Bałam się, że córka ma raka, ale zaufałam PANU
Na imię mam Ksenia, mam 28 lat. Od prawie ośmiu lat mężatka i mama trójki wspaniałych urwisów, bliźniaków Wojtka i Leszka, na ten moment sześcioletnich i pięcioletniej córeczki Anny i to właśnie jej będzie dotyczyło moje świadectwo. Pod koniec marca ubiegłego roku zaplanowaliśmy rodzinny wyjazd do zoo. Jednak plany się zmieniły, gdy tylko Ania się obudziła. Przyszła, mówiąc, że boli ją szyja. Okazało się, że przez noc na szyi wyrósł dość dużych rozmiarów guz, chropowaty, przypominający wielkością połówkę jabłka. Wystraszona od razu zabrałam córkę na pogotowie. Na pierwszym powiedziano mi, że to zapalenie gardła. Jednakże ta diagnoza w ogóle mnie nie przekonała i udałam się do kolejnego lekarza.