Decyzja zapadła podczas spotkania ministrów w Kopenhadze. Grupa pięciu państw chce jeszcze w tym roku osiągnąć porozumienie z jednym lub kilkoma krajami spoza UE, które miałyby przyjąć takie ośrodki. Na razie nie ujawniono, z którymi państwami prowadzone są rozmowy.
Duński minister ds. imigracji i integracji Morten Bodskov mówił, że plan oznacza zasadniczą zmianę europejskiej polityki migracyjnej.
– Zbliżamy się do tego, co w istocie jest fundamentalną transformacją wspólnego europejskiego systemu migracyjnego i azylowego – powiedział po spotkaniu.
„Pierwsi migranci mogą zostać wysłani w 2027 roku”
Bodskov zapowiedział, że państwa uczestniczące w projekcie chcą być gotowe do rozpoczęcia transferów najpóźniej do końca 2027 roku.
– Oczekujemy, że będziemy gotowi do przekazania pierwszych nielegalnych migrantów do kraju partnerskiego poza UE w ciągu 2027 roku – stwierdził.
Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt potwierdził, że grupa chce zawrzeć jeszcze w tym roku porozumienie z państwem trzecim, które umożliwi utworzenie centrum powrotowego.
Według duńskiego rządu model ma nie tylko przyspieszyć wydalanie osób bez prawa pobytu, ale także ograniczyć skalę nielegalnej migracji do UE i osłabić model biznesowy przemytników ludzi. Pięć państw deklaruje jednocześnie, że system ma działać zgodnie z prawem UE i międzynarodowymi standardami praw człowieka.
Bodskov odrzuca określanie takich ośrodków jako zwykłych obozów deportacyjnych.
– Nie mówimy o obozach. Mówimy o możliwościach, o nowej szansie dla nielegalnych migrantów, którzy nie mogą dziś wrócić do swojego kraju i nie mają podstaw prawnych, by pozostać w naszych państwach – powiedział.
Plan już wywołuje sprzeciw organizacji zajmujących się prawami człowieka. Komisarz praw człowieka Rady Europy Michael O’Flaherty ostrzegał wcześniej, że centra poza UE mogą powodować „poważne ryzyka dla praw człowieka” i powinny podlegać niezależnej kontroli, przejrzystym zasadom oraz możliwości zawieszenia ich działania w przypadku naruszeń.
Krytycznie wypowiada się również Duńska Rada ds. Uchodźców. Jej sekretarz generalna Charlotte Slente argumentowała, że centra nie rozwiążą problemu migracji i mogą wypychać ludzi na jeszcze bardziej niebezpieczne szlaki.
– Centra powrotowe koncentrują się na niewielkiej liczbie deportacji; nie powstrzymają ludzi przed wybieraniem jeszcze bardziej niebezpiecznych tras i mogą naruszać podstawowe prawa człowieka – powiedziała.
Mimo krytyki polityczny kierunek w Europie wyraźnie się zmienia. Jeszcze kilka lat temu przenoszenie procedur migracyjnych i deportacyjnych poza granice UE było przedstawiane jako rozwiązanie skrajne i prawnie wątpliwe. Dziś projekt forsują wspólnie rządy pięciu państw członkowskich, a Parlament Europejski przyjął już przepisy otwierające możliwość tworzenia takich mechanizmów.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.