Lis o Rymkiewiczu: Poeta zidiociałej katostalinowskiej Polski
Komentować się tego nie da, warto jednak przytoczyć kilka cytatów, bo one oddają poziom mistera elegancji polskiego dziennikarstwa.
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 230324
Komentować się tego nie da, warto jednak przytoczyć kilka cytatów, bo one oddają poziom mistera elegancji polskiego dziennikarstwa.
Antysemityzm, o czym pisałem wielokrotnie, jest – dla mnie – uczuciem czy działaniem obrzydliwym i nieakceptowalnym. Nie mam ochoty mieć z nim nic wspólnego, ale równie obrzydliwe, a do tego zwyczajnie niebezpieczne, jest wykorzystywanie rzekomego antysemityzmu do walki z przeciwnikami politycznymi. A do takich właśnie metod ucieka się obecnie Adam Leszczyński z „Gazety Wyborczej” w tekście „Wzbiera bluzg antysemicki”.
Do tego porozumienia powinno dojść już dawno. Współpraca środowisk konserwatystów chrześcijańskich (znajdujących się zresztą w obu partiach) i antykomunistycznych patriotów (to głównie Prawo i Sprawiedliwość) w sytuacji tak poważnego zagrożenia państwa, ale też systematycznego niszczenia społeczeństwa wydaje się czymś oczywistym. Przebudzenie katolickiej opinii publicznej sprawia zaś, że możliwa stanie się – być może – realizacja kolejnych ważnych z konserwatywnego punktu widzenia projektów: budowy spójnej polityki prorodzinnej (a takiej na razie nie ma), pronatalistycznej, a także antyrozwodowej i skupionej na obronie życia.
Dziennik wyjaśnia, że właśnie dlatego zlecono nadzwyczajne badania DNA wszystkich narządów, które mają przeprowadzić biegli.
"To lewicowo-lewacko-feministyczne poglądy przygotowały grunt pod tego typu postawy, które relatywizują moralność, odrzucają rodzinę i pozwalają odrzucić swoje dziecko, uczą cynizmu i wygaszają uczucia wyższe. Ci rodzice nie wiedzieli co ze sobą zrobić" - tak sytuację rodzinną Waśniewskich skomentowała Pawłowicz.
W Centrum prasowym Polskiej Agencji Prasowej liderzy PiS I Prawicy RP podpisali umowę o współpracy. Jarosław Kaczyński powiedział - Mam nadzieję, że osoby o poglądach mocno tradycjonalistycznych będą znów razem. Działalność Marka Jurka jest tutaj bardzo konsekwentna. Liczymy na wspólną współpracę, razem, choć nie tak blisko jak w PiS. Idziemy razem do zwycięstwa – mówił. - Jesteśmy razem w opozycji, którą kieruje premier Jarosław Kaczyński. To on pracuje na zdobycie większości i odsunięcia od władzy rządzących. PiS jest druga partią, ale to się zmieni w ciągu paru miesięcy. Nie wróżę dobrze temu rządowi. My natomiast jesteśmy małą partią. To nie jest porozumienie symetryczne, ale my się skupimy na naszej pracy – na konserwatyzmie i działaniu na rzecz cywilizacji życia - mówił Jurek. Konferencję prowadziła Ilona Klejnowska.
Wcześniej (o godz. 12.30) w katedrach obu warszawskich diecezji, czyli św. Jana na Starym Mieście oraz św. Floriana na Pradze, odprawione zostaną Msze Święte; sformowane po nich pochody połączą się na Placu Zamkowym ok. godz. 14.00 i razem przejdą do Bazyli Św. Krzyża, w której o godz. 14.45 rozpocznie się koncert Jutrznia za Nienarodzonych.
Sobotnia "Rzeczpospolita" opisuje dylematy niemieckiej drużyny piłkarskiej: czy zawodnicy powinni składać hołd pomordowanym w obozie Auschwitz?
Dopiero po kliknięciu tajemniczego tytułu, widzimy zupełnie inny nagłówek: "Chodził z siekierą po mieście - w plecaku nosił krzyże..." i czytamy o zatrzymaniu cmentarnego złodzieja, który używał siekiery do wyrąbywania z nagrobków krzyży i innych elementów, które sprzedawał na złom. Najprawdopodobniej to on jest odpowiedzialny za okradanie pomników na Cmentarzu Wolskim w Warszawie. Policja zresztą już apeluje do poszkodowanych o sprawdzenie, czy skradzione przedmioty nie pochodzą z miejsc spoczynku ich bliskich. Tyle w kwestii złodzieja.
Zacznę od samochwalstwa – około jednego roku temu napisałem dla Solidarnych 2010 artykuł pod tytułem „Miękki Totalitaryzm”. W tekście tym stawiałem hipotezę na temat Ruchu Palikota (wtedy Ruchu Poparcia Palikota) w streszczeniu wyglądającą mniej więcej tak: Ruch Palikota jest partią – hubą, wygenerowaną sztucznie przez Platformę Obywatelską aby zrealizować w doskonalszej formie wariant Żyrinowskiego. Palikot miałby być polskim Żyrinowskim, który głośno krzyczy i bluzga na władzę, by potem (gdy kamery skierowane są gdzie indziej) grzecznie głosować razem z koalicją i wspierać te projekty, których nie da się przepchnąć z PSLem. Każda myśl jednak rodzi się jako herezja, a umiera jako banał – tekst przeszedł bez echa, potem to samo stało się z podobną analizą Marka Migalskiego. Teraz jednak słyszy się o tym coraz głośniej – hipotezy, które nieskromnie przyznam, ja i pan Marek stawialiśmy jako pierwsi, weszły do dyskursu, szczególnie po prawej stronie publicystyki, i funkcjonują tam już jak
Wielu charyzmatyków stawało przed dylematem, jak podporządkować się czemuś, co ma kształt bezdusznej kurialnej biurokracji, podczas gdy samemu posiada się bezpośredni dostęp do Ojca. Mistyk wie, że ma osobistą więź z Bogiem i nie potrzebuje do tego żadnych pośredników, a jednak musi podporządkować się takiemu pośrednikowi – pisze Lech Dokowicz.
Akcja sztuki rozgrywa się w marcu 2010 roku, czyli na ponad rok przed masakrą, jakiej w Oslo i na wyspie Utoya dokonał Anders Breivik. „Najważniejszym momentem w sztuce jest ten, kiedy Breivik spotyka Widersa i mówi: mamy takie same myśli, takie same obawy o przyszłość, jak daleko chciałbyś zajść we wdrażaniu swojej ideologii?” – mówi Thijs Romer, odtwórca roli Breivika. W swoim manifeście Breivik z podziwem pisał o poglądach holenderskiego polityka skrajnej prawicy. Jednak Wilders, który zbudował swoją pozycję na ksenofobii, czego doświadczają obecnie Polacy w Holandii, zdecydowanie odcinał się poglądu jakoby on i Norweg mieli takie samo spojrzenie na niektóre sprawy, jak islam czy polityka imigracyjna. Polityk potępił też zamachy, jakich przeprowadzenia dopuścił się Breivik. Także w teatrze postać Geerta Wildersa wyraźnie odcina się od tego, co zrobił Norweg.
Samolot z Benedyktem XVI na pokładzie wylądował 23 marca o godzinie 16.15 (w Polsce była już wtedy godz. 23.15). Gdy otworzyły się drzwi samolotu, kilka tysięcy wiernych zgromadzonych na płycie lotniska wzniosło radosny okrzyk. Po chwili do maszyny wszedł nuncjusz apostolski w Meksyku, abp Christophe Pierre, aby jako pierwszy powitać papieża. O 16.27 Benedykt XVI ukazał się w drzwiach samolotu, wzbudzając entuzjazm zgromadzonych. Na płycie lotniska powitał go prezydent Felipe Calderón z małżonką Margaritą Zavala oraz przewodniczący episkopatu, abp Carlos Aguiar Retes, z którym papież wymienił serdeczny uścisk. Do Ojca Świętego podeszło także czworo dzieci, wręczając mu prezent. Idąc w towarzystwie pary prezydenckiej po czerwonym dywanie, po którego obu stronach stali żołnierze z kompanii honorowej armii meksykańskiej, Benedykt XVI pozdrawiał wiernych, którzy wznosili okrzyki: „Si, si, si, el Papa es aquí” (Tak, tak, tak, Papież jest tu), „Esta es la juventud del Papa” (To jest młodzież