Można by machnąć ręką na te idiotyczne pomysły gdyby nie to, że na takie hasła rzeczona gawiedź łapie się jak mucha na miód. Bogactwo zawsze budziło zawiść, a lewica potrafi na tym uczuciu grać niczym Paganini na skrzypcach i zdobywać głosy mas zadowolonych, że komuś ubędzie: skoro ja nie mogę mieć to niech inni też nie mają. Myśl, że to właśnie ci inni, zamożni, tworzą miejsca pracy i ciągną gospodarkę do zaczadzonych socjalizmem głów nie dotrze. Kto bogaty ten na pewno złodziej, a co najmniej malwersant, oszust albo wyzyskiwacz płacący swoim pracownikom marne grosze i zmuszający ich do pracy ponad siły. Lewicowi PiaRowcy potrafią doskonale wykorzystać każdy przypadek łamania prawa by na swoją stronę przeciągnąć tłumy ludzi karmiące się serialami i marzące o bogactwie bohaterów pamiętnego serialu „Dynastia”: skoro ja nie mogę być Blake'm Carrington'em to niech Carrington będzie mną, niech jeździ tramwajem i mieszka w ciasnym mieszkanku. Rządzą nami, niestety, najniższe instynkty i zamiast próbować równać w górę wolimy ściągnąć w dół tych, którzy się wybili. A kiedy możemy się zasłonić niby szlachetną ideą społecznej sprawiedliwości czujemy spełnieni walką w słusznej sprawie.
Problem w tym, że lewicowe hasła to czysta demagogia a owa społeczna sprawiedliwość to nic innego jak uskutecznianie zbójeckiej działalności pod przykrywką przepisów prawa podatkowego. Pieniądze ściągnięte od najbogatszych to kropla w morzu budżetowych wydatków, starczająca co najwyżej na parę dni szastania forsą przez państwowych urzędników. Ale ta demagogia jest chwytliwa i właśnie o to chodzi, taka ma być by za jej pomocą zdobyć głosy ludzi ze społecznych nizin. Proszę zauważyć, że lewica nie ma żadnego pomysłu na to, by poprawić byt ludzi biednych a politycy „mający serce po lewej stronie” potrafią tylko mamić obietnicami nie do spełnienia. W dodatku gdyby udało im się swoje hasła wcielić w życie to doprowadzą do jeszcze większego spowolnienia pogrążonej w kryzysie gospodarki co musi skutkować dalszą pauperyzacją społeczeństwa. Bogaci przetrwają, oni mają zgromadzone zapasy, z których utrzymają się spokojnie przez całe lata rządów miłośników Karola Marksa. A biedni? Kto by się nimi przejmował, da się im jakiś ochłap w postaci zasiłku to z wdzięczności dalej będą głosować na „dobroczyńców”. I tak aż się skończy złupiona forsa. A potem winę znowu zwali się na bogatych, znowu napuści jednych na drugich. Bo recesja to doskonały czas na rozpalenie w głowach rewolucyjnego płomienia, a najlepszym sposobem na wywołanie recesji jest podniesienie podatków.
P.S.: Każdy logicznie myślący człowiek wie, że jedną z głównych przyczyn bezrobocia jest nadmierne opodatkowanie pracy. Wie to też minister Jan Vincent Rostowski. Dlaczego wiec nic nie robi by to opodatkowanie obniżyć? Ano właśnie dlatego, że wysoka stopa bezrobocia jest na rękę rządzącym lewicowcom różnego autoramentu, którzy dzięki temu mogą obiecywać najuboższym warstwom społeczeństwa złote góry i zdobywać ich głosy.
Alexander Degrejt
