Policja zatrzymała dziennikarza. Bo spalił kukłę Putina
Współorganizator manifestacji pod ambasadą rosyjską w Warszawie, Filip Rdesiński, został zatrzymany przez policję. Władze zarzucają mu spalenie kukły Putina.
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 231871
Współorganizator manifestacji pod ambasadą rosyjską w Warszawie, Filip Rdesiński, został zatrzymany przez policję. Władze zarzucają mu spalenie kukły Putina.
Kilka tysięcy Polaków przyszło w sobotnie popołudnie pod rosyjską ambasadę w Warszawie, by tam zamanifestować swój sprzeciw wobec karygodnego postępowania Rosjan.
„Stoimy przed budynkiem, który jest za nami, przed ambasadą zbrodniczego reżimu Władimira Putina” – powiedział Piotr Lisiewicz rozpoczynając manifestację przed ambasadą rosyjską w Warszawie.
Rosjanie ponoszą winę za usunięcie tablicy. A jest ona taka, że byli dla nas zbyt dobrzy. Taka opinia nie jest dowcipem. Ona naprawdę znajduje się w „Gazecie Wyborczej”. Sformułował ją zaś Wacław Radziwinowicz.
Pogodzenie się Polaków jest dziś możliwe na gruncie prawdy, rozsądku, przywiązania do swojego kraju i wartości moralnych – mówi socjolog, profesor Zdzisław Krasnodębski.
- Rosjanie poddają nas próbie. Prezydent Komorowski i premier Tusk powinni zareagować stanowczo - mówi portalowi Fronda.pl Łukasz Warzecha.
To, co zrobili Rosjanie, jest rzeczą niesłychaną. Podejrzewam, że Rosjanom może chodzić o celowe sprowokowanie w Polsce gwałtownych reakcji podczas jutrzejszych obchodów rocznicowych - mówi portalowi Fronda.pl Rafał Ziemkiewicz.
- Odbieram to jako wielki skandal. Nie wiem tylko, czy jest to inicjatywa wyłącznie władz lokalnych, czy też być może odbyło się to za zezwoleniem Moskwy - powiedział Paweł Deresz. Małgorzata Szmajdzińska powiedziała w TVN24, że jest "zszokowana tą informacją". - Ja byłam pełna dobrej wiary i miałam nadzieję, że takie sprawy będą załatwiane w zupełnie inny sposób. To bardzo przykry incydent, ubolewam nad tym, że coś takiego się stało - przyznała wdowa po Jerzym Szmajdzińskim.
Reżyser filmu "Cristiada” z Andym Garcią w jednej z głównych ról mówi, że jego dzieło ma przypomnieć o zbrojnym oporze wobec próby zsekularyzowania Meksyku w latach 20-tych zeszłego wieku. Konflikt między antyklerykalną władzą socjalistów i społeczeństwem, które stanęło w obronie swojej wiary, przyniósł prawie 90 tys. zabitych.
Rekin biznesu Donald Trump zszokował widzów CBC przyznając, że po latach wspierania aborcji przechodzi na stronę pro-life. Zapowiedział również walkę z polityką aborcyjną Baracka Obamy.
Strach nie jest najlepszym doradcą, a już na pewno nie sprzyja myśleniu – taka refleksja nasuwa się po lekturze książki Grzegorza Kucharczyka „Strachy z Gazety. 20 lat przestróg dla Polski”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Fronda.
Bardzo wzruszyłem się troską policji i władz miasta o bezpieczeństwo Warszawy w związku z zapalaniem zniczy przed Pałacem Prezydenckim. A jeszcze bardziej podoba mi się pomysł, by zniczy i kwiatów nie układali ci, którzy przychodzą, ale policjanci. I dlatego proponuje rozszerzenie tego pomysłu na inne dni w roku.
I kolejny „genialny” pomysł władz miasta i stołecznej policji. Otóż postanowiły one, że Pałac Prezydencki będzie oddzielony od ludzi wspominających tragedię smoleńską solidnymi barierkami. A znicze pod pałacem będą ustawiane przez służby porządkowe, bo może być nich tak dużo, że zagrożą bezpieczeństwu.
Koszty decyzji premiera Donalda Tuska i (wówczas jeszcze pełniącego obowiązki) prezydenta Bronisława Komorowskiego, by za wszelką cenę, na trupach ze Smoleńska, i za cenę prawdy budować „pojednanie z Rosjanami” są dramatyczne. I to także w wymiarze czysto politycznym. Okazuje się bowiem, że w efekcie straciliśmy wiarygodność w NATO i Patrioty.
Bezpieczne, silne, aktywne na arenie międzynarodowej państwo i dumne ze swojej polskości i solidarne społeczeństwo – takie było marzenie o Polsce Lecha Kaczyńskiego. Przedstawia je na łamach „Naszego Dziennika” Jarosław Kaczyński.