Redaktor naczelny senior „Tygodnika Powszechnego” odnosi się na łamach pisma do wymiany listów pomiędzy Haliną Bortnowską a Magdaleną Środą. Ta pierwsza napisała: „Chciałabym Pani uświadomić, że, moim zdaniem, karykaturując fakty i nieudaczne elementy życia religijnego, włącza się Pani w umacnianie plemiennych podziałów. Plemię katolickie, do którego należę, jest wewnętrznie zróżnicowane. Nikt jednak nie lubi, by wyśmiewano się z jego pobratymców, nawet wtedy, gdy na to poniekąd zasługują. Poważna krytyka różni się od operowania karykaturą, zachęcającą do kpin i drwiny. Różni się tym, że otwiera dialog, a nie poczucie krzywdy i beznadziejności prób porozumienia”.
Z kolei, prof. Środa w odpowiedzi przyznała: „Piękny list, który mnie zawstydza. Bortnowska wysyła do mnie zaproszenie do wspólnej kampanii przeciw zamienianiu Polski w »poligon walk plemiennych«. »Granice plemienne to takie granice, poza którymi żyją ludzie wyłącznie sobie obcy«. Ale granice te buduje nie tylko Młodzież Wszechpolska, nie tylko Kościół, który nadużywa swojej władzy. Budują je ci, którzy używają karykatury i obśmiewania, bo myślą, że są to skuteczne narzędzia przezwyciężania granic plemiennych. Nie są”.
Reakcją wielu osób na tę wymianę listów, co zauważył ks. Boniecki, było zdumienie. Jakże to obie panie mogły się ze sobą zgodzić? „Byli i tacy, którzy się oburzyli. W wypowiedziach tych ostatnich słychać brzęk broni. To zapaleni harcownicy walk plemiennych” - ocenił duchowny. Marianin zastanawia się także, czy wszyscy zdają sobie sprawę, że „na wojnie przygotowaniem do skutecznego zniszczenia przeciwnika jest wytworzenie odczłowieczonego jego obrazu” oraz pogarda dla swojego wroga.
Ks. Boniecki pisze w „Tygodniku” o tych dwóch listach, bo jego zdaniem wnoszą one w nasze życie publiczne nową jakość, której „brak na jego bitewnych poligonach”. Jak podkreśla, od plemiennych wojen nie są wolne przestrzenią świata katolickiego. I zastanawia się, czy on także nie powinien napisać listu do Rafała Ziemkiewicza, który „który tekstem pełnym pogardy, inwektyw i nienawiści do „Tygodnika Powszechnego” i do mnie buduje mur całkowitej obcości, który ma podzielić członków tego samego Kościoła i wyznawców tej samej wiary, i to w imię tejże wiary?”.
Marianin do Ziemkiewicza jednak nie napisze, „bo bo entia non sunt multiplicanda sine necessitate”. - Wierzę, pragnę wierzyć, że wymiana otwartych listów między Haliną Bortnowską a prof. Magdaleną Środą to nie „mały pęcherzyk, który pęknie i zniknie”, ale kropla, która drąży skałę zakutych głów oszalałych harcowników wojen plemiennych. Dziś – piszę to 11 listopada 2012 – polecam lekturę tych listów. Sapienti sat. Tylko co zrobić z głupcami? - konstatuje duchowny.
eMBe/Tygodnik Powszechny
fot. Konserwatyzm.pl,Fakt.pl
