Terlikowski: Poliamoria, czyli kolejny krok na drodze postępu
Dla niezorientowanych jest to politycznie poprawna wersja wielożeństwa. Ludzie pozostają w złożonych związkach, żyjąc z dwoma kobietami, albo dwoma mężczyznami. Płeć, liczba i orientacja seksualna nie mają przy tym większego znaczenia. „Kochankowie, dziewczyna/chłopak, przyjaciel, z którym uprawia się seks, ktoś z kim ma się romans albo jednorazowy seks. W sieci mogą też znajdować się np. chłopak mojej dziewczyny albo dziewczyna mojego chłopaka” - zachwyca się autor tekstu o poliamorii. I przekonuje, że właśnie ten sposób życia ma być cudownym remedium na zazdrość, samotność po porzuceniu (bo zawsze ktoś zostanie), a do tego na fantastyczny seks.