Warzecha: Kaczyński usłyszał słowo „trotyl” i zaczęła się jazda
Publicysta "Faktu" w swoim felietonie odniósł się do rewelacji "Rz" na temat śladów materiałów wybuchowych w tupolewie i reakcji Jarosława Kaczyńskiego na tego newsa. Lider PiS, na słowo "trotyl", "pojawił się publicznie jeszcze przed konferencją prokuratury wojskowej, by poinformować opinię publiczną o „straszliwej zbrodni”. - No i zaczęła się jazda, w której apogeum Donald Tusk mógł stwierdzić, że nie jest w stanie ułożyć sobie stosunków w jednym państwie z liderem opozycyjnej partii. Co oczywiście natychmiast wywołało u części obserwatorów logiczną i godną uwagi refleksję, że być może powinien w takim razie czym prędzej nasz kraj opuścić - napisał Warzecha.