„Ukraińska Prawda”, powołując się na źródła w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy, informowała, że „cisza” miała trwać do północy 8 września i że inicjatywa wyszła ze strony ukraińskiej.
– Wojsko potwierdza otrzymanie zawieszenia broni. Obowiązuje ono wszędzie! Na ziemi, w powietrzu i na morzu – napisał na Telegramie Ołeksij Honczarenko.
„Zawieszenie broni nie może być jednostronne”
Jeszcze przed południem ukraińskie media poinformowały jednak, że czasowa „cisza” nie będzie kontynuowana. Przedstawiciel biura prasowego armii ukraińskiej w rozmowie z „Ukraińską Prawdą” podkreślał, że zawieszenie broni nie może mieć charakteru jednostronnego ani asymetrycznego, ponieważ mogłoby to narazić ukraińskich żołnierzy.
W tym samym czasie w Kijowie ogłoszono alarm lotniczy. Ukraińskie siły powietrzne informowały o obecności bezzałogowców nad obwodami kijowskim i charkowskim, a media donosiły o działaniu systemów obrony przeciwlotniczej.
Tymczasowe wstrzymanie ognia miało być związane z wizytą wysłanników Donalda Trumpa – Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera. Wołodymyr Zełenski potwierdził, że mają oni odwiedzić Kijów w niedzielę 6 września, po wcześniejszym pobycie w Moskwie.
Zełenski czeka na propozycje z Moskwy
Prezydent Ukrainy deklarował wcześniej, że Kijów jest gotów zapewnić bezpieczeństwo na czas wizyty amerykańskich negocjatorów i oczekuje analogicznego zachowania ze strony Rosji.
– Musimy szukać realnych opcji zakończenia tej wojny. Zobaczymy, jakie propozycje przedstawią Steve i Jared i co powiedzą im o tym w Moskwie – powiedział Zełenski.
Fakt, że ukraińska „cisza” została odwołana po kilku godzinach, pokazuje, jak kruche są obecnie próby nawet krótkotrwałego ograniczenia walk. Bez równoległej zgody obu stron jakiekolwiek lokalne czy czasowe zawieszenie broni pozostaje w praktyce bardzo trudne do utrzymania.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.