Tym razem głównym celem były obiekty rządowe w Teheranie, gdzie – jak podają lokalne media – doszło do serii potężnych eksplozji. Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział, że operacja przeciwko Iranowi będzie kontynuowana, „tak długo, jak będzie to konieczne”.
Według niego, po trzech tygodniach wojny Islamska Republika jest „słabsza niż kiedykolwiek”. Jednocześnie napięcie rozlało się na cały region Zatoki Perskiej. Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt, Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie alarmują o licznych pociskach i dronach wystrzelonych z Iranu. Część z nich została zestrzelona, lecz spadające odłamki spowodowały m.in. pożar magazynu w Bahrajnie.
Najostrzej zareagował Katar, którego terminal gazowy Ras Laffan został ostrzelany w czwartek. Premier i szef dyplomacji szejk Mohammed bin Abdulrahman Al Thani przestrzegł, że dalsze rozszerzanie wojny doprowadzi jedynie do niekontrolowanej eskalacji w całym regionie.
