Polityka

Miller: Donald Tusk oblał test na wiarygodność

Wśród najzagorzalszych przeciwników Prawa i Sprawiedliwości nie ustaje rozczarowanie rezultatem wyborów prezydenckich i faktem, że nie zostały one podważone. Frustracja najbardziej nienawidzących PiS środowisk wyraża się w coraz silniejszym atakowaniu Donalda Tuska, któremu nie udało się zablokować prezydentury Karola Nawrockiego. Rozczarowanie premierem wyraził nawet Leszek Miller.

2 min czytania
Fot. screenshot YouTube (Polskie Radio)
Fot. screenshot YouTube (Polskie Radio)
Wśród najzagorzalszych przeciwników Prawa i Sprawiedliwości nie ustaje rozczarowanie rezultatem wyborów prezydenckich i faktem, że nie zostały one podważone. Frustracja najbardziej nienawidzących PiS środowisk wyraża się w coraz silniejszym atakowaniu Donalda Tuska, któremu nie udało się zablokować prezydentury Karola Nawrockiego. Rozczarowanie premierem wyraził nawet Leszek Miller.

Były członek Biura Politycznego KC PZPR i były premier Leszek Miller odniósł się do opublikowania przez rządzących uchwały Sądu Najwyższego, który stwierdził ważność wyborów prezydenckich. Jak podkreśla, opublikowanie uchwały „pozbawia złudzeń wszystkich którzy mieli jeszcze nadzieję, że premier wykorzysta wszystkie swoje możliwości, aby nie kapitulować, obnażać wyborczy szwindel i sprzeciwić się postępującemu kompromisowi z bezprawiem”.

- „Niestety Donald Tusk postępuje dokładnie odwrotnie niż Beata Szydło. Kiedy w 2016 roku Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego wydał orzeczenie niewygodne dla władzy, premier Szydło odmówiła jego publikacji. Nie zamierzała legitymizować tego, co uznała za bezprawne. Miała jedną rzecz, której Donaldowi Tuskowi wyraźnie zabrakło: polityczną odwagę”

- twierdzi Miller.

- „Nie chodzi tu wyłącznie o jeden podpis czy jeden dziennik urzędowy. Chodzi o fundamentalną kwestię: czy premier Rzeczypospolitej jest w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność i powiedzieć - tego nie podpiszę, to godzi w moje rozumienie państwa prawa. Beata Szydło potrafiła to zrobić. Donald Tusk, choć jeszcze niedawno nazywał Izbę Kontroli Nadzwyczajnej tworem nielegalnym, bezprawnym, złożonym z neo-sędziów teraz w pośpiechu publikuje jej werdykt”

- dodaje.

Dalej dawny działacz komunistyczny przekonuje, że „to był test na wiarygodność”, a „Donald Tusk oblał go nie dlatego, że musiał, ale dlatego, że tak mu wygodniej”.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej