemy jednak chować się za arbitralny nakaz religii, gdyż ta sama religia uczy nas, że dobro jest poznawalne. aborcja jest złem i da się to wykazać nawet opierając się tylko na paradygmacie myślenia tzw. współczesnego człowieka. niestety on rzadko myśli, a katolicy zamiast przekonywać chowają się formułkami 'Kościół nakazuje chronić życie' co tylko utwierdza zwolenników aborcji w przekonaniu, że niechęć do niej to jakieś konfesyjne dziwactwo ala ilość kroków w szabat czy odrzucenie wieprzowiny.
anonim2012.11.30 16:52
Czy uroczyste poświęcenie się narodu polskiego Najświętszemu Sercu Jezusowemu straciło na ważności? Czy bł. Jan Paweł II mówił coś o "akcie intronizacji"?
anonim2012.11.30 16:55
Czy pielęgnowanie JEDNOŚCI WSPÓLNOTY, w czasach ataków z zewnątrz, nie jest ważniejsze od wymądrzania się, kto tu ma rację? Pasterze są pasterzami - ich odpowiedzialność! Idąc za nimi, nawet jeśli w czymś błądzą, co nie sprzeciwia się jasno Przykazaniom czy Ewangelii, idziesz słuszną drogą posłuszeństwa. Więc, nie mieszajmy! Pan da czas!
anonim2012.11.30 17:06
List św. Jakuba 1,19-27 Jak zamieniać słowo prawdy w czyn? 19 Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu9. 20 Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej10. 21 Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. 22 Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. 23 Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. 24 Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. 25 Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności11, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo. 26 Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw. 27 Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata12. Moim skromnym zdaniem hierarchowie KK w Polsce, nie powinni się lękać INTRONIZACJI.
anonim2012.11.30 17:12
jak ten cytat ma się do Twojej opinii? nie widzę żadnego koniecznego związku.
anonim2012.11.30 18:24
Myszka To nie jest oficjalna, główna strona popierająca projekt prawda?
anonim2012.11.30 18:38
Dziwne, bo dla człowieka niezorientowanego, wypływa wniosek, że to Serce ma być intronizowane. Nie pamiętam, ale ilekroć użyte jest słowo "Intronizacja", to, poprzedzona wzmiankami o Sercu, sugeruje jakby, że to właśnie o Intronizację Najświętszego Serca Jezusa chodzi, bo nie ma jednoznacznego hasła:"Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski". Wiadomo kto przygotował ten tekst? Poza tym, jakie "za rok", i poruszająca do głębi propozycja, żeby biskupi leżeli krzyżem...Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski powinna być przeprowadzona WCZORAJ, a nie za rok! Rekolekcje w parafiach mogą, musza być w trybie przyspieszonym. Za rok, to ..., zwłaszcza, jak zespół min. Boniego się w kościołach na dobre zagnieździ. Biskupi już dzisiaj powinni tę pozycję przybrać i czym prędzej to zrobią, tym lepiej:-)!. No, no, no, ktoś sobie to bardzo sprytnie wymyślił.
anonim2012.11.30 18:39
Drodzy zwolennicy Intronizacji! Ziarno tej idei jest już zasiane w wielu polskich sercach. Ciekawy tekst i być może natchniona argumentacja. Chciałbym bardzo aby Episkopat podjął dyskusję i aby kwestia ta trwała bo bardzo zaczyna nurtować moje serce :) Na razie modlę się często za Polskę i za Prawdę. Jeżeli od Boga jest ta idea to jak wiadomo wygra. Boże! Błogosław Polskę! Kochaj Polskę! Nawróć serca nasze o oświeć! Pzdr
anonim2012.11.30 19:00
Czyli na oficjalnej stronie akcję poparły 703 osoby, dobrze widzę czy coś jednak pomyliłem?
anonim2012.11.30 19:00
@Sobolg Wolną wolę to ma każdy niezależnie od zewnętrznych nakazów i zakazów. Ale wolność w życiu społecznym zawsze bysi byćwg jakichś kryteriów ograniczana. Tolerancja też. Bo na przykład zasada, zę nie mogę w decyzjach politycznych kierować ,sięzasadami mojej relgii, żeby nie godzićw innych to jest ograniczenie, które mnie dyskryminuje. Natomiast ten, co zgadza sięz takim ograniczeniem ma przewagę wobec tego, kto sięnie zgadza...
anonim2012.11.30 19:15
@ Krytycznie... Uważam, że w sprawie Intronizacji w KK w Polsce , nie powinniśmy się SPIERAĆ, tylko WSPIERAĆ. Więc odrzucić powinniśmy " przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmując w duchu łagodności zaszczepione w nas słowo, które ma moc zbawić dusze nasze", dla urzeczywistnienia KRÓLESTWA CHRYSTUSA - PANTOKRATORA, któremu kościół hierarchiczny i laikat winien jest WIERNE ŻYCIE w PRAWDZIE, na DRODZE służby, w i dla MIŁOŚCI. Niestety w sprawie Intronizacji, nie ma JEDNOŚCI i szczerze mówiąc w retoryce Episkopatu Polski widać irracjonalne pustosłowie, które łudzi serce swoje i nasze, nie powściągając swego języka, uzewnętrznia pobożność "pozbawioną jej podstaw". Nie ukrywam, że enigmatyzm argumentacji i dychotomia postawy EP intryguje. Dlatego cytuję słowa św. Jakuba1, 19-27 i Jk 1, 3-18 którego naukę powinniśmy wziąć sobie do serca i SŁOWA PRAWDY ZAMIENIAĆ W CZYN, czyli Polskę i Polaków ODDAĆ i POWIERZYĆ KRÓLOWI , który JEST MIŁOŚCIĄ. 3 Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. 4 Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków. 5 Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma3. 6 Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym! Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam. 7 Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana, 8 bo jest mężem chwiejnym4, niestałym we wszystkich swych drogach. 9 Niech się zaś ubogi brat chlubi z wyniesienia swego, 10 bogaty natomiast ze swego poniżenia, bo przeminie niby kwiat polny5. 11 Wzeszło bowiem palące słońce i wysuszyło łąkę, kwiat jej opadł, a piękny jej wygląd zginął. Tak też bogaty przeminie w swoich poczynaniach. 12 Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia6, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują. 13 Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. 14 To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. 15 Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. 16 Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani! 17 Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł7, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności7. 18 Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń8. Hierarchowie lękają się "iluzoryczności", Jak sądzisz, czym ona jest?
anonim2012.11.30 19:23
@ Sobolg, ty popierasz Intronizację?
anonim2012.11.30 19:26
Skoro zapisy trwają od sierpnia a obecnie na początku grudnia mamy aż 703 osoby to albo akcja jest słabo reklamowana, albo mało popularna, albo faktycznie popierających jest stosunkowo mało bo te 703 osoby to bardzo bardzo mało. Nie interesuje się tym czy są jakieś listy przeciwników, ale mam wrażenie że gdyby zrobić ankietę na ten temat na Frondzie to w kilka godzin ( o dniach już nie mówiąc) wynik byłby dużo bardziej imponujący, a dodatkowo byłby uwzględnione zarówno głosy poparcia jak i sprzeciwu oraz te wstrzymujące się. Jak dla mnie ankieta byłaby interesująca.
anonim2012.11.30 19:35
Bardzo madry artykul.
anonim2012.11.30 19:58
List poprawny teologicznie, logiczny, niestety za długi. Z powodu długości można się nawet zrazić do autorów. Niemniej argumentacja lepsza niż w liście biskupów. Myślę, że jest dobry kierunek - dialag w Kościele, z posłuszeństwem z jednej, a z szacunkiem z drugiej strony. Tego dialogu tak bardzo w Polsce brakuje w życiu publicznym i politycznym. Mam jednak wątpliwości, czy Polska obecnie jest godna nosić miano królestwa Jezusa Chrystusa. O intronizacji państwowej możemy na razie zapomnieć, nad kościelną - zastanowić się, a akty zawierzenia Polski Chrystusowi (o których wspominają autorzy listu) nikomu nie zaszkodzą. Niech się odbywają nawet codziennie. Amen!
anonim2012.11.30 20:14
Intornizcje Kosćielne już były. Chodzi o państwo
anonim2012.11.30 20:36
Myszka Eureka. Dla mnie to po prostu pomysł bzdurny. Ale jak widzę wierzący mają również dobre argumenty aby na teologicznym polu hamować takie idee. Poza tym Myszko. Matek Boskich to na świecie już mamy tyle że i zapamiętać wszystkie trudno. Od częstochowskiej, fatimskiej i gwadelupskiej poprzez wszelkie bardziej lub mniej znane, aż po tą skośnooką i czarnoskórą. No i oczywiście amerykańska blondwłosa Maryja.Absurd!
anonim2012.11.30 21:11
Myszka No nie oceniaj mnie tak nisko. Oczywiście że wiem iż w założeniu to jedna i ta sama Matka Boska, jednak poprzez tego typu twory jak czarnoskóra Maryja, albo co miejscowość to inny przydomek Tworzy się dziwaczne sytuacje. Po co ogłaszać Jezusa Królem Polski? Co...Polska będzie miała szczególne względy u Boga? Już ostatnio czytałem artykuł w którym była wypowiedz obcokrajowców mówiących że gdy przekraczają granice Polski to odczuwają niesamowita moc boską. Tak jakby linia graniczna miała jakieś znacznie. Jeszcze chwila i może jak kraje arabskie będziemy krajem z określoną dominującą religia państwową. Nie cofajmy się tylko idźmy na przód.
anonim2012.11.30 21:56
Króluj nam Chryste! Zawsze i wszędzie. Jestem za ogłoszeniem Chrystusa Króla na króla Polski. Amen.
anonim2012.11.30 23:42
Św. siostra Faustyna wyraźnie napisała, że miarą prawdziwości Objawienia jest posłuszeństwo kościołowi w osobach Biskupów i kapłanów (zwlaszcza spowiedników mądrych i pobożnych). Nawet gdy Kościół się myli, to jeżeli dzieło jest Boże, to i tak Pan Bóg sprawę poprowadzi po swojemu.
anonim2012.12.1 8:30
"Potrzeba Polsce takiej właśnie Intronizacji, skoro współcześnie nie docenia się świętej Bożej Obecności – ani w Eucharystii, ani w głębi ludzkiej duszy, a przecież św. Teresa z Avila pisała o zamieszkaniu Króla w najtajniejszej jej komnacie. Trzeba zatem, by uroczysta Intronizacja skoncentrowała nas wokół Najświętszej Eucharystii, tak byśmy codziennie do Pana Jezusa przychodzili, codziennie się Nim napełniali, upiększając tym samym kolejne mieszkania naszych dusz. Skoro „Król pragnie twojej piękności” (Ps 45,12)," Tak? Czyli wystarczy intronizacja, i zaraz wszyscy będą nagle doceniać Bożą Obecność, gromadzić się codziennie na Eucharystii i adorować Jezusa! Jakie to proste! Niech zwolennicy intronizacji najpierw Go intronizują w swoim życiu, może zaczną wtedy być posłusznym Ciału Chrystusa Króla, jakim jest Kościół, a nie się buntować przeciwko temu Królowi, którego ponoć chcą intronizować, by On panował nad nimi (???) Jeszcze pouczają Biskupów, co powinno być w każdej parafii!
anonim2012.12.1 9:44
@ Gosiu 777 Musisz wiedzieć, ze my orędownicy Intronizacji, nie jesteśmy z grona POuczających. Jesteśmy z grona odpowiedzialnych za orędzie Episkopatu z lipca 1951 " posuwamy się względem Serca Bożego do świętej śmiałości i prosimy, by zechciało liczyć na Naród Polski, jako naród wiernych sług, przez których może spełnić Swoje Miłościwe Zamiary…” MY PROSIMY o INTRONIZACJĘ. Gosiu jak myślisz dlaczego?
anonim2012.12.1 15:58
O ludzie małej wiary, nawet jeśli Biskupi mylili by się w jakiejś sprawie to i tak oznaczało by że tak chce Bóg i jak będzie chciał to poprzez Ducha Świętego naprawi wszystko, bo taka jest moc u Boga. Wy podchodzicie do wiary za bardzo rozumowo, staracie się ogarnąć to co nieogarnięte na nasze małe umysły. Zaufajcie Bogu, przecież nie wiecie czy tak was nie sprawdza i waszej wierności. Tu chodzi o zbawienie a nie o to że wasze musi być na wierzchu łamiąc zasadę posłuszeństwa. Nie idźcie ta drogą, bo to droga pychy i szatana który podszeptuje "rozumowe" wytłumaczenia, a powiedziane było że są tajemnice wiary które człowiek może pojąć tylko z łaski Boga a poznać że to łaska Boga a nie że pochodzi od Złego jest choćby wierność Biskupom. Jednak macie możliwość i to pewną jeśli was to trapi. Modlitwa - ale do tego trzeba wiary bo wielu powie - ale jak to ? Nic nie robić? Bo w ich materialistycznym spaczeniu robić znaczy działać fizycznie, a zapominają o działaniu duchowym poprzez modlitwę. Modlitwa i tylko modlitwa, różaniec w dłoń i posłuszeństwo. I nie ważne co się dzieje bo Pan czuwa nad tymi którzy mu ufają, nie dając się zwieść "rozumowi" diabła.
anonim2012.12.1 20:18
Uważam,że Intronizacja daje nam wiernym KK w Polsce możliwość i szansę wyrażenia i ujawnienia WIARY. Odpowiedzialnej za urzeczywistnienie Królestwa Chrystusa, który Jest Królem nie z tego świata, ale Królującym już od 2000 lat w tym świecie. Wiem, że na pewno Królestwo Chrystusa jest zagrożeniem, dla szatana, stricte perfidnego egocentryka i pyszałkowatego kłamcy. Szatan z natury jest tchórzem, więc boi się Prawdy demaskującej zło, i Miłości zwyciężającej nienawiść Ta Miłość wymaga bezinteresownej i ofiarnej służby, która naśladuje Chrystusa i Jest wierna Krzyżowi. Nie mnie oceniać awersję hierarchów KK w Polsce do Intronizacji. Wiem jedno, Chrystus Pantokrator naucza: Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. 33 Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. 39 Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Nagroda za oddanie się Jezusowi 40 Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. 41 Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. 42 Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody". Nie ukrywam bardzo mnie boli indyferentyzm moralny w łonie KK , cierpię z powodu znanej mi z autopsji pychy religijnej kanonika KK, który kradnie, kłamie i od lat bezkarnie demoralizuje. Najbardziej smutne w tym perfidnym zachowaniu jest to, że jego spaczona duchowość od prawie 6 lat jest bardzo dobrze znana Biskupowi, który niestety lekceważy jawną demoralizację podwładnego proboszcza parafii pw. św. Michała Dzielę się tym kuriozum, ponieważ wiem , że zło skrywane rośnie i jak cierń niszczy, w sercach krzywdzonych de facto znanych mi osób, WIARĘ, NADZIEJĘ i MIŁOŚĆ, Proszę o modlitwę w intencji wszystkich serc poranionych i kaleczonych przez grzechy kapłanów, których permisywizm moralny niszczy i uśmierca Życie w Miłości z Chrystusem Królem .
anonim2012.12.1 21:25
Chcący...Tak, zgadzam się, ale kto dokona intronizacji jak nie Kościół, zawierzając państwo. Przynajmniej na razie. Pax+ Matthiola longipetala...Piszesz: "Chrystus jest Królem Wszechświata, czyli też i Polski". Intronizacja potwierdziłaby tylko Jego królowanie (też i w Polsce) Poza tym czy częściową intronizacją nie jest np odnowienie wiary np. w rodzinie, wspólnocie religijnej, parafialnej, diecezjalnej. Jeżeli potraktujemy tak intronizację to one odbywają się wszędzie w kościele. Co z zawierzaniem tych wspólnot np. w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Przecież nie dotyczy to całości. Mam wrażenie, że biskupi próbują dorabiać teologię do obecnej sytuacji w której bardziej potrzeba podstawowej ewangelizacji, niż kolejnych aktów pobożności (ja też tak uważam). Z drugiej strony zwolennicy intronizacji nie pokazują wyraźnie o co właściwie chodzi. Opierają się na teologicznej idei, nie pokazując konkretnego programu działania (brakuje go także w Kościele w Polsce). Przez to są traktowani jako oderwani od rzeczywistości. Krótko mówiąc intronizacja nie jest zła, ale może potrzeba czegoś innego, albo czegoś więcej. Pax+
anonim2012.12.1 23:11
"A co, jeśli w grę nie wchodzi pomyłka, tylko zła wola? Też tego chce Bóg? Przecież opcji złej woli (nawet u biskupów) nie można wykluczyć." Myszko! Może tak jest a może tak nie jest ale miej ufność w Panu! Wyklucza nie lub nie to opcja rozumowa - słuszna w dniu codziennym ale nie w sprawach ostatecznych, w nich musimy pokładać ufność w Panu, czy uczniowie Jezusa nie wpadli w panikę na falach wzburzonych? Co im odpowiedział ? Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! I ty się nie bój i nie pojmuj rozumowo to co rozum przekracza bo z Pana jest. Pan ci przyobiecał i nam wszystkim, że piekło bram kościoła nie przezwycięży. Bóg wie co mówi, nawet jak się wkradną na szańce, wpełzną pod tron papieski to tylko po to by pokazać większą chwalę pana poprzez to jak ich plany w niwecz się obrócą. Ufność w Panu i modlitwa wystarczy, bo jak nie wie się co czynić to modlitwa jest najlepszym czynem miłym Panu. Nie martw się co jeśli ale martw się o swą dusze - pan jasno powiedział to go słuchamy nawet jeśli nie rozumiemy , nawet jeśli widzimy że to czy tamto nie do końca jest jakie powinno ale nie dokładajmy zła do zła. Pan widzi wszystko i wie lepiej od nas. Dlatego modlimy się: Panie niech twoja nie moja wola będzie spełniona! Nie gdybajmy by nie być podobni faryzeuszom - mówmy tak, tak - nie, nie. Zgodnie z tym co Pan przyobiecał. Intronizacje chcecie dla siebie nie dla Pana obłudnicy! Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! 11 "Co mi po mnóstwie waszych ofiar? - mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła. 12 Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce? 13 Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań... Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. 14 Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić! 15 Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. 16 Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło!
anonim2012.12.2 0:11
Owszem Myszko ale mamy to wielkie szczęście że żyjemy w czasach gdy to wszystko zostało dopełnione i wyjaśnione przez Pana naszego Chrystusa. I zobacz - jedna wizyta w sanktuarium z twym sercem otwartem i już przychodzi duchowy spokój i pewność, ale nie szatańska pewność ale duchowa i od Boga pochodząca - nie narzucająca się - ale ucząca. Nie daje to pewności ale daje nadzieje. Bo pewność i zwątpienie to te same strony szatańskiego medalu. A my mówimy im nie! My ufamy Panu! Nie rozumiemy ale zrozumiemy wtedy kiedy Pan nam da a nie kiedy my chcemy ale mamy w nim wiarę i ufność w jego słowo. Ja rozumiem to co i ciebie trapi i uwierz mi mam o samo strapienie ale modlę się i ufność pokładam. Ja też tego nie pojmuje a jak bym starał się na rozum pojmować to by mi wyszły jakieś szatańskie myśli. Zatem biorę różaniec i to mi wystarczy. To mocniejsze niż wszelkie armie tego świata.
anonim2012.12.2 0:18
Co do sporu której stronie kibicować? powiem tak -Tylko Panu! Nie obchodzi mnie co mówią jedni co drudzy ja będę wierny tradycji kościoła. Nawet nie włączę się w ten spór chyba że ktoś z jakiejś strony ten Kościół zkłócić się będzie starał i głosić coś niezgodnego z jego nauką. Modlitwa i Różaniec a Bóg nam tego nie wypomni gdy wszystko zostanie okazane pod koniec.
anonim2012.12.2 3:00
Żenujący manifest sekty. Dlaczego fronda publikuje takie rzeczy ?
anonim2012.12.2 6:36
Obawiam się, że głosiciele i propagatorzy tylko i wyłącznie modlitwy, nie pamiętają, lub nie chcą pamiętać słów Apostoła św Jakuba .WIARA BEZ UCZYNKÓW MARTWA JEST 14 Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? 15 Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, 16 a ktoś z was powie im: "Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!" - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? 17 Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. 18 Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. 19 Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. 20 Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? 21 Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? 22 Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. 23 I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i poczytano mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga... 26 Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków. Proszę zauważyć, że KK w Polsce od przeszło 20 lat gnuśnieje. Parafie zamieniają się w pustynie , bo nie ma Żywej WIARY. Egocentryczna pycha religijna prędzej czy później demaskuje cymbała grzmiącego, który nie ma Miłości , więc nie służy Prawdzie, na Drodze Życia ukazującego i urzeczywistniającego Królestwo Chrystusa Króla. Efekt jest taki ,że zaniedbywana duchowość rodzi wynaturzone morale i sprzyja propagandzie filozofii szatana, który boi się Chrystusa Króla. Myślę, że przygotowanie Intronizacji wymaga wielkiego wysiłku i trudu. Przede wszystkim ODWAGI APOSTOLSKIEJ, która nie człowieka , a Boga winna SŁUCHAĆ. W historii KK w Polsce było wielu Mężów wiernie służących Bogu, odważnie propagujących ideę Królestwa Chrystusa Króla. Pozwoliłam sobie na umieszczenie słów Księcia Adama Stefana Sapiehy – Arcybiskupa Krakowskiego, BYŚMY SIĘ ZASTANOWILI. Czy nie wyrządzamy krzywdy KK w Polsce, gdzie Orędowników Intronizacji nazywa się sektą Kazanie z okazji Święta Chrystusa Króla. Chrystus Pan w czasie swego ziemskiego życia uciekał od entuzjazmu ludu, który chciał Go obwołać Królem. A jednak majestat jakiś bił z Jego postaci i narzucał się ludziom nieprzeparcie, bo nawet Piłat, widząc Chrystusa w największym Jego upokorzeniu, pyta Go – czy jest Królem. A Żydzi, odczuwając ten sam majestat, musieli się uciec aż do zaparcia się swych najgorętszych pragnień narodowych i – upodliwszy się nawet wobecwrogiego namiestnika rzymskiego – wołali: Nie mamy króla, jeno cesarza! Ludzkość, wpatrując się przez przeciąg dziewiętnastu wieków w Osobę Chrystusa Pana, zaczęła coraz lepiej rozumieć i pojmować istotę Królestwa Chrystusowego, które nie jest z tego świata, lecz dla tego świata, i poczęła Chrystusowi Panu wyrażać swoją cześć najgłębszą i poddaństwo, używając nazwy – Chrystus-Król. Słowo i nazwa Chrystus-Król uprzytamniają nam tą walkę i podstawową prawdę naszej Wiary świętej, że Chrystus Pan jest Bogiem, jest Stworzycielem, jest Odkupicielem całego rodzaju ludzkiego i dlatego nazwa ta prowadzi nas do zrozumienia naszych obowiązków względem Chrystusa Pana. W dzisiejszych czasach więcej niż kiedykolwiek przedtem potrzeba ludzkości przewieść przed oczy i uprzytomnić zwierzchnie prawo i władzę Chrystusa. Gdzie spojrzeć, widzimy niepewność, lęk przed jutrem, poderwaną wszelką powagę ludzką, gdyż ludzie wzgardziwszy powagą Bożą, nie uszanują także i powagi ludzkiej. Siłą i z największym trudem utrzymuje się pokój zewnętrzny. Ludzkości potrzeba jedynego, stałego punktu oparcia i powagi. Nie kto inny, jeno właśnie my katolicy winniśmy go ludzkości wskazywać, prowadząc ją do nieskończonych skarbów łask i szczęścia, jakie dzięki Chrystusowi Królowi odnajdujemy w Bogu i Jego Kościele, my – a nie kto inny – mamy wznieść sztandar Chrystusa-Króla, a wznieść go tak wysoko, by go zobaczyć musiała cała ludzkość i poznać swe obowiązki wobec Chrystusa-Króla! W tej służbie Chrystusowi-Królowi nie zapominajmy o tym, że dwom panom służyć nie można – że kto nie jest z Chrystusem, jest przeciwko Niemu; że nie wolno nam wchodzić w żadne kompromisy ze złem. Pamiętajmy, że i szatan ofiarował Chrystusowi (kusząc Go) panowanie nad ziemią i wszystkie królestwa ziemi i chwałę ich, mówiąc: To wszystko dam Tobie. Dodał jednak do tego propozycje kompromisu – ugody: Jeśli, upadłszy, uczynisz mi pokłon (Łk 4). Jakże wielu ludzi podobnie postępuje: gotowi są w niedziele w kościele pokłonić się Panu Bogu, a poza tym zachowują się tak, jakby żadne Prawo Boże nie obowiązywało. Gotowi są Chrystusa nazwać Królem, ale Go zarazem usiłują zamknąć w murach kościołów i do samych manifestacji religijnych ograniczyć. Gorzej jeszcze, bo spotykamy się z usiłowaniem połączenia czci Chrystusa ze służbą bożkom, jakie sobie ludzie sami stawiają, i uczynienia prawdziwej religii Chrystusowej sługą celów zupełnie obcych, a nawet wrogich Chrystusowi Panu. Szatan spotkał się z surową odprawą Zbawiciela, bo Chrystusowe panowanie jest ponad wszystko i nie znosi kompromisów, które by chciały je ograniczyć i poddać je czemukolwiek. Ten sam Pan Jezus, który okazywał tak wiele wyrozumiałości i miłosierdzia grzesznikom, jakże surowo potępiał nieszczerość i faryzeizm! Żyjemy dziś w czasach chaosu myśli i zaciemnienia poglądów, a jednak jakże często spotykamy się z gwałtownym narzucaniem przekonań i ze zmuszaniem innych do przyjęcia tych narzuconych poglądów! Zarzucają nam katolikom – jak powiadają – ślepą wiarę w prawdy przez Boga objawione, a jednak ci sami ludzie wymagają dla swych ludzkich, nieraz błędnych poglądów, ślepej wiary i posłuszeństwa wymuszanego krzykiem, gwałtem i postrachem. Świadomość, że służymy Chrystusowi-Królowi, winna nam wpoić odwagę, by nie pozwolić się nastraszyć, odwieść od naszych przekonań, powstrzymać naszą pracę, zmienić nasze postępowanie. Królestwo Boże gwałt cierpi – powiedział Pan Jezus, przeto my winniśmy być gotowi stanowczo odeprzeć niesłuszne zakusy wrogów. Jeśli Chrystus Pan jest Królem, a my Jego sługami i poddanymi, to jako sługom nie wolno nam stać bezczynnie, lecz musimy pracować i walczyć w obronie Jego praw i władzy, musimy pogłębiać w nas samych i szerzyć wokół siebie to Królestwo niebieskie, które jest jedyną drogą wiodącą do szczęścia pojedynczych osób, rodzin i państw. Uroczystość Chrystusa Króla nasunie nam zapewne wiele myśli. Starajmy się nad nimi zastanowić; uzbroić się w odwagę i gorliwość służbie Tego, którego Panem i Królem naszym nazywamy. Oddajmy Mu cześć, jaka tylko Jemu samemu jako Bogu się należy! Okazujmy wdzięczność za łaski Odkupienia i wyniesienia nas do godności Obywateli Jego Królestwa – Kościoła Świętego. A zjednoczeni w Jego Duchu – na wołania bezbożników: Nie chcemy, aby Ten królował – nie tylko słowem, ale życiem katolickim i czynem wołajmy ustawicznie: Króluj nam, Chryste! (przedruk z: „Dzwon Niedzielny” 1934 r.)
anonim2012.12.2 9:24
DLACZEGO FRONDA PUBLIKUJE ANONIMY ??? Czlowiek dobrze wychowany i uczciwy nie czyta anonimow. Tak uczono mnie w dziecinstwie. Co mam zatem myslec o tych, ktorzy anonimy publikuja???
anonim2012.12.2 9:32
@ GCCG Bardzo proszę http://www.intronizacja.pl/popieram/
anonim2012.12.6 11:05
Uwarzam rze Jezus to dobry król - nikt go nigdy nie widział
anonim2012.12.6 16:53
Mnie najbardziej w liście Biskupów zabolało to, że odrzucają boskość Chrystusa. Modlimy się przecież do Wszechmocnego, prawda? A kim są Biskupi? Tak jak my, są poddani Bogu, więc absolutnie nie może być mowy o czysto symbolicznym koronowaniu Chrystusa, w ten sposób jasno odmawiają, zaprzeczają boskości i wszechmocy Boga!
anonim2012.12.8 16:24
@zenek1: No tak, wiadomo,że ta intronizacja w Hiszpanii była bardzo skuteczna. Dziś Hiszpania to bardzo katolicki kraj.
anonim2012.12.8 21:06
Chciałbym postawić kontrowersyjne pytanie. Czy warto było walczyć o niepodległość Polski? Czy naród nie okazał się jednak trupem?
anonim2012.12.13 9:28
"Przesłanie zawarte w Liście (...) napełnia bólem wszystkich zwolenników Intronizacji." Jakich wszystkich?! Jestem zwolennikiem, ale w przeciwieństwie do x. Natanka i jego popleczników, stać mnie na posłuszeństwo i podporządkowanie się rozeznaniu sprawy przez księży biskupów. Stąd mnie ten list nie boli!
anonim2012.12.17 12:14
Wypowiedź Ks. Stanisława Małkowskiego: Tego orędzia nie odczytam, gdybym był o to proszony. Powołuję się na klauzulę sumienia, tak jak to uczynił wikary ks. mgr Tomasz Duszkiewicz z Sadownego w diecezji drohiczyńskiej, gdy policja wezwała go do odwołania patriotycznych treści zawartych w kazaniu z 11 listopada br. [...] Zgodnie z sumieniem i honorem ks. Tomasz Duszkiewicz nie może prawdy odwołać, a ja nie mogę prawdzie zaprzeczyć. To byłoby poniżej jego i mojej godności, jak mawiał bł. ks. Jerzy Berliner napisał(a): Lis 30, 2012, 12:53 A który to Papież był przeciwny intronizacji??? I dalej: "To stwierdzenie Episkopatu unieważnia naukę społeczną Kościoła, zawartą zwłaszcza w encyklikach Piusa XI i Piusa XII oraz przesłanie sługi Bożej Rozalii Celakówny, której proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym zakończył się w kwietniu roku 2007" Tytułem przypomnienia: w 1938 prymas August Hlond wyznaczył specjalną komisję, która potwierdziła niesprzeczność jej objawień z doktryną katolicką. 5 listopada 1996 kardynał Franciszek Macharski rozpoczął w archidiecezji krakowskiej jej proces beatyfikacyjny. Na szczeblu diecezjalnym zakończył się 17 kwietnia 2007, po czym akta wysłane zostały do Watykanu.
anonim2012.12.18 1:53
bytów nie mnożyć, fikcji nie tworzyć... na przykładzie zamieszania intronizacji widać wyraźnie, że wiara w takie czy inne objawienie prywatne nie tylko nie jest do zbawienia potrzebna, ale może także szkodzić zdrowej wierze, jeżeli zamiast budować wiarę na Ewangelii i 2000 lat zdrowej tradycji, ktoś łapie się za pół- czy ćwierć-prawdy objawień prywatnych... ten sam problem Medjugorie i podobnych fenomenów... chrześcijaństwo, czy się chce, czy nie, to zdrowa i pełny wolność w Chrystusie... cokolwiek ją ogranicza, nawet pod pozorem rzeczy świętych, nie jest od Boga...