"Ania Guzik (37 l.) to piękna kobieta. Nic więc dziwnego, że na powodzenie nigdy nie mogła narzekać. Ale ona szukała tego jedynego. I znalazła - to Wojtek, instruktor narciarstwa i snowboardu. Przed rokiem się zaręczyli, Ania pobudowała dom, teraz marzy o gromadce dzieci. Jednak jako praktykująca katoliczka nie może się o nie starać przed ślubem. A o tym na razie cisza. - Ile chcę mieć dzieci? Ile Bóg da! - wyznała ostatnio. - czytamy w "SE".

 

- "Według nauk Kościoła nie powinno starać się o dzieci, będąc jedynie narzeczonymi. Życie na tzw. kartę rowerową to nie małżeństwo! O dziecko starają się małżonkowie. To jest istotą i celem małżeństwa, a nie narzeczeństwa - mówi "Super Expressowi" ks. Janusz Koplewski, przyjaciel i spowiednik gwiazd. Przedstawia to w sposób obrazowy: - To tak, jakbym ja chciał spowiadać nie będąc jeszcze księdzem." - wyjaśnia spokojnie kapłan.

 

Jaki jest komentarz "SE"?: "Ania ma świadomość tego, co robi. Bardzo z tego powodu cierpi. Z jednej strony świadomość grzechu, z drugiej coraz mocniejszy zew macierzyństwa. Miejmy więc nadzieję, że plotki o zamążpójściu aktorki w czerwcu tego roku okażą się prawdą. Wtedy gwiazda serialu "Na Wspólnej" będzie mogła z czystym sumieniem zabrać się za powiększanie rodziny."

 

Z tego zamętu wyłania się prosty obraz: aktorka jest katoliczką, chce zajść w ciążę dopiero po ślubie. Wspiera ją w tym postanowieniu ksiądz. Nad sytuacją aktorki ubolewa "Superak". A dla nas postawa pani Ani jest godna pochwały. I tyle. 

 
 

Fot. za Wikipedia