Według informacji „GPC” w dniu publikacji artykułu Cezarego Gmyza na temat znalezienia śladów materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M, wczesnym rankiem prokuratura wojskowa skontaktowała się z funkcjonariuszami Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego, którzy byli w Smoleńsku. Prokurator Szeląg zagroził wówczas, że gdyby doszło do przekazania tych danych, funkcjonariuszom grozi odpowiedzialność karna.
Ze wspomnianych rozmów sporządzono notatki, które, jak potwierdził rzecznik policji Mariusz Sokołowski, znajdują się u dyrektora Centralnego Biura Śledczego KGP.
Prokurator płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, odpowiedział jednak, że Wojskowy Prokurator Okręgowy w Warszawie - płk Ireneusz Szeląg - nigdy nie dzwonił do funkcjonariuszy CBŚ oraz CLK.
AM/Wirtualna Polska/Gazeta Polska Codziennie
