Recesja, czyli jak rozpalić płomień rewolucji
Można by machnąć ręką na te idiotyczne pomysły gdyby nie to, że na takie hasła rzeczona gawiedź łapie się jak mucha na miód. Bogactwo zawsze budziło zawiść, a lewica potrafi na tym uczuciu grać niczym Paganini na skrzypcach i zdobywać głosy mas zadowolonych, że komuś ubędzie: skoro ja nie mogę mieć to niech inni też nie mają. Myśl, że to właśnie ci inni, zamożni, tworzą miejsca pracy i ciągną gospodarkę do zaczadzonych socjalizmem głów nie dotrze. Kto bogaty ten na pewno złodziej, a co najmniej malwersant, oszust albo wyzyskiwacz płacący swoim pracownikom marne grosze i zmuszający ich do pracy ponad siły. Lewicowi PiaRowcy potrafią doskonale wykorzystać każdy przypadek łamania prawa by na swoją stronę przeciągnąć tłumy ludzi karmiące się serialami i marzące o bogactwie bohaterów pamiętnego serialu „Dynastia”: skoro ja nie mogę być Blake'm Carrington'em to niech Carrington będzie mną, niech jeździ tramwajem i mieszka w ciasnym mieszkanku. Rządzą nami, niestety, najniższe instynkty i zam