07.09.15, 15:40

Stanami Zjednoczonymi wstrząsa homoseksualny terror

3 września 2015 roku, Stany Zjednoczone Ameryki przekroczyły ostatnią granicę na drodze do całkowitej demoralizacji i oficjalnie stały się państwem totalitarnym. Tego dnia, sąd federalny w stanie Kentucky nakazał aresztowanie Kim Davis, urzędniczki stanu Kentucky, która odmówiła wydania dwóm homoseksualistom aktu małżeństwa.

Kim Davis, odmawiając na oczach kilkunastu reporterów realizowania prawa sprzecznego z jej sumieniem, stwierdziła krótko, że działa na podstawie prawa Bożego, wywołując furię obecnych w urzędzie homoseksualistów. Kilka dni później sąd federalny orzekł, że złamała ona prawo ustanowione wyrokiem Sądu Najwyższego z 26 czerwca 2015 roku, który uznał, że wszystkie stany mają obowiązek wydawania aktów małżeństwa „parom” homoseksualnym oraz uznawania „małżeństw” homoseksualnych zawartych w stanach, w których były one już wcześniej legalne. Sędzia, nominowany przez „konserwatywną” Partię Republikańską, stwierdził, że pozostanie ona w więzieniu dopóki nie zmieni zdania nt. małżeństw homoseksualnych. Dodał także, że „pomysł, żeby prawo naturalne stało ponad autorytetem sądu byłby niebezpiecznym precedensem”.

Co więcej, wyrok w sprawie Kim Davis został przyjęty z ogromnym zadowoleniem nie tylko przez środowiska dewiantów, ale także przez najwyższe władze USA. Hillary Clinton, ubiegająca się o nominację na kandydata Partii Demokratycznej na Prezydenta USA, na Twitterze zamieściła komentarz: „Równość wobec małżeństwa jest prawem naszego kraju. Urzędnicy mają obowiązek przestrzegania prawa – koniec historii”. W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik Białego Domu, Josh Earnest, stwierdzając, że wyrok ws. Davis jest przejawem praworządności i nie powinno się go podważać.

Prześladowanie jakiego ofiarą padła amerykańska urzędniczka to precedensowa sytuacja. Do tej pory, w USA, na celowniku lobby pro-aborcyjnego i homoseksualnego znajdowali się głównie prywatni przedsiębiorcy, działacze pro-life i zwykli obywatele sprzeciwiający się postępującej demoralizacji. Kilka dni temu okazało się, że zagrożeni są także sami funkcjonariusze państwa, którego za cel postawiło sobie zniszczenie rodziny i toczenie wojny z obrońcami prawa naturalnego i Bożego.

Aresztowanie Kim Davis przy aprobacie najwyższych władz USA przypomina początkowy etap stalinowskiej tzw. Wielkiej Czystki, której celem było odsunięcie od władzy w Związku Sowieckim wszystkich „nieprawomyślnych” urzędników i dowódców wojskowych. Czyżby Barack Obama i Hillary Clinton zaczęli wdrażać w życie plan pozbawienia Amerykanów resztek wolności? Jeżeli tak, to bez wątpienia ich pierwszym krokiem będzie usunięcie z szeregów administracji publicznej, policji i wojska wszystkich „wrogich elementów”, takich jak broniąca małżeństwa Kim Davis.

8 marca 1983 roku Ronald Reagan wygłosił pod adresem Związku Sowieckiego słynne słowa: „Módlmy się o zbawienie wszystkich tych, którzy żyją w ciemnościach totalitaryzmów – módlmy się, aby odkryli radość z poznania Boga. Ale zanim to się stanie, bądźmy świadomi, że teraz gdy propagują oni dominację Państwa, deklarują jego wszechmoc nad jednostką, przewidują ostatecznie dominację nad wszystkimi narodami świata, są oni źródłem zła we współczesnym świecie.”

Dzisiaj to Stany Zjednoczone Ameryki stały się „imperium zła”, które nie tylko pragnie zniewolić  i terroryzować swoich obywateli, ale dąży również do militarnej, ekonomicznej i politycznej dominacji nad wszystkimi narodami świata i narzucenia im swojej wizji świata, w której nienarodzone dzieci mogą być ćwiartowane i sprzedawane w częściach do eksperymentów medycznych, a małżeństwem może być związek dwóch osób tej samej płci.

Około stu Amerykanów zgromadziło się pod więzieniem, gdzie zamknięto Kim Davis. Tylko tylu ludzi zdołało zorganizować się w ponad 300-milionowym narodzie. Nie możemy dzisiaj liczyć na to, że totalitarne zapędy Baracka Obamy zostaną powstrzymane za Atlantykiem. Musimy dzisiaj wyrazić naszą solidarność z prześladowanymi przez amerykański rząd, budując zdrowe społeczeństwo w Polsce i nie dopuszczając do tego, żeby tęczowa dyktatura zdobyła w naszym kraju kolejny przyczółek dla swojej działalności. Jeżeli dzisiaj nie powiemy głośnego „nie” lobby LGBT nad Wisłą, to za kilka lat również z naszych urzędów będą wyrzucani ludzie, dla których prawo Boże stoi ponad ustawami pisanymi na zamówienie koncernów farmakologicznych i ludzi promujących zboczenia.

Jacek Januszewski

Fundacja pro - prawo do życia

bjad

Komentarze

anonim2015.09.7 16:04
"A wy miejcie się na baczności. Wydawać was będą sądom (...) nawet przed namiestnikami i królami stawać będzie z Mego powodu, na świadectwo dla nich. Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom. A gdy was poprowadzą, żeby was wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić ; ale to, co wam w owej chwili będzie dane. (...) I będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu Mojego Imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony". Mk 13 ; 9 - 13 .... so help me God. 'In God we still trust, here in America'. https://www.youtube.com/watch?v=7MsUU9g63ac +
anonim2015.09.7 16:07
W Polsce można zawierać ślub konkordatowy...Wtedy nie trzeba nawet oglądać nienormalnych urzędników, jeżeli tacy będą. Z USC bierze się tylko zaświadczenia. Kropka.
anonim2015.09.7 16:12
Jestem spokojny o przyszłość USA. Przyjdzie czas, że powstanie nowa Moral Majority, pojawi się nowa Phyllis Schlafly i wróci porządek. Odnowa Ameryki zacznie się od przyszłorocznych wyborów. Nowy prezydent wybierze nowych sędziów w Sądzie Najwyższym, nowy parlament ich zatwierdzi. Trzeba tylko poczekać na samokompromitację Demokratów - a w rzeczywistości socjaldemokratów. Zgotują sobie ten sam los co w Polsce mafia PO/PSL.
anonim2015.09.7 16:17
Jezeli sumienie nie pozwala tej pani wykonywac obowiazkow sluzbowych, powinna zmienic zawod. Proste!
anonim2015.09.7 16:23
@11 tysięcy Właśnie wykazujesz, jak bardzo jesteś "zorientowany" w mojej forumowej działalności... Paradne! :D :D Drogi dyletancie... Wielokrotnie, w przeszłości, w kontekście tego rodzaju podobnych historii, wspominałem, że jako katolik uszanowałbym taką decyzję. Np. w przypadku sklepu, na drzwiach którego wisiałaby kartka o treści: "Katolikom wstęp wzbroniony" po prostu odwróciłbym się na pięcie i odszedł do innego usługodawcy.
anonim2015.09.7 16:26
@11 tysięcy ps. http://www.fronda.pl/a/oburzajace-komorowski-dostal-najtanszy-apartament-w-stolicy,56499.html
anonim2015.09.7 16:27
@bielzz A Ty znów, buntowniczko, jątrzysz przeciw Ojcu Świętemu????? Miarkuj się!!
anonim2015.09.7 17:05
@kors znajdz sobie pedala i wez z nim slub w Brukseli, a zostaw nas w spokoju na czas podrozy poslubnej.
anonim2015.09.7 18:10
@11 tysięcy ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Możesz tak pisać, bo nic takiego nigdy nie miało miejsca i mało prawdopodobne, by w przyszłości mogło się wydarzyć." ---------------------------------------------------------------------------------------------- Never say never. :) Poza tym tutaj nie idzie o to, czy "takie coś" miało, czy też nie miało miejsca, ale stricte o mój ogląd na sprawę. Zwyczajnie tak postrzegam demokrację, swoje miejsce w świecie, szansę dla tego świata... ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Takie zakazy do niczego dobrego nie doprowadziły i wyjątkowo źle się kojarzą.." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Wszelkiego rodzaju "skojarzenia" nie mogą być jakkolwiek wiążące, ani też nie odgrywają żadnej większej, znaczącej roli. Nie dyskutujemy o tym, czy zakazy te czemukolwiek służą, bądź nie. Dlaczego?? Gdyż jest to temat na zupełnie inną, zapewne niezwykle rozbudowaną, dyskusję. W tym momencie istotę stanowi nasz stosunek do dziedzictwa demokracji, do wypracowanych w ogromnym trudzie i ofierze, podstawowych swobód i praw wolnościowych. Wolność myśli, przekonań, sumienia i RELIGII (wraz z jej wszystkimi założeniami, które naprawdę nie każdemu muszą się podobać) jest podstawową gwarancją istnienia demokratycznego społeczeństwa! Natomiast prawo do własności (jeśli mowa stricte już o własności i działalności prywatnej) jest podstawą wolnej gospodarki rynkowej. Ja postrzegam świat nieco inaczej i zwyczajnie nie mam życzenia, aby te podstawowe, fundamentalne wartości, stanowiące silną podstawę funkcjonowania ogromnej liczby państw świata, całych cywilizacji, runęły za sprawą czyjegoś "potupywania nóżką" i wyzbycia z jakiejkolwiek empatii. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Stąd bierze się ta surowa kara dla urzędniczki chcącej segregować ludzi na lepszych i gorszych." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Nie znam osobiście tej kobiety, ale nie sądzę, aby jej pragnieniem i wolą było owo "segregowanie" ludzi. Owszem, to z boku może tak wyglądać, ale ogromnym nadużyciem jest stwierdzenie, że tak w istocie jest. Ta kobieta po prostu korzysta ze swego podstawowego PRAWA do wolności myśli, przekonań, sumienia i RELIGII, jest chrześcijanką i stąd też jest zobowiązana do przestrzegania zasad nauczanych przez jej religię. Tylko tyle i aż tyle. A tych ludzi niewykluczone, że darzy miłością jako bliźnich i pragnie dla nich rzeczywistego szczęścia, tego w zjednoczeniu z Ojcem na wieczność!! A nawet w tym wymiarze czysto teraźniejszym, w naszym "tu i teraz" również nie chce ich nieszczęścia, krzywdy, ale zwyczajnie postępuje w zgodzie ze swoim sumienie, z wyznawaną przez siebie religią. I od cywilizowanych ludzi, którzy są w stanie wykazać się choć odrobiną empatii, wymaga się po prostu szacunku i zrozumienia. Oni mają wybór. Ta kobieta musiałaby stanąć wbrew sobie, wbrew temu w co całe życie wierzyła i na czym się w egzystencji swej wsparła... ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Pomijając fakt, że prywatny sklep to nie państwowy urząd który ma obowiązek obsługiwania KAŻDEGO obywatela." ----------------------------------------------------------------------------------------------- I słusznie. Z drugiej jednak strony, nie była to mimo wszystko sprawa zagrożenia życia i śmierci danej osoby, gdzie względy sumienia, prawa wolnościowe, rzeczywiście mogą ew. zejść na "drugi plan". W tej sytuacji, z całą pewnością, można i zapewne należało wykazać się empatią i zrozumieniem. Pomijając już fakt, że jak wspomniałem, wolność religii i sumienia to jedno z podstawowych, zagwarantowanych każdemu praw człowieka. Jako istotną w tym wątku ciekawostkę podam fakt, iż niemiecki minister spraw zagranicznych, Pan Steinmeier, podczas wykładu dla studentów islamskich w Tunezji, powiedział, że jest chrześcijaninem (protestantem) i ma JEDNO SUMIENIE, którym kieruje się zarówno w życiu osobistym, jak i w życiu PUBLICZNYM. To tak w kontrze chociażby do opinii Twojej politycznej "idolki", Pani Premier, która to swego czasu zasłynęła poglądem, iż sumienie powinno się zostawiać w "przedpokoju parlamentu". :) ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Wątku o przekrętach i wpadkach A. Dudy nie chce mi się ciągnąć." ----------------------------------------------------------------------------------------------- I tutaj się zgadzamy. Jednak to nie o tym traktowała tamta dyskusja... :)
anonim2015.09.7 18:13
Aha, czyli w świecie frondla można sobie dowolnie łamać prawo, jeżeli się tylko postępuje wg swojego wierzenia. Czyli muzułmanie mogą zabijać ludzi, ale tylko z imieniem swojego boga na ustach? A wyznawca krasnoludków i sierotki Marysia może w imię swojej bajki zabić sąsiada? Bo mu się sąsiad z twarzy na przykład nie podoba, a poza tym wyznawca sobie wymyślił, że sierotce nie będą się podobali okularnicy? Czy może dobrze mi się wydaje, że frondel ukraść krowę to dobrze, ale frondlowi ukraść krowę to źle? Jakoś wydaje mi się, że to ostatnie.
anonim2015.09.7 18:18
@11 tysięcy Jeżeli nie chcesz, bądź też nie jesteś na siłach, podjąć się merytorycznej dyskusji, to chociaż pozwól mi na odniesienie do Twych bezpodstawnych i osobiście mnie krzywdzących zarzutów, jakie byłeś skłonny w tamtym wątku przedstawić. Oto i odniesienie: @11 tysięcy ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Znam cie z innych dyskusji, więc doskonale wiem, że nie jesteś w stanie uznać za zasadną jakiejkolwiek krytyki strony prawicowej i pochwalić jakiekolwiek zachowanie stron innych. Identycznie jak marekwu." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Najwyraźniej masz zaburzoną funkcję percepcji, bądź też przejawiasz istotne trudności w odbiorze tekstu pisanego... Prawdą jest bowiem, i bardzo łatwo to sprawdzić, iż WIELOKROTNIE pisałem w płaszczyźnie tego portalu o bezwzględnej potrzebie zniszczenia skostniałego, skrajnie szkodliwego dla Polski, politycznego BETONU POPiS-u. Już z samego tego faktu można wysnuć jednoznaczny wniosek, że jestem rozczarowany w ogóle poziomem polskiej sceny politycznej, w tym także - prawicą. Poza tym niejednokrotnie, jeszcze w okresie kampanii prezydenckiej, wskazywałem bardzo wyraźnie, iż żaden z głównych kandydatów, tak Pan Komorowski, jak i Pan Duda, w rzeczywistości nie jest godzien, ani nie powinien sprawować zaszczytnego urzędu Prezydenta RP. To również w bardzo prosty sposób można, a nawet należy sprawdzić, jeżeli ma się zamiar kogoś bezpodstawnie i w zupełnie bzdurny sposób oczerniać. Pomijam już fakt, kiedy to naprawdę wiele razy, także w kontekście zupełnie innych sporów i dyskusji, wspominałem o tym, iż zawsze swój przekaz staram się opierać na bezsprzecznych faktach i stricte merytorycznych podstawach. Nie jest to, jakkolwiek, postawa obca człowiekowi nauki. Przynajmniej nie powinna być... Poprosiłem Cię o sprecyzowanie, co dokładnie masz na myśli, gdyż jako bezstronny obserwator sceny politycznej, nie dostrzegłem, ażeby Prezydent Duda skompromitował się, póki co, bardziej niż Prezydent Komorowski czynił to wielokrotnie. Czy niezrozumiałą jest dla Ciebie moja prośba o to doprecyzowanie?? Prośba formułowana w trosce o wysoki, merytoryczny poziom dyskusji?? Czy może Twoją taktyką, powodowaną brakiem argumentów, jest jedynie totalnie bzdurny i bezpodstawny atak ad personam? ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Krytyke Dudy nazywasz dziką furią, a seanse nienawiści w stosunku do prezydenta Komorowskiego wielokrotnie na frondzie usprawiedliwiałeś." ----------------------------------------------------------------------------------------------- ????? Poproszę, w takim razie, o bezsprzeczny dowód, Szanowny Panie!! Nie przypominam bowiem sobie, abym kiedykolwiek "usprawiedliwiał" tego rodzaju ataki. Swego czasu pisałem jedynie, że te "ataki" były, choć można i należy bezwzględnie dyskutować o ich formie, po części uzasadnione. W przeciwieństwie do zupełnie bezzasadnych i nienawistnych ataków na, chociażby, Prezydenta Kaczyńskiego, czy dziś na Prezydenta Dudę. I to również przyznam uczciwie, jako ten, który po dziś dzień obwinia ś.p. Kaczyńskiego m.in. za traktat lizboński. Cały czas odnoszę wrażenie, że jako "niewygodnego", bardzo chętnie "zaszufladkowałbyś" mnie i postawił na równi z innymi użytkownikami, których postrzegasz jako "pissowskich/prawicowych fanatyków". Nie tym razem... ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Pisanie, nawet na twetterze, o "żądzącej Po" czy "bochaterskiej obronie" jest jednak kompromitujące dla osoby, ktora przedstawiana jest jako niebywale wykształcona." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Nie przeczę! Przyznaję Ci słuszność! Jednak nie w tym problem! Ja jedynie stwierdziłem, że nijak nie można jednak tego porównywać do sytuacji z, ponoć niemniej wykształconym, Panem Prezydentem Komorowskim. Poza tym w przypadku generowania wpisu na modnym portalu społecznościowym nie mamy jednak stuprocentowej pewności, iż bezpośrednim autorem wpisu jest akurat Pan Duda, a nie np. informatyk kancelarii odpowiadający za moderację aktywności Prezydenta w sieci. Co do Pana Komorowskiego i jego FORMALNYCH, oraz OFICJALNYCH wpisów tych wątpliwości nie ma. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Tyle razy już czytałem o niejasnej przeszłości prezydenta Komorowskiego i do tej pory nie poznałem żadnego faktu dotyczącego tego wątku." ----------------------------------------------------------------------------------------------- A to ciekawe... A może szukałeś nie tam, gdzie trzeba?? Ja także, pomimo dość uważnej obserwacji poczynań Pana Komorowskiego w tej kwestii, nie zauważyłem nigdy wyraźnego odniesienia się do tych "rewelacji" i zdementowania merytorycznego owych zarzutów. Ale jeśli nie czyni tego Pan Duda, w znacznie mniej poważnej sprawie, również jeśli idzie o szeroko pojęty interes państwowy, trzeba to jasno przyznać, to larum grają! Mam wrażenie, ale proszę wyprowadzić mnie z błędu jeśli się mylę, na czele m.in. z @11 tysięcy. ----------------------------------------------------------------------------------------------- ps. Na przyszłość radziłbym unikać tak bezpodstawnych i wyssanych z palca insynuacji względem poszczególnych użytkowników. Doskonale wiesz, że również i ja, obserwując Twą forumową działalność od dłuższego czasu, mógłbym śmiało orzec, iż znany tutaj jesteś jako bezkrytyczna tuba propagandowa i samozwańczy "rzecznik" tej POwskiej części skostniałego BETONU. Czyżbym się mylił?? Nie czyniłem jednak tego, a mimo wszystko, zdecydowałem się na choćby próbę merytorycznej dyskusji... Proszę to docenić.
anonim2015.09.7 18:27
@11 tysięcy ---------------------------------------------------------------------------------------------- "Oczyw. Jednym z tych dorobków cywilizacji jest zakaz dyskryminacji kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu. A prawo do wolności myśli i przekonań nie przysługuje tylko osobom heteroseksualnym." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Owszem, to prawo, to wielkie osiągnięcie cywilizacyjne, istotnie, nie przysługuje jedynie heteroseksualistom!! Pełna zgoda!! Ale co wówczas, jeżeli mamy do czynienia z takim oto konfliktem jednakich przecież PRAW i SWOBÓD, jak w tym przypadku?? Czyż nie jest wyjściem najrozsądniejszym uzyskanie pewnego 'status quo', czy też swoistego kompromisu?? Zasada wzajemnego szacunku nakazuje, iż "zdyskryminowani" przez tą, która też jedynie korzystała z podstawowych i przysługujących jej praw wolnościowych po prostu wyrażają względne zrozumienie, czy też szacunek wobec tej decyzji (szczególnie, że w grę wchodzą subtelne i delikatne względy religijne, które w sposób szczególny odznaczają się na tle innych, normalnych, "takich se" poglądów), odwracają się na pięcie i idą do innego urzędnika!! Przecież to jest tak oczywiste i jasne, że aż głowa boli!! Natomiast co mamy obecnie?? Dyskryminację tej kobiety, której odmawia się podstawowych, przysługujących jej praw człowieka, wypływających bezpośrednio z godności osoby ludzkiej, a więc jeszcze dodatkowo odziera ją się z tej godności. Czy to jest 'status quo', jaki w tej sytuacji koniecznie trzeba było zachować?? Czy to jest jakkolwiek pojmowany kompromis?? Bo ja tutaj dostrzegam jedynie terror... ---------------------------------------------------------------------------------------------- "Ta kobieta chciała odebrać prawo do wolności parze homoseksualistów. Mam nadzieję, że w więziennych murach spędzi wiele lat." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Ale na jakiej podstawie?? Przecież ona jedynie skorzystała z przysługujących jej podstawowych, obywatelskich swobód i wolności!! :)
anonim2015.09.7 18:31
@11 tysięcy BTW: Odważny jesteś, skoro masz ochotę posłać na wiele lat za więzienne mury chociażby ministra spraw zagranicznych gospodarczej potęgi, jaką są niewątpliwie Niemcy.... :) :) :)
anonim2015.09.7 18:59
@11 tysięcy ---------------------------------------------------------------------------------------------- "Dyskusja z tobą jest ryzykowna, można czuć się jak w ukrytej kamerze. Bo jak inteligentny człowiek może twierdzić, że w tym przypadku to ta kobieta jest dyskryminowana, a nie para homoseksualistów którym odmówiono prawa do zawarcia związku małżeńskiego? Myślę, że nie jestem w stanie dyskutować z tak absurdalnymi tezami." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Dyskusja ze mną jest ryzykowna jedynie dla tych, którzy nie są nazbyt biegli w sztuce erystyki i dlatego też muszą uciekać się do argumentów natury 'ad personam'. ;)) Czy jest to tez absurdalna?? W Twojej perspektywie spojrzenia - niewykluczone, że właśnie tak. W świetle bezsprzecznych faktów jest to teza oczywista, która broni się sama. W jaki sposób ta kobieta jest dyskryminowana?? Ano z bardzo prostego powodu - stawia się ją przed sądem i grozi karą pozbawienia wolności (sic!) jedynie za to, że KORZYSTAŁA z podstawowych PRZYSŁUGUJĄCYCH jej praw i swobód człowieka, obywatela! Te prawa są stwierdzone, powszechnie akceptowalne i uznawane za absolutnie fundamentalne dla ogromnej większości cywilizowanego świata! Przecież to istne kuriozum! :) Tych Panów nikt po sądach nie ciąga, ani więzieniem nie straszy, mimo iż to oni także nie uszanowali podstawowego wolnościowego tej kobiety... ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Tej kobiety nikt nie zmusza do udzielania ślubu parom jednopłciowym, tak jak wegetarian nikt nie zmusza do sprzedaży mięsa w sklepie rzeźniczym." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Tak, piszesz o wykonywaniu przez nią określonego zawodu. Wiem. Jednak wówczas mielibyśmy do czynienia z dyskryminacją na tle religijnym (może być to także naturalnie tło rasowe, czy orientacji seksualnej) i utrudnianiem, czy też odmową pracy ze względów na wyznanie. Taka dyskryminacja jest w równym stopniu niedopuszczalna. :) ps. Przy okazji... Odmawiasz Panu Steinmeierowi, wysokiemu rangą URZĘDNIKOWI niemieckiego państwa, prawa do wykonywania zawodu?? Naprawdę jesteś wyjątkowo odważny, albo też wyjątkowo głupi... :D :D ps. 2 Ci Panowie także NIE musieli zawrzeć związku małżeńskiego w tym konkretnym urzędzie, czy też u tego konkretnego urzędnika. ;) ps. 3 Wciąż "remis". Jak bardzo byś się nie starał... :)
anonim2015.09.7 19:07
"Ci Panowie także NIE musieli zawrzeć związku małżeńskiego w tym konkretnym urzędzie, czy też u tego konkretnego urzędnika. ;)" Ale CHCIELI. I to im gwarantowało PRAWO. Którego ta urzędniczka jako urzędnik państwowy ma BRONIĆ, a nie łamać wg własnego uznania. Czy to tak ciężko zrozumieć? Nie oni mają zmienić urząd, tylko ona ma zmienić pracę albo ją wykonywać zgodnie z PRAWEM I REGULAMINEM, a nie własnym sumieniem.
anonim2015.09.7 19:18
@Semira --------------------------------------------------------------------------------------------- "Ale CHCIELI. I to im gwarantowało PRAWO. Którego ta urzędniczka jako urzędnik państwowy ma BRONIĆ, a nie łamać wg własnego uznania. Czy to tak ciężko zrozumieć? Nie oni mają zmienić urząd, tylko ona ma zmienić pracę albo ją wykonywać zgodnie z PRAWEM I REGULAMINEM, a nie własnym sumieniem." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Podstawowe wolności obywatelskie, takie jak wolność sumienia, czy religii jest PODSTAWOWĄ i NADRZĘDNĄ gwarancją istnienia demokratycznego państwa. I ta kobieta, również jako urzędnik, co akurat dla istoty sprawy niczego absolutnie nie zmienia, jedynie SKORZYSTAŁA z JEDNAKIEGO, PRZYSŁUGUJĄCEGO jej PRAWA! Dokładnie na tej SAMEJ zasadzie, co ci dwaj Panowie!! Choćby z niezwykłą mocą krzyczał/a nie odmienisz tej patowej sytuacji! Co do "zmiany" pracy pisałem już w komentarzu kierowanym do innego użytkownika portalu... Wówczas mielibyśmy do czynienia z dyskryminacją na tle religijnym (może być to także naturalnie tło rasowe, czy orientacji seksualnej) i utrudnianiem, czy też odmową pracy ze względów na wyznanie. Taka dyskryminacja jest w równym stopniu niedopuszczalna. :)
anonim2015.09.7 19:26
@Sylabariusz, a nie pomyliło ci się coś? Niech ona sobie będzie dowolną homofobką jak wyjdzie z pracy. W urzędzie jest urzędem, a urząd nie ma innej moralności poza tą, którą dyktuje PRAWO. Może sobie nimi gardzić jako osoba prywatna, nawet w trakcie wystawiania zaświadczenia i nikt jej tego prawa nie odmawia. Ale jako urzędnik ma ich traktować na RÓWNI ze wszystkimi innymi obywatelami i wystawić im papier, który się im PRAWEM należy. Prawo nie mówi, że każdy ma prawo do ślubu, chyba że nie spodoba się to urzędnikowi. Mówi, że każdy ma prawo bez względu na płeć partnera. To co opowiadasz to jakieś absurdy. Bo z tego wynika, że urzędnik ma prawo mi odmówić ślubu, bo jako ateista zapewne nie wychowam dzieci w wierze katolickim. Ma prawo mi odmówić złożenia PIT, bo zapewne nie pomodliłam się zanim go wypełniłam. I ma prawo mi kazać przynieść karteczkę od spowiedzi zanim wyrobię nowe prawo jazdy??
anonim2015.09.7 19:30
@11 tysięcy ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Uprawiasz sztuce erystyki dla samej sztuki erystyki. Twoja sprawa. Ja się w to nie bawię." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Czyżby?? A ja widzę sprawy zupełnie inaczej: uprawiam sztukę erystyki w trosce i nieustannym zabieganiu o prawdę. I wcale nie oczekuję od Ciebie udziału w "zabawie"! Wręcz przeciwnie! Chciałbym, abyś chociaż spróbował merytorycznie, bardzo konkretnie obalić prezentowane przeze mnie tezy. Dotychczas efekt tych starań był niezwykle mizerny, bo poza sprytnymi zagrywkami o charakterze 'ad personam' niczego konstruktywnego nie byłeś w stanie sformułować. :) ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Nie, ta kobieta nie została ukarana za korzystanie z przysługującego jej tego czy owego. Ta kobieta została ukarana za niewykonywanie obowiązków do wykonywania których została zatrudniona. I za niezgodną z prawem próbę dyskryminacji osób homoseksualnych." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Ech... Przyjacielu! Postarałbyś się nieco bardziej... No nieeee wiem! Chociażby spróbowałbyś obalić zasadność, bądź też nawet sam fakt istnienia, usankcjonowania i powszechnej akceptacji praw człowieka I generacji (tzw. "fundamentalnych"), do której to przynależą prawa wolności sumienia i WYZNANIA. Albo byś uzasadnił, że tej kobiecie wcale nie chodziło o ew. postępowanie wbrew zasadom wyznawanej przez siebie religii, ale np. o zawiłe, negatywne, stricte osobiste relacje łączące ją z Panami, czy jednym z nich. A tak?? Po raz kolejny wypisujesz bzdurne frazesy... Zdaje się, że już Pan Steinmeier wyjaśnił Ci, iż urzędnik wcale NIE MUSI, a wręcz NIE POWINIEN zostawiać swego sumienia "poza gabinetem", czy "poza budynkiem urzędu", ale winien i ma ku temu pełne PRAWO mieć to sumienie jedno i działać zgodnie z nim zarówno w życiu osobistym, jak i publicznym, zawodowym!! I ma ku temu naprawdę bardzo mocne, naturalne, niezbywalne, nienaruszalne, powszechne i FUNDAMENTALNE prawo - prawo człowieka, fundament istnienia demokratycznego społeczeństwa! :) :) Powtórzę raz jeszcze, gdyż widzę, iż niewiele dotarło: Wówczas mielibyśmy do czynienia z dyskryminacją na tle religijnym (może być to także naturalnie tło rasowe, czy orientacji seksualnej) i utrudnianiem, czy też odmową pracy ze względów na wyznanie. Taka dyskryminacja jest w równym stopniu niedopuszczalna. :) Ta Pani ma zapewnione i zagwarantowane prawo do pracy w zgodzie ze swoim sumieniem i wyznaniem. I ma to zagwarantowane FUNDAMENTALNYM, I generacji, prawem człowieka. ps. Do Pana Steinmeiera już odniosłem się bezpośrednio wcześniej i pośrednio, kilka linijek wyżej. :)
anonim2015.09.7 19:43
@Semira ---------------------------------------------------------------------------------------------- " W urzędzie jest urzędem, a urząd nie ma innej moralności poza tą, którą dyktuje PRAWO. Może sobie nimi gardzić jako osoba prywatna, nawet w trakcie wystawiania zaświadczenia i nikt jej tego prawa nie odmawia. Ale jako urzędnik ma ich traktować na RÓWNI ze wszystkimi innymi obywatelami i wystawić im papier, który się im PRAWEM należy. Prawo nie mówi, że każdy ma prawo do ślubu, chyba że nie spodoba się to urzędnikowi. Mówi, że każdy ma prawo bez względu na płeć partnera. To co opowiadasz to jakieś absurdy." --------------------------------------------------------------------------------------------- Pozwolę sobie raz jeszcze powtórzyć słowa, jakie skierowałem do użytkownika @11 tysięcy. Nie chciałbym bowiem zlekceważyć Ciebie i Twojej opinii. :) Zdaje się, że już Pan Steinmeier wyjaśnił Ci, iż urzędnik wcale NIE MUSI, a wręcz NIE POWINIEN zostawiać swego sumienia "poza gabinetem", czy "poza budynkiem urzędu", ale winien i ma ku temu pełne PRAWO mieć to sumienie jedno i działać zgodnie z nim zarówno w życiu osobistym, jak i publicznym, zawodowym!! I ma ku temu naprawdę bardzo mocne, naturalne, niezbywalne, nienaruszalne, powszechne i FUNDAMENTALNE prawo - prawo człowieka, fundament istnienia demokratycznego społeczeństwa! :) :) Wówczas mielibyśmy do czynienia z dyskryminacją na tle religijnym (może być to także naturalnie tło rasowe, czy orientacji seksualnej) i utrudnianiem, czy też odmową pracy ze względów na wyznanie. Taka dyskryminacja jest w równym stopniu niedopuszczalna. :) Ta Pani ma zapewnione i zagwarantowane prawo do pracy w zgodzie ze swoim sumieniem i wyznaniem. I ma to zagwarantowane FUNDAMENTALNYM, I generacji, prawem człowieka. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Bo z tego wynika, że urzędnik ma prawo mi odmówić ślubu, bo jako ateista zapewne nie wychowam dzieci w wierze katolickim. Ma prawo mi odmówić złożenia PIT, bo zapewne nie pomodliłam się zanim go wypełniłam. I ma prawo mi kazać przynieść karteczkę od spowiedzi zanim wyrobię nowe prawo jazdy??". ----------------------------------------------------------------------------------------------- Teraz pogrążasz się w oparach absurdu. A szkoda, bo to są naprawdę niezwykle istotne sprawy! Objaśniam więc... Jednym z podstawowych praw człowieka, prawem przynależnym I generacji praw tzw. fundamentalnych, jest właśnie prawo wolności sumienia i religii. Jest ono podstawową gwarancją istnienia demokratycznego społeczeństwa. Oznacza to więc, iż każdy człowiek, w tym także ta Pani, ma PEŁNE PRAWO, i to PRAWO bardzo mocno usankcjonowane, uznawane przez ogromną większość cywilizowanego świata, do postępowania niezależnie od sytuacji w jakiej się znajduje, pozycji zawodowej, czy społecznej, w ZGODZIE ZE SWOIM WYZNANIEM, w zgodzie z zasadami wyznawanej przez siebie religii. Ta Pani jest chrześcijanką, a tak się akurat składa, że np. katolicyzm nie uznaje i jasno potępia zawieranie tzw. "małżeństw" homoseksualnych, a także wszelkie relacje seksualne pomiędzy homoseksualistami. Ta kobieta, jako wyznawczyni, jest zobowiązana do przestrzegania zasad swojej religii. I ma to zresztą, jak już wcześniej zostało wspomniane, zagwarantowane! I teraz... Chrześcijaństwo akurat NIC nie mówi o odmowie ślubu ateiście, czy o przyjmowaniu PIT-u od nie modlących się, NIE zakazuje tego. Nie obwarowuje tych wspomnianych treści w jakichkolwiek swoich zasadach. Natomiast jeśli idzie o kwestie relacji homoseksualnych to tutaj już mamy do czynienia z określonymi zasadami chrześcijaństwa, Kościoła, których winien przestrzegać każdy katolik. Odrobinę powagi...
anonim2015.09.7 19:45
Az nie zmieni zdania na temat malzenstw homoskesualnych... Rozumiem, jakby z pracy zrezygnowac miała.. Ale zdanie zmienic? Gdzie ta wolnosc i tolerancja? : ( Wymagac zmiany swoich wewnetrznych pogladow. Coraz ciekawiej... Gdzie to sie dzieje... w Chinach gzie sa wiezniowie sumienia, a moze w Islamie... a nie.. przeciez mowimy o USA. Przeciez to piekny i wspanialy kraj gdzie jest wolnosc, równość, sprawiedliwosc... Wyrok niebywale sprawiedliwy... Nie wyjdziesz z wiezienia az zmienisz zdanie o małzenstwach homoseksualnych. Porostu rece opadaja. Jakby jeszcze wyrok nakazal, ze ma zaplacic kare, i zrezygnowac z tej pracy, jesli ma zamiar nie popierac takich zwiazkow... to jeszcze bym moze starała sie zrozumiec. Do podobnych sytuacji juz zostalismy przyzwyczajeni. No ale byc w wiezieniu az nie zmieni sie zdania na temat malzenstw homoseksualnych... tego cywilizowany swiat nie widzial. Dziekuje Ci Jezu ze mieszkam w Polsce, ochraniaj Jezu Polske i prosze o uwolnienie tej kobiety. Amen : (
anonim2015.09.7 19:46
Cytuje: " Sędzia, nominowany przez „konserwatywną” Partię Republikańską, stwierdził, że pozostanie ona w więzieniu dopóki nie zmieni zdania nt. małżeństw homoseksualnych."
anonim2015.09.7 19:55
@11 tysięcy ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Sry bro, ale z piramidalnymi idiotyzmami którymi się posługujesz by bronić stanowisko tej kobiety nie do się racjonalnie dyskutować. To Monty Python. Idę do urzędu cokolwiek załatwić. Urzędnik korzysta z wolności przez ciebie definiowanej. Nie podoba mu się moja orientacja, kolor skóry, wyznanie, więc mnie nie obsługuje. A ja potulnie szukam innego urzędu? Z czym ty się kurwa na rozumy zamieniłeś? Z Kononowiczem?". ----------------------------------------------------------------------------------------------- Taaaak... O tym właśnie pisałem. :) Nieprzygotowany merytorycznie, pozbawiony jakiejkolwiek biegłości w sztuce erystyki, prymitywny dyletant rodem z mentalnej "Polszy" nie wytrzymuje i przechodzi do ataków 'ad personam'. Wybitnie żałosne... Żałuję, iż nie zdołałeś zdobyć się na jakiekolwiek merytoryczne odniesienie, rzeczową próbę obalenia tez prezentowanych przeze mnie. Dla ścisłości... Nie zrozumiałeś mnie. Tutaj nie chodzi o opieranie swych zawodowych decyzji na swoim, absolutnie dowolnym "widzimisie", bo mi się akurat pan "czarny", czy ten w skarpetkach do sandałów, nie podoba!! Pisałem bardzo wyraźnie, również w odniesieniu do innych użytkowników, iż należy zachować powagę!! Sprawa wyznania, samo wyznanie jest niezwykle poważną i istotną kwestią. Określona religia to nie jest zbiór jakichś tam losowo, zupełnie przypadkowo dobranych luźno poglądów na poszczególne tematy!! To określona, najczęściej wielowiekowa tradycja, konkretne zobowiązania, obecne na całym świecie, często ściśle związane z życiem społeczności, zasady!! To wreszcie w znacznej części tożsamość każdego wierzącego, sfera bardzo ściśle związana z jego "ja". To zespół takich przekonań, wartości, za które niejednokrotnie ludzi zabijano, a także ludzie dali się zabijać!! I nie bez powodu, oprócz stwierdzenia o wolności myśli, czy przekonań, w I generacji fundamentalnych praw człowieka, zostało jeszcze DODATKOWO (choć też przecież chodzi tutaj o jakieś poglądy) wyodrębniona wolność WYZNANIA, religii. I teraz jeśli Ty masz to zupełnie za nic, za śmieć, który stawiasz na równi z byle ubzduranym, krzywym spojrzeniem, to raczej z Tobą jest coś nie tak, a nie ze mną i z tym światem!! Bo w świecie, póki co, jeszcze podstawowe i NADRZĘDNE prawa człowieka są, mimo wszystko, powszechnie akceptowalne i respektowane!!
anonim2015.09.7 19:58
@Jack Merridew A więc za "przygłupa relatywistę" uznajesz także Steinmeiera, tudzież autorów i ogromną większość państw świata, którzy sformułowali, usankcjonowali i zgodzili się respektować jako nadrzędne m.in. I generację tzw. "fundamentalnych" praw człowieka?? Paradne!! :D :D ps. "Przygłupem relatywistą" nazywa mnie kształcony w Polszy prymityw... Wyborneeee... :)
anonim2015.09.7 20:02
@Sylabariusz, zgadzam się z powyższymi, z tobą się nie da "dyskutować". I nie, nie dlatego, że przytłaczasz interlokutorów siłą swoich argumentów, bo takowych nie masz. Mieć nie możesz. Prawo jest prawo. Mamy konstytucyjne prawo do wolności wyznania i przekonań. WSZYSCY. Nie tylko katolicy, to po pierwsze. Poza tym, ta sama konstytucja przewiduje, że owszem prawo do poglądów mamy, ale NIGDY NASZE POGLĄDY NIE STOJĄ PONAD PRAWEM STANOWIONYM. A ta kobieta to zrobiła. Stany Zjednoczone są państwem świeckim. I to świeckie prawo jest nadrzędne i absolutnie wygrywające każdy spór moralny. Prawo mówi, że ci panowie mieli prawo do ślubu. Nie mówi, że ta pani jako urzędniczka (podkreślam urzędniczka, nie osoba prywatna) ma prawo łamania tego prawa i decydowania wg własnego uznania kto ma prawo z prawa skorzystać, a kto nie. Nie interesuje mnie co ma na ten temat do powiedzenia pan Steinmeier. Nie interesują mnie poglądy pani Davis. Nie podoba jej się prawo? Fora ze dwora, nikt jej tam na siłę nie trzyma. Zostaje? Trzyma się prawa - tego NADRZĘDNEGO. W tej sytuacji najpierw jest urzędniczką, potem dopiero chrześcijanką. Złamała prawo? Jak wszyscy, którzy prawo łamią idzie do pierdla. Nikt nie stanie w jej obronie, poza podobnymi jej oszołomami. I frondlami. Dla mnie ten temat się właśnie skończył. To nie podlega dyskusji. Gdyby ukradła coś, nie byłoby rozważania wsadzić ją czy nie, bo złamała prawo. Złamała, idzie siedzieć. Nie za poglądy. ZA ZŁAMANIE PRAWA. Bo ja bym podobnie mogła się tłumaczyć - nie należy mnie wsadzać, bo moje poglądy mówią, że brunetów trzeba i wolno okradać. Przecież wolno mi mieć własne poglądy.
anonim2015.09.7 20:07
@Semira Nie można dyskutować, nie mam argumentów, bo... Tako rzecze @Semira!! Hahahahaha!! :) To akurat nawet zabawne... :) Pozwolę sobie powtórzyć raz jeszcze, gdyż widzę, że niewiele dociera do zaciemnionych ideologią głów: Tutaj nie chodzi o opieranie swych zawodowych decyzji na swoim, absolutnie dowolnym "widzimisie", bo mi się akurat pan "czarny", czy ten w skarpetkach do sandałów, nie podoba!! Pisałem bardzo wyraźnie, również w odniesieniu do innych użytkowników, iż należy zachować powagę!! Sprawa wyznania, samo wyznanie jest niezwykle poważną i istotną kwestią. Określona religia to nie jest zbiór jakichś tam losowo, zupełnie przypadkowo dobranych luźno poglądów na poszczególne tematy!! To określona, najczęściej wielowiekowa tradycja, konkretne zobowiązania, obecne na całym świecie, często ściśle związane z życiem społeczności, zasady!! To wreszcie w znacznej części tożsamość każdego wierzącego, sfera bardzo ściśle związana z jego "ja". To zespół takich przekonań, wartości, za które niejednokrotnie ludzi zabijano, a także ludzie dali się zabijać!! I nie bez powodu, oprócz stwierdzenia o wolności myśli, czy przekonań, w I generacji fundamentalnych praw człowieka, zostało jeszcze DODATKOWO (choć też przecież chodzi tutaj o jakieś poglądy) wyodrębniona wolność WYZNANIA, religii. I teraz jeśli Ty masz to zupełnie za nic, za śmieć, który stawiasz na równi z byle ubzduranym, krzywym spojrzeniem, to raczej z Tobą jest coś nie tak, a nie ze mną i z tym światem!! Bo w świecie, póki co, jeszcze podstawowe i NADRZĘDNE prawa człowieka są, mimo wszystko, powszechnie akceptowalne i respektowane!! Urzędnik wcale NIE MUSI, a wręcz NIE POWINIEN zostawiać swego sumienia "poza gabinetem", czy "poza budynkiem urzędu", ale winien i ma ku temu pełne PRAWO mieć to sumienie jedno i działać zgodnie z nim zarówno w życiu osobistym, jak i publicznym, zawodowym!! I ma ku temu naprawdę bardzo mocne, naturalne, niezbywalne, nienaruszalne, powszechne i FUNDAMENTALNE prawo - prawo człowieka, fundament istnienia demokratycznego społeczeństwa! :) :) Wówczas mielibyśmy do czynienia z dyskryminacją na tle religijnym (może być to także naturalnie tło rasowe, czy orientacji seksualnej) i utrudnianiem, czy też odmową pracy ze względów na wyznanie. Taka dyskryminacja jest w równym stopniu niedopuszczalna. :)
anonim2015.09.7 20:14
@11 tysięcy ---------------------------------------------------------------------------------------------- "Sorry, ale jeśli kretyna nazwę kretynem, to nie jest to atak personalny tylko opis sytuacji. Tylko kretyn wegetarianinowi może dawać prawo zatrudnienia się w sklepie mięsnym i prawo do odmowy sprzedaży mięsa." ---------------------------------------------------------------------------------------------- Ależ ten "kretyn" niewygodny, prawda?? Że też nie można choćby spróbować odnieść się, czy też obalić merytorycznie tez prezentowanych przez niego... :) "Niekretynowi" pragnę donieść, że "wegetarianin" może zostać zrobiony w niezłe bambuko, kiedy zatrudnia się, przed laty, do pracy w sklepie wielobranżowym, a na przestrzeni tych lat jego miejsce pracy przekształca się w sklep oferujący swoim klientom jedynie mięsne wyroby. ;) ;) "Niekretynowi" zwracam uwagę także na skrajnie już "kretyńskie" przyrównywanie sytuacji wegetarianina do sytuacji osoby konkretnego wyznania, religii. Ciekaw jestem, czy drogi dyletant odnajdzie w jakichkolwiek międzynarodowych regulacjach praw człowieka specjalnie wyszczególniony, DODATKOWY zapis o wolności wegetarianizmu. Bo tak się akurat składa, jak już zresztą zawarłem, ale widać dyletant czy to czytać nie lubi, czy też nie potrafi, że w przypadku wolności religii, wyznania jest taki dodatkowy zapis, pomimo ogólnie ujętego wolności "poglądów".
anonim2015.09.7 20:17
@Sylabariusz, to nie ja tak twierdzę, tylko prawo. Nie ma argumentów przeciwko prawu. A ta baba to prawo złamała. O czym tu dyskutować? Jeżeli uważasz, że jest inaczej, to pisz, ale przekonanie prywatne nie jest kontrargumentem dla prawa. Całe szczęście.Przytocz jakiś przepis, który można użyć w obronie tej kobiety. Nie ogólnikami. Nie że ma prawo do wyznania, oczywiście, że ma. Przytocz prawo, które mówi, że urzędnik może się kierować własnymi przekonaniami, łamiąc tym samym prawo. Nie cytuj mi tu czyichś kolejnych przekonań. Literę prawa poproszę. Tylko to będzie argumentem. Dlatego piszę, że nie ma na to argumentów, ale jak masz to cytuj. Religia jest dla mnie akurat tyle samo warta co przywiązanie do sznurówek w kolorze fioletowym. Oba zjawiska szanuję, ale nie uznaję wyższości jednego nad drugim. To mój pogląd. Nie mam do niego prawa?
anonim2015.09.7 20:28
@Jack Merridew ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Nie, Samir nie relatywizuje pojęć, a ty tak. " ----------------------------------------------------------------------------------------------- Czyżby?? A w jakiż to, konkretnie, sposób?? ;) ----------------------------------------------------------------------------------------------- "co zupełnie błędnie, ale ślicznie nazywasz "erystyką" ". ----------------------------------------------------------------------------------------------- O erystyce, mój drogi, prymitywny dyletancie, to potrzeba mieć choćby szczątkowe pojęcie... Ty, "na dzień dobry" określając innych mianem "przygłupów", wykazujesz się wprost totalnym niezrozumieniem istoty pojęcia. :) ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Jak widać na nic się zdało zagraniczne wykształcenie (pomijając, że cóż to za argument z dupci, tak jakby na kimkolwiek miało to zrobić wrażenie...)." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Doprawdy myślisz, że miałbym potrzebę zabiegać o "wrażenie", czy uznanie jakiegokolwiek prymitywnego dyletanta żyjącego gdzieś pośród polskich wsi i miasteczek?? Po cóż?? :) To miało za zadanie jedynie lepiej zobrazować przyczyny prezentowanego, m.in. przez Ciebie, otępienia. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "miej jaja napisać wprost, że popierasz łamanie prawa stanowionego przez urzędników. Tylko dlatego, że jakiś urzędnik-oszołom reprezentuje twoją ideologię." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Ja?? Ależ skąd!! Ja jedynie wskazuję, iż w większości cywilizowanego świata uznawane są, usankcjonowane i respektowane, przynajmniej do tej pory, NADRZĘDNE, podstawowe, niezbywalne, naturalne, nienaruszalne, powszechne i FUNDAMENTALNE prawa człowieka. Jednym z takich oto praw jest właśnie prawo wolności sumienia i RELIGII. I jest ono podstawową gwarancją istnienia społeczeństwa obywatelskiego. Każdy pracownik, w tym także urzędnik, ma zapewnione pełne prawo do wolności wyznania. I jest to prawo przynależne I generacji praw politycznych i OBYWATELSKICH, tzw. "FUNDAMENTALNYCH". Poza tym wcześniej wyraźnie dałem do zrozumienia, iż to nie ma jakiegokolwiek związku z prezentowaną przeze mnie "ideologią", gdyż ja, widząc np. na drzwiach sklepu kartkę z napisem: "Katolików nie obsługujemy", odwróciłbym się po prostu na pięcie, najwyżej pomruczał coś pod nosem, i ruszył w kierunku innego usługodawcy, który zrealizuje z radością moje potrzeby. :)
anonim2015.09.7 20:36
@Jack Merridew ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Tako rzecze już trzech użytkowników. A teraz ładnie zagryź ząbki, zrób na złość odmróź uszka." ---------------------------------------------------------------------------------------------- Faktycznie... Strach się bać... Czuję się wręcz zawstydzony w otoczeniu tak wybitnych, aczkolwiek ociemniałych na jakiekolwiek merytoryczne treści, "eskpertów". :D :D ----------------------------------------------------------------------------------------------- "albo zacznij podawać jakiekolwiek argumenty merytoryczne (jeśli wiesz co to znaczy), a ponad wszystko skończ tę szopkę z udawaną pseudoerystyką, bo kiepsko ci idzie i tylko się ośmieszasz." ---------------------------------------------------------------------------------------------- Ależ odnajdziesz ich mnogą ilość w kilkunastu wcześniejszych wpisach! Ja naprawdę nie lubię się powtarzać... Ale wprost nienawidzę, kiedy prymitywny dyletant, zwłaszcza taki w "Polszy" kształcony, co to myśli, że pozjadał wszystkie rozumy i innych od "przygłupów" może witać, mówi mi, co mam robić. ;)
anonim2015.09.7 20:45
@Samir ----------------------------------------------------------------------------------------------- "to nie ja tak twierdzę, tylko prawo. Nie ma argumentów przeciwko prawu." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Czyżby?? A patrz, dziwnym trafem, argumenty "przeciw prawu" niejednokrotnie "znajdują się" przed instytucją Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, czy chociażby przed Amnesty International, która to działa na rzecz ochrony praw człowieka, m.in. na rzecz uwolnienia tzw. "więźniów sumienia". --------------------------------------------------------------------------------------------- "Całe szczęście.Przytocz jakiś przepis, który można użyć w obronie tej kobiety. Nie ogólnikami. Nie że ma prawo do wyznania, oczywiście, że ma." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Oczywiście, że ma?? A więc w takim razie uznajesz, że jest to w tej sytuacji przepis "martwy", czy nieobowiązujący, bo nagle, w tym roku (sic!) jednemu członkowi więcej SN się "odwidziało"?? - Powszechna Deklaracja Praw Człowieka - Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych
anonim2015.09.7 20:49
@Semira --------------------------------------------------------------------------------------------- "Religia jest dla mnie akurat tyle samo warta co przywiązanie do sznurówek w kolorze fioletowym. Oba zjawiska szanuję, ale nie uznaję wyższości jednego nad drugim. To mój pogląd. Nie mam do niego prawa?". ----------------------------------------------------------------------------------------------- Naturalnie, dysponujesz takowym prawem. Jednak ja subtelnie wskazuję Ci, że różnicę dostrzegli widać autorzy, którzy sformułowali (a wcześniej długo debatowali) formę, ostateczny kształt praw człowieka obowiązujących na całym świecie, przyjmowanych, sankcjonowanych i respektowanych przez ogromną większość państw świata. W I generacji praw człowieka ("fundamentalne" ; polityczne i obywatelskie) masz i wolność myśli, przekonań, sumienia. Ale masz także DODATKOWO, a przecież dla kogoś określona religia to też będzie jakiś zbiór poglądów, WYSZCZEGÓLNIONY zapis o wolności wyznania. I w tym kontekście formułuję. Nie jest istotne, co dla Ciebie, czy dla mnie ma szczególne znaczenie. Wskazuję w tym momencie na fakty.
anonim2015.09.7 20:59
@11 tysięcy ---------------------------------------------------------------------------------------------- "Nie-niekretynowi podpowiem, że ten sklep nie jest własnością wegetarianina, tylko kogoś innego. I ten ktoś inny ustala reguły w nim panujące." --------------------------------------------------------------------------------------------- Tak, i wcale przecież tego nie negowałem, ani nie neguję. :) Odniosłem się li tylko do niezłego "bambuko", czy jak kto woli, "balona". To przecież Ty pisałeś o "nie zmuszaniu" nikogo, o "nieobowiązkowym" przecież podjęciu pracy etc. Ja wskazałem, że owszem, ma to sens, jeśli mamy do czynienia z młodym człowiekiem, kompetentnym i rozważającym podjęcie pracy w urzędzie. Inaczej sprawa przedstawia się, kiedy mowa o wiekowej już, powiedzmy, urzędniczce, albo przynajmniej o takiej, która ma już dość pokaźny staż pracy i na przestrzeni lat dokonuje się tego rodzaju rewolucja. :) Poza tym to, iż urzędnik nie jest "panem", czy też właścicielem urzędu, wcale nie czyni go jakkolwiek wyzbytym z podstawowych, przysługujących mu praw człowieka, a więc prawa do wolności wyznania. A to prawo nie ogranicza się, o dziwo, do określonych profesji, stanowisk, pozycji zawodowej, ale obejmuje wszystkich, BEZ WYJĄTKU, każdemu wolność gwarantując. Od pracownika sklepu mięsnego, po urzędnika. :) ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Nie-niekretynowi podpowiem, że wegetarianizm może wynikać z religii." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Woooow!! Really?? :) :) Nie domyśliłbym się... Problem zawiera się w tym, że Ty nie sprecyzowałeś, że chodzi o sytuację określonego wyznawcy danej religii, któremu istotnie nie wolno spożywać mięsa. Pisałeś po prostu o wegetarianinie, a to jednak dość subtelna różnica...
anonim2015.09.7 21:21
@Jack Merridew ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Po pierwsze nikt tej pani nie narusza wolności wyznania. W opisywanej sprawie zresztą nikogo wyznanie tej pani nie interesuje. To ona się próbuje narzucać ze swoim wyznaniem. Jest wolność wyznania i jest wolność OD wyznania m.in tej pani, która ma tę drugą wolność w dupie i próbuje bezprawnie realizować jakieś bzdurna prawa "boże" w państwowym świeckim urzędzie, przy okazji dyskryminując ludzi." ---------------------------------------------------------------------------------------------- Cóż za brednie.. Wprost paradne!! :D :D Ależ ja o tym konflikcie dwu praw pisałem już w jednym z pierwszych komentarzy!! DOKŁADNIE TAKIE SAME prawa przysługują zarówno parze gejów, którzy chcą zawrzeć związek w tym urzędzie, jak i Pani Urzędniczce, która KORZYSTAJĄC z PRZYSŁUGUJĄCEGO jej FUNDAMENTALNEGO prawa człowieka do wolności sumienia i wyznania, NIE godzi się na wypełnienie ich pragnienia. Mamy więc "remis". I teraz - zamiast poszukiwać rozsądnego w tej sytuacji status quo, czy też swoistego kompromisu - jedna ze stron może trafić do więzienia tylko dlatego, że korzystała z przysługującego jej, niezbywalnego PRAWA. A we wszelkich międzynarodowych usankcjonowaniach nie dokonuje się jakiekolwiek rozróżnienie na specyfikę wykonywanej profesji, stopień zawodowy etc. Po prostu te podstawowe prawa wolnościowe, w tym prawo do wolności sumienia, czy wyznania, przysługuje tak elektrykowi, jak i państwowemu urzędnikowi. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Po trzecie opisywane wolności nie są nadrzędne. W sprawie pani Davis nadrzędne jest prawo stanowione, a nie jej prywatne poglądy." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Mylisz się. Podstawowe prawa człowieka, uznawane, sankcjonowane i respektowane przez ogromną większość cywilizowanego świata, są niezwykle istotne i nadrzędne względem takich, czy innych zapisów prawa stanowionego. Gdyby tak nie było, to Europejczycy, obywatele danego państwa podlegli konkretnemu prawu stanowionemu, nie mogliby się chociażby odwoływać w określonych sytuacjach do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W Ameryce także działa tego rodzaju system regionalny ochrony praw człowieka - interamerykański. ----------------------------------------------------------------------------------------------- " jak pisałem i podtrzymuję jesteś idiotą, skoro nie rozumiesz, że nie ma niczym nie ograniczonej wolności." ---------------------------------------------------------------------------------------------- A czy ja tak kiedykolwiek twierdziłem?? Absolutnie nie! ---------------------------------------------------------------------------------------------- "Prosty przykład ktoś sobie wymyśli, że z powodów religijnych należy składać w ofierze dzieci. Sylabariusz będzie pierwszy do obrony wolności wyznania składającego ofiary z dzieci. Tylko tym jednym przykładem cała twoje "erystyka" leży i kwiczy :)". ----------------------------------------------------------------------------------------------- Czyżby?? Nie powiedziałbym, że tak łatwo jest mnie "zakwiczeć"... :) Akurat tak się składa, że w świetle wszelkich międzynarodowych ustaleń i obostrzeń, podstawowe prawo, jakim jest prawo do życia ZAWSZE stoi na pierwszym miejscu, na pozycji najważniejszej. Stąd też oczywistym jest, że stoi ono WYŻEJ aniżeli prawo wolności sumienia i wyznania. Prawo do życia także przynależy do I generacji (najważniejszej) praw człowieka (prawa "fundamentalne") i zajmuje w hierarchii, we wszelkich dostępnych, oficjalnych i nieoficjalnych zestawieniach, pierwsze, najwyższe miejsce. Tutaj więc, choćby i określone wyznanie zakładało inaczej, dominującą rolę pełni prawo do życia. W przypadku dyskutowanej sytuacji mieliśmy jednak do czynienia z konfliktem dwu RÓWNYCH względem siebie praw. Bo jednakie prawo mieli ci homoseksualiści i jednakie przysługiwało urzędniczce. (przypominam, że zapisy nie wprowadzają jakiegokolwiek rozróżnienia na pełnione stanowisko, profesję etc. ; prawo wolności sumienia i wyznania przysługuje każdemu). I w taki oto sposób "leżę" i "kwiczę". :)
anonim2015.09.7 21:24
@11 tysięcy ---------------------------------------------------------------------------------------------- "daje muzułmaninowi prawo do ukamieniowania swojej niewiernej żony? Jak wiesz, takie ukamieniowanie wynika z wyznawanej przez niego religii jak i jego SUMIENIA." ---------------------------------------------------------------------------------------------- Ta sam odpowiedź: Akurat tak się składa, że w świetle wszelkich międzynarodowych ustaleń i obostrzeń, podstawowe prawo, jakim jest prawo do życia ZAWSZE stoi na pierwszym miejscu, na pozycji najważniejszej. Stąd też oczywistym jest, że stoi ono WYŻEJ aniżeli prawo wolności sumienia i wyznania. Prawo do życia także przynależy do I generacji (najważniejszej) praw człowieka (prawa "fundamentalne") i zajmuje w hierarchii, we wszelkich dostępnych, oficjalnych i nieoficjalnych zestawieniach, pierwsze, najwyższe miejsce. Tutaj więc, choćby i określone wyznanie zakładało inaczej, dominującą rolę pełni prawo do życia. W przypadku dyskutowanej sytuacji mieliśmy jednak do czynienia z konfliktem dwu RÓWNYCH względem siebie praw. Bo jednakie prawo mieli ci homoseksualiści i jednakie przysługiwało urzędniczce. (przypominam, że zapisy nie wprowadzają jakiegokolwiek rozróżnienia na pełnione stanowisko, profesję etc. ; prawo wolności sumienia i wyznania przysługuje każdemu). ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Spierdalaj." ----------------------------------------------------------------------------------------------- To wiele wyjaśnia, prymitywny dyletancie... :) bye
anonim2015.09.7 21:25
@11 tysięcy może zamknij profesora Chazana, widzę tu pewną analogię.
anonim2015.09.7 22:02
@AnitaF To stanowi akurat fakt bezsprzeczny i wielokrotnie uzasadniałem dlaczego. Tak się składa, że pośród powszechnie usankcjonowanych i respektowanych praw człowieka próżno doszukiwać się jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla postaw rasistowskich. Ba! Obowiązuje nawet specjalna Konwencja w sprawie wyeliminowania wszelkich form dyskryminacji rasowej (1966). Natomiast co do wyznania, to mamy w I generacji (najważniejszej) praw tzw. "fundamentalnych", prawo wolności myśli, przekonań, sumienia i... SPECJALNIE, DODATKOWO wyszczególnione, choć przecież religia to też zbiór określonych przekonań, prawo wolności wyznania (!). Ono przysługuje absolutnie każdemu, niezależnie od tego, czy dana osoba jest z zawodu elektrykiem, czy urzędnikiem. Ma zagwarantowane, w świetle międzynarodowych, nadrzędnych swobód, to prawo. I w związku z tym, określone wyznanie tej pani, naprawdę MA znaczenie...
anonim2015.09.7 23:04
@Jack Merridew ---------------------------------------------------------------------------------------------- "Sytuacja bynajmniej nie jest remisowa, z kilku względów wcześniej przytaczanych i przez ciebie konsekwentnie ignorowanych". ---------------------------------------------------------------------------------------------- Sytuacja JEST "remisowa", tyle że na zupełnie innej płaszczyźnie, a Ty być może wciąż mnie nie rozumiesz... Chodzi o "remis" na polu praw. Para homoseksualistów, owszem, miała w świetle obowiązującego obecnie prawa stanowego (co niewykluczone ulegnie niebawem zmianie, w przeciwieństwie do niezbywalnych praw człowieka:D) możliwość zawarcia związku małżeńskiego. I w jednakim stopniu, odwołując się do podstawowych swobód i wolności, urzędniczka miała pełne prawo odmówić wydania takiej decyzji, powołując się na konflikt sumienia i wyznania. Ta sytuacja jest "remisowa", a jeśli już po którejś ze stron doszukiwałbym się delikatnej przewagi, to właśnie po stronie kobiety, albowiem ona zawsze może odwołać się w tej sytuacji do zagwarantowanego jej prawa wolności wyznania, prawa fundamentalnego i potężnego swą rangą, które prawdopodobnie w najbliższej przyszłości się nie zmieni. Panowie odwołują się natomiast do prawa stanowionego, bardzo "świeżego", uchwalonego zaledwie jednym, sędziowskim głosem przewagi, które to prawo dodatkowo może niebawem ulec zmianie. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Urzędniczka pracuje w urzędzie, gdzie jest prawo do zawierania małżeństw homo, a więc to urzędniczka próbuje pogwałcić prawo, a nie geje, którzy by np. przyszli i domagali się wydana licencji w sytuacji, w której konstytucyjnie nie byłoby równości małżeńskiej." ---------------------------------------------------------------------------------------------- Absolutnie nie ma najmniejszego znaczenia, gdzie ta pani pracuje. Podkreślam raz jeszcze, że niezbywalne i fundamentalne prawo wolności wyznania przysługuje jej niezależnie od tego, czy jest mechanikiem, elektrykiem, czy urzędnikiem państwowym. ---------------------------------------------------------------------------------------------- " Zanim Davis znalazła się w więzieniu, proponowane było rozwiązanie w postaci wydania licencji przez jej podwładnych. Davis na to nie poszła, zabraniając swoim współpracownikom wydawania małżeństw homo. Jak widać "niezbywalne prawo" Davis w twoim mniemaniu obejmuje także prawo do zmuszania całego urzędniczego personelu do realizowania sumienia tej pani, która nawet zza krat, co prawda tym razem nieskutecznie, ale także próbowała zabronić wydawania licencji przez jej podwładnych." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Nie życzę sobie, abyś mi cokolwiek imputował, gdyż akurat o tego rodzaju szczegółach tej sprawy nie wiedziałem, a to, istotnie, zmienia postać rzeczy. ----------------------------------------------------------------------------------------------- " nie obejmuje pogwałcenia prawa stanowionego, zaś niesubordynacja pracownicza skutkuje konsekwencjami i nijak nie można tego nazwać zamachem na "niezbywalną wolność". To Davis dokonała zamachu na obowiązujące w Stanach prawo, odmawiając wydania licencji osobom, które spełniały ku temu warunki." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Musiałbym powtórzyć to, co napisałem wcześniej, kilka liniej wyżej. Prawo stanowione nie ma akurat, na tej konkretnej płaszczyźnie, nic do rzeczy. Podstawowe prawo człowieka, jakim jest wolność sumienia i wyznania, przysługuje tej pani niezależnie od zajmowanego przez nią stanowiska, czy też ew. konfliktu z prawem stanowionym. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Dalej twierdzisz, że prawa Davis są nadrzędne względem prawa stanowionego. I dajesz na to absurdalne argumenty, jak np. argument o odwoływaniu się do trybunałów." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Ależ to jest jak najbardziej zasadny argument. Gdyby prawo stanowione, jakiegokolwiek kraju, było nadrzędne w stosunku do ponadnarodowych, przysługujących każdemu, praw człowieka, w dodatku uznanych przez ogromną większość państw świata, to możliwość odwołania się do jakiejkolwiek instytucji zewnętrznej nie byłaby dostępna. Warto zauważyć, że chociażby na gruncie UE, gdy sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznają racje skarżącego, państwo jest ZOBOWIĄZANE zwrócić mu koszty procesu, oraz wypłacić zasądzone odszkodowanie. Poza tym warto również sięgnąć do samej definicji praw człowieka. Prawa człowieka to zespół praw i wolności przysługujących KAŻDEMU człowiekowi NIEZALEŻNIE od rasy, języka, wyznania, NARODOWOŚCI, przekonań, pochodzenia społecznego. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "A ja pytam, czy ktokolwiek zabronił tej pani gdziekolwiek się odwoływać? Ma do tego prawo, więc nijak wolność w tym zakresie nie została jej zabroniona. Może się odwoływać gdzie chce i do kogo chce." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Mieszasz porządek dyskusji... NIE odnosiłem się wcale do tego, czy Pani Davis może, czy też nie, odwołać się do instytucji zewnętrznej. Nie to jest istotą sprawy. Odwołałem się do argumentu o trybunałach międzynarodowych, by wykazać, co też uczyniłem, że prawa człowieka stoją WYŻEJ aniżeli prawo stanowione danego państwa. Ty twierdziłeś, że jednak nie. Tylko tyle i aż tyle. Pani Davis, akurat w to, nie należy więc mieszać. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Wbrew temu co teraz sugerujesz, niestety twierdzisz, że jest wolność niczym nieograniczona . Gdybyś tak nie twierdził, nie szafowałbyś wolnościami pani Davis, próbując w ten sposób usprawiedliwić pogwałcenie przez nią prawa stanowionego". ----------------------------------------------------------------------------------------------- Bredzisz, Kolego... Wcale nie "szafuję" czymkolwiek, a jedynie wskazuje w dyskusji na niezwykle istotny, bezsprzeczny fakt istnienia czegoś takiego, jak przysługujące każdemu, niezależnie od pełnionej przez niego funkcji, czy wykonywanej profesji, niezbywalne prawa człowieka, w tym prawo wolności sumienia i wyznania. Tyle mojego szafowania. :) Aha! No i stwierdzam, co za tym idzie, fakt natury oczywistej, iż prawa te, dyskutowane, wypracowywane, a wreszcie uznane w kręgu ogromnej większości państw świata, stoją WYŻEJ aniżeli system prawa stanowionego takiego, czy innego kraju. Gdyby tak nie było, to żadne państwo nie byłoby zobowiązane do wypełniania zarządzeń międzynarodowych trybunałów zajmujących się sprawami tego rodzaju. To nie są wymyślne próby obrony tej pani, a jedynie zwrócenie uwagi na "drugą stronę medalu". ----------------------------------------------------------------------------------------------- "wolności pani Davis nie obejmują bezkarnej możliwości gwałcenia obowiązków wykonywania zawodu." ----------------------------------------------------------------------------------------------- W tym konkretnym wymiarze, jeśli idzie o sprawy wagi tak fundamentalnej, jak wyznanie, OBEJMUJĄ. I gwarantuje to Pani Davis I generacja praw człowieka, praw "fundamentalnych". Widać autorzy tych respektowanych w całym świecie zapisów uznali kwestie wolności wyznawanej religii za na tyle ważne, iż przygotowali na ten temat specjalny, wyodrębniony zapis. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Taka możliwość jest i z tej możliwości Davis skorzystała. Tyle, że możliwość nie jest bezkarna. I słusznie, bo inaczej mielibyśmy anarchię, a nie system prawa." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Hahahaha! :) Paradne!! :D :D Czyli teoretycznie możliwość jest, ale już praktycznie to niekoniecznie?? Skojarzyło mi się to ze znanym dowcipem o spożywaniu muchomorów: teoretycznie muchomory są jadalne. Praktycznie - tylko jeden raz. :) Nie, tak to "nie działa". To prawo jest, ono nie jest jakkolwiek zamarłe, Pani Davis ma je zagwarantowane na mocy międzynarodowych konwencji i uchwał. Niezależnie od tego, czy zamiata ulice, czy też pracuje w urzędzie. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Gdyby prawo do życia stało "zawsze i wszędzie" ponad prawem stanowionym to w USA nie byłoby kary śmierci, a policjanci nie mogliby strzelać do przestępców, więc znowu przytaczasz argument od czapy." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Hahahaha! :) Nie. Ja, odnosząc się jedynie do Twoich bzdurnych insynuacji z poprzednich wpisów o rzekomym usprawiedliwieniu prawnym dla np. religijnych zabójstw rytualnych, wyraźnie wskazałem na brak takiej możliwości jeśli idzie o płaszczyznę praw człowieka. I tam nie prezentowałem jakichkolwiek "argumentów", a po prostu stwierdziłem bezsprzeczny FAKT. Proszę sobie sięgnąć do oficjalnych, czy nawet nieoficjalnych, dokumentów stanowiących o prawach człowieka, a odnajdziesz tam określoną hierarchię. Najważniejszymi, zwanymi też "fundamentalnymi" są prawa I generacji (polityczne i obywatelskie). Dalej są generacje II i III. Ale pośród samych generacji, wewnątrz poszczególnych, także dokonuje się jasne hierarchizowanie. I tak - w I generacji - najważniejsze miejsce, bezsprzecznie, zajmuje prawo do życia. To jest fakt. Ono nakłada obowiązek troski o życie każdej osoby i zakazuje umyślnego pozbawiania życia. I nie zmienia tego stanu rzeczy, oczywisty, brak jednomyślności w sprawach kary śmierci, czy aborcji. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Wolność wyznania pani Davis jest objęta prawem, a nie twoim widzimisiem." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Ależ ja w pełni się z tym zgadzam! Przecież piszę o tym dobrych kilkanaście wpisów!! :) Ta wolność nie ma absolutnie NIC wspólnego z moim "widzimisie", ale właśnie z podstawową generacją PRAW człowieka! :) Oczywiście ona powinna być lepiej zapewniona i chroniona prawem stanowionym, najwłaściwszym jest tutaj sprawne dopełnianie się tych dwu porządków, ale w razie konieczności, "bez łachy": co nie zagwarantuje mi prawo stanowione, często niedoskonałe i skażone, mam szansę sprawiedliwie uzyskać u samego źródła, czyli już bezpośrednio w międzynarodowych uchwałach, konwencjach, czy przed instytucjami. Bo mam to prawo w bardzo jasny i klarowny sposób zawarte w I generacji. Nawet jeśli prawo stanowione zechce po macoszemu traktować me niezbywalne prawo wolności wyznania, to nic z tego, gdyż ja mam na to gwarancję w owej I generacji. Tyle. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Tak więc zgodnie z prawem wolność wyznania Davis nie daje jej możliwości realizowania wyznania w miejscu pracy. (...) Wolnośc wyznania również nie jest nieograniczona." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Prawo stanowione, Panie Kolego, akurat w tej konkretnej sytuacji ma naprawdę niewiele do powiedzenia. :) W tej konkretnej, podkreślam! I ja oczywiście zgadzam się z Tobą, iż nie ma wolności wyznania niczym nieograniczonej! Wszakże sam pisałem o tym i w poprzednim, i w tym wątku! Wyżej, nad prawem wolności sumienia i wyznania, stoi chociażby prawo do życia. I właściwie ono jedno może jakkolwiek ograniczyć przysługujące każdemu prawo wolności sumienia i religii!! Nic poza tym!! Żadne, bzdurne czy też nie, przepisy przegłosowane przewagą jednego sędziowskiego głosu!! Żadne pragnienie dwóch panów, czy pani i pana, którym nie dzieje się krzywda w postaci bezpośredniego zagrożenia życia. Tylko wówczas prawo wolności wyznania może być ograniczone. W innych wypadkach stoi ono na równi, bądź też, w świetle tego co pisałem o nadrzędności praw człowieka nad prawem stanowionym poszczególnych państw, na niższej pozycji względem prawa do wolności sumienia i religii. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Prawo ogranicza wolnośc wyznania w sytuacjach, kiedy wyznanie wchodzi w konlifkt z prawem stanowionym z jednej prostej przyczyny - to drugie stoi PONAD jakimkolwiek wyznaniem/niewyznaniem." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Ależ to pierwsze naprawdę może sobie stać, leżeć, czy choćby latać ponad jakimkolwiek wyznaniem!! I niech sobie stoi!! Jak zawarłem wcześniej, jeśli prawo stanowione w należytym stopniu, bądź też w ogóle, nie respektuje naszego prawa do wolności wyznania i sumienia, to śmiało można i nawet trzeba powołać się na niezbywalne generacje praw człowieka, które stoją PONAD prawem stanowionym. Coś jak łańcuch pokarmowy w przyrodzie! Prawo stanowione stoi nad jakimkolwiek wyznaniem, a nad prawem stanowionym stoją generacje praw człowieka (szczególnie I generacja), które już prawo wolności wyznania i sumienia w sposób szczególny chronią i honorują. ----------------------------------------------------------------------------------------------- "Głupkowato bronisz Davis, która jest w sytuacji nie do obrony, ponieważ prezentujesz zbieżną ideologię oraz tak jak ona myślisz, że twoje poglądy stoją ponad wszystkim." ----------------------------------------------------------------------------------------------- Idiotyczne, zupełnie niepoparte w faktach, stwierdzenie na koniec... ad. 1 Nigdzie NIE wyjawiałem swych osobistych poglądów na tę sprawę. Nie wiesz więc, czy moje poglądy są w tej kwestii jakkolwiek "zbieżne" z poglądami Pani Davis, czy też nie. Jedyne, w czego obronie stanąłem, to prawda i zdrowy rozsądek. Od początku wskazywałem bowiem, że w tej sytuacji najlepszym i najrozsądniejszym, a także sprawiedliwym, wyjściem byłoby zachowanie status quo, ew. szukanie racjonalnego kompromisu. Mamy natomiast do czynienia z ogromną hucpą i farsą... ad. 2 Nigdy nie twierdziłem, że moje poglądy stoją ponad wszystkim. To zupełnie bezpodstawna teza. Przecież to nie kto inny, ale ja w jednym z pierwszych wpisów wskazałem, że gdybym tylko dostrzegł na drzwiach np. sklepu napis: "Katolikom wstęp wzbroniony", odwróciłbym się na pięcie, pomruczał pod nosem, i odszedł tam, gdzie przyjmą mnie z otwartymi ramionami. bye
anonim2015.09.8 8:10
Nie obchodzi mnie sumienie tej poboznej rozwodniczki. Jako urzednik panstwowy zobowiazana byla wypelniac prawo, a nie narzucac innym wyroki wlasnego sumienia. I wlasnie za lamanie prawa, a nie z powodu swojej wiary, wyladowala w areszcie. Kiedy Fronda oburza sie na dewiantow, niech pamieta o ich sztandarowych przedstawicielach, takich jak ks. Degollado, arcybiskup Wesolowski czy kardynal Groer.
anonim2015.09.8 8:22
Przerażająca jest reakcja władzy, a jeszcze bardziej bierność społeczeństwa - już sam fakt wyciągania konsekwencji służbowych byłby przejawem dyskryminacji sumienia (bo nawet skoro jest uchwalone prawo do zawierania związków homoseksualnych, nikt nie powinien być zmuszany do uczestniczenia w tym procederze, nawet urzędnik). Gdyby ta urzędniczka straciła pracę, byłby to przejaw skrajnej dyskryminacji. Ale tu dzieje się rzecz jeszcze głębiej niepokojąca - aresztowanie to wyraz jawnego totalitaryzmu!