Mariusz Paszko, Fronda.pl: Jak w Pana ocenie wygląda ta sytuacja Izrael–Iran–USA? Czy to już jest realna zapowiedź większej wojny, czy nadal jest to sytuacja w miarę kontrolowana?

Witold Repetowicz: Należy stwierdzić, że ta sytuacja od samego początku nie jest kontrolowana. Warto się zastanowić, co rozumiemy przez większą wojnę – czy inwazję lądową, która byłaby szaleństwem.

Jeszcze raz podkreślę, że ta wojna od samego początku nie jest kontrolowana. Ona jest - powiedziałbym - pełnoskalowa. Myślę więc, że tu - przynajmniej po stronie USA i Izraela - nie ma czego eskalować. No chyba, że byśmy poza inwazją lądową wzięli pod uwagę użycie broni nuklearnej.

Natomiast po stronie Iranu na razie też nie widzę przestrzeni do eskalacji. To znaczy ona mogłaby być prowadzona w innym wymiarze, polegającym na przejściu na wyższy poziom walki asymetrycznej, ale w sytuacji, gdyby Islamska Republika czuła zagrożenie swojego istnienia. Tego na razie nie ma.

A jak pan ocenia działanie Iranu wymierzone w sojuszników Stanów Zjednoczonych? Chodzi o państwa regionu, które mają na swoim terytorium bazy amerykańskie.

Nie ma tutaj żadnego zaskoczenia. To było oczywiste, że tak się stanie. Trump wprawdzie powiedział, że jego eksperci tego nie przewidzieli. To świadczy tylko o tym, że w ramach sojuszniczej pomocy Stany Zjednoczone powinny zwrócić się o pomoc ekspercką do sojuszników, choćby do Polski, ponieważ w Polsce wszyscy to przewidzieli.

I wszyscy eksperci zajmujący się nie z doskoku, tylko na stałe Bliskim Wschodem, to przewidzieli, że Iran uderzy na państwa, w których są bazy amerykańskie. Było to oczywiste.

Jest to motywowany plan. Iran w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych ma plan od samego początku. Jest on dość jasny i klarowny. I on opierał się na przerzuceniu kosztów wojny na państwa regionu, na pokazaniu, że Stany Zjednoczone nie są w stanie osłonić tych państw przed atakami Iranu oraz że te państwa będą płacić cenę, której nikt im nie zwróci. Cenę za wojnę, która nie jest w interesie tych państw, Że te kraje nie odniosą żadnego zysku poza kosztami.

Wymowa jest taka, że jeżeli Islamska Republika pozostanie tam, gdzie jest, to Iran nie zmieni mapy, nie zmieni geografii, a Islamska Republika, jeżeli przetrwa, to ona będzie Iranem dalej.

Stany Zjednoczone natomiast są daleko. I to jest dość jednoznaczny sygnał dla tych państw.

A jak Pan ocenia możliwość eskalacji do broni jądrowej? Czy to jest realne zagrożenie?

To byłoby szaleństwo. Nie mówię o Iranie, bo Iran nie ma tej broni jądrowej. Niemniej uważam, że o ile wcale nie było udowodnione, że Iran dąży dotychczas do uzyskania broni jądrowej, to teraz może to się zmienić i może rzeczywiście zacząć się o nią starać.

Natomiast ze strony Izraela byłoby to szaleństwo i na dłuższą metę doprowadziłoby to paradoksalnie do jego samobójstwa.

Warto dodać, że Netanyahu jest osobą, która jest nieodpowiedzialna. I tutaj generalnie można się już wszystkiego po nim spodziewać.

A wpływ na gospodarkę europejską tego konfliktu – czy to będzie dalej eskalowało? Ceny ropy i gazu będą rosły?

Myślę, że tak. Może nie aż tak, jak to Iran zakładał do 200 dolarów, ale nie widać w tej chwili żadnych perspektyw, żeby te ceny nie miały rosnąć.

A kontynuując ten wątek – Rosja zarabia więcej, Stany Zjednoczone odwiesiły sankcje na Rosję, co też zmienia sytuację na Ukrainie. Ile ten konflikt może potrwać i jak to może wpłynąć na właśnie na wojnę na Ukrainie?

Trzeba pamiętać o silnych wpływach rosyjskich w Izraelu i że ta wojna jest w oczywisty sposób nie jest w interesie Stanów Zjednoczonych, natomiast jest w interesie Izraela i Rosji.

Tutaj ten związek jest dość wyraźny i trzeba pamiętać też o wcześniejszych bardzo bliskich relacjach między Netanyjahu a Putinem. To jest po pierwsze.

Po drugie, można także wyciągać wniosek, że pewne działania, pewne naciski ze strony Netanyjahu na USA były we wspólnym interesie Izraela i Rosji.

Natomiast co do tego, ile ten konflikt może trwać, to w dużym stopniu zależy od Stanów Zjednoczonych, ale w tej chwili nic nie wskazuje na to, że miałby się szybko zakończyć.

Ponadto Izrael robi wszystko, żeby on się szybko nie zakończył, bo oczywiście zabijanie takich ludzi jak Ali Chamenei nie załamie ani zdolności, ani woli Islamskiej Republiki do odpowiedzi. Zresztą to było jasne po kolejnych aktach.

Utrudni to natomiast negocjacje, ponieważ to są działania z premedytacją. Izrael eliminuje osoby, które mogłyby być rozmówcami w ewentualnych negocjacjach i robi to po to, żeby te przyszłe negocjacje storpedować.

Uprzejmie dziękuję Panu za rozmowę.