Wiadomości
Andrzej Melak (przewodniczący Komitetu Katyńskiego, brat śp. Stefana Melaka): Płk Szeląg jest praktycznie rzecznikiem rządu, wspomagającym p. Grasia, który zamiast poszukiwać prawdy, zamyka usta tym, którzy do tej prawdy chcą dążyć. Ujawnić to, co nie powinno być obłożone żadną wydumaną tajemnicą śledztwa, w obecnej sytuacji. To, co odkrywają biegli nie zmienia absolutnie faktu, że to miało miejsce. Upublicznienie tego jest moim zdaniem obowiązkiem każdego, kto posiada jakąś wiedzę na ten temat. P. Szeląg powinien raczej przejmować się tym, co dzieje się z próbkami, które z wielkim zaufaniem oddano pod opiekę Rosjanom. Mam na myśli ponad 300 próbek z Tupolewa, które wskazywały na obecność trotylu i nitroglyceryny. Detektory, których używali biegli to urządzenia, które reagują natychmiast i w sposób jednoznaczny. Są nastawione na substancje, które wykryły, a nie żadne pestycydy, wysokoenergetyczne materiały. Było to dwukrotnie potwierdzone przez badania przeprowadzone w Stanach Zjednocz