Roberta Metsola nie pozostawiła wątpliwości co do kierunku działań. „Musimy oprzeć się pokusie powrotu do tego, co wygodne, po prostu dlatego, że kolejne kroki wydają się zbyt trudne” – mówiła, wzywając do odważnych decyzji gospodarczych. Podkreślała także konieczność zmiany podejścia: „Musimy być gotowi myśleć inaczej i wymyślać nieszablonowe rozwiązania”.
Kluczowe znaczenie w jej wystąpieniu miał projekt budowy zintegrowanego systemu finansowego w Unii Europejskiej. „Potrzeba odwagi, jasności i pragmatyzmu. Musimy być gotowi myśleć inaczej i przyjść z nieszablonowymi rozwiązaniami” – stwierdziła, odnosząc się do idei mobilizowania kapitału obywateli na potrzeby inwestycji strategicznych.
W praktyce oznacza to skierowanie ogromnych środków prywatnych na rynki kapitałowe. Jak wynika z dokumentów Komisji Europejskiej, w bankach obywateli Unii Europejskiej znajduje się nawet około 10 bilionów euro oszczędności. Komisja chce je „odblokować” i skierować do inwestycji związanych m.in. z transformacją energetyczną, technologiami i bezpieczeństwem.
„UE dysponuje dużym zasobem oszczędności gospodarstw domowych (…) SIU może wspierać dobrobyt naszych obywateli, oferując im (…) możliwości uzyskania lepszych zysków poprzez inwestowanie oszczędności na rynkach kapitałowych” – przekonują przedstawiciele Komisji Europejskiej.
Krytycy widzą w tym jednak poważne zagrożenie. Zwracają uwagę, że inwestowanie na rynkach kapitałowych wiąże się z ryzykiem, a decyzje podejmowane na poziomie instytucji unijnych mogą prowadzić do przenoszenia ciężaru finansowania polityk publicznych na obywateli.
W Polsce te obawy przywołują historyczne już skojarzenia. Koncepcję przedstawioną przez Metsolę porównuje się sięgnięcie po pieniądze Polaków z Otwartych Funduszach Emerytalnych za czasów poprzednich rządów Donalda Tuska. Wówczas część środków emerytalnych została przeniesiona do systemu publicznego, co – czytamy - określone zostało jako „sięgnięcie do kieszeni obywateli”.
Podobieństwo polega na mechanizmie – w obu przypadkach państwo lub ponadnarodowe instytucje próbują wykorzystać prywatne oszczędności jako źródło finansowania szerszych projektów. Różnica polega na skali: w przypadku Unii Europejskiej mowa o setkach miliardów euro rocznie, które mają zostać skierowane na inwestycje związane z polityką klimatyczną (SIC!) i bezpieczeństwem, ale nie wyjaśniono, o jakich obszarach bezpieczeństwa mowa.
„Jeśli Europa chce mówić językiem władzy, musimy być (…) postrzegani jako siła gospodarcza” – podkreśliła Roberta Metsola, stwierdzając, że ambicje geopolityczne wymagają ogromnych nakładów finansowych.
W obliczu rosnących kosztów energii i sporów o system ETS jednym z kluczowych tematów politycznych w Europie staje się pytanie o granice ingerencji instytucji publicznych w finanse państw członkowskich i ich obywateli.
