Stocker w rozmowie z dziennikiem „Heute” przekonywał, że wolność religijna ma swoje granice tam, gdzie religia zaczyna być wykorzystywana jako narzędzie polityczne.
– Jeśli religia jest wykorzystywana politycznie, musimy przeciwstawić się temu z całą stanowczością – mówił kanclerz.
Jeszcze mocniej sformułował swoje stanowisko w mediach społecznościowych:
– Nie chcę, by nasze dzieci i wnuki dorastały w państwie islamskim – napisał.
W centrum uwagi Bractwo Muzułmańskie
Dyskusja przyspieszyła po decyzji austriackich władz o zakończeniu współpracy z organizacją Derad, zajmującą się deradykalizacją. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że według ustaleń Dyrekcji Ochrony Państwa i Wywiadu istnieją przesłanki wskazujące na wpływy Bractwa Muzułmańskiego w tej organizacji. Derad zdecydowanie temu zaprzecza.
Szefowa DSN Sylvia Mayer mówiła, że służby dysponują informacjami wskazującymi na „bliskość różnych osób związanych ze stowarzyszeniem wobec struktur legalistycznego islamizmu”.
Austriackie MSW definiuje polityczny lub legalistyczny islam jako działania zmierzające do długofalowej zmiany struktur społecznych i politycznych w duchu ideologii islamistycznej. W tym kontekście Bractwo Muzułmańskie jest przez służby zaliczane do międzynarodowych ruchów politycznego islamu.
Rząd podkreśla jednak, że planowane rozwiązania nie mają być wymierzone w muzułmanów jako wspólnotę religijną. Oficjalne dokumenty austriackie rozróżniają praktykowanie islamu od działań politycznych zmierzających do podważania zasad państwa prawa i demokracji.
Przewidziana jest ścieżka prawna. Zakaz „politycznego islamu” wymaga bowiem precyzyjnej definicji, a regulacja konstytucyjna – odpowiedniej większości parlamentarnej. Koalicyjni NEOS już zaznaczyli, że poprą jedynie rozwiązanie, które będzie możliwe do obrony pod względem prawnym.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.