Problem w tym, że zeznanie świadka – nawet bardzo mocne – nie jest jeszcze dowodem prawdziwości wszystkich opisanych w nim zdarzeń. Zwłaszcza gdy premier przedstawia je z mównicy sejmowej przed politycznie ważnym głosowaniem.
Tusk zwrócił się do posłów PiS i Konfederacji, przekonując, że sprzeciw wobec ustawy regulującej rynek kryptowalut jest dla nich „samobójstwem politycznym”.
– Wszystko wskazuje na to, że trzymają was za gardło bardzo źli ludzie – mówił premier. Do Jarosława Kaczyńskiego dodał: – Gardziłeś kiedyś takimi ludźmi, zabrnąłeś w bagno.
Najmocniejsza część wystąpienia dotyczyła jednak Ziobry. Tusk odczytał fragment protokołu przesłuchania osoby mającej pośredniczyć pomiędzy środowiskiem byłego ministra sprawiedliwości a ludźmi związanymi z Zondacrypto.
– Zbyszek zapoznał się z aktami. (...) Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom. I żebym się nie martwił – cytował Tusk.
Padają miliony, fundacja i nazwisko Ziobry
Według dalszej części przytoczonego przez premiera zeznania miała pojawić się także kwestia finansowania fundacji związanej ze środowiskiem Ziobry.
Tusk mówił, że w protokole miała znaleźć się informacja, iż „rekompensata zostanie wypłacona ministrowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał jego brat”, a chodzić miało o 2 mln zł. Premier odczytał także fragment dotyczący 500 tys. zł, które – według świadka – „Ziobro miał sobie wypłacić na swoje potrzeby”. W tym samym zeznaniu pojawia się również nazwisko Patrycji Koteckiej.
Tusk przytoczył także słowa świadka:
– Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem.
W innym fragmencie zeznania miała pojawić się obietnica, że po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta jedna z osób „załatwi” świadkowi ułaskawienie w przypadku skazania.
Brzmi to niezwykle poważnie. Ale właśnie dlatego trzeba zadać podstawowe pytanie: co z tych twierdzeń zostało już niezależnie potwierdzone przez śledczych, a co pozostaje relacją jednego świadka?
Prokuratura Krajowa oficjalnie informowała wcześniej, że weryfikuje informacje dotyczące możliwego finansowania m.in. fundacji Zbigniewa Ziobry, fundacji Przemysława Wiplera, Telewizji Republika, CPAC oraz innych osób i podmiotów. Jednocześnie zaznaczyła, że na obecnym etapie nie może ujawnić danych podejrzanych ani treści zarzutów.
To istotna różnica. Prokuratura mówi o weryfikowaniu informacji. Premier z sejmowej mównicy przedstawia natomiast fragmenty zeznań w atmosferze przesądzonej winy politycznych przeciwników.
Czy Tusk nie wyprzedza śledztwa?
Nikt rozsądny nie powinien bagatelizować afery Zondacrypto. Jeśli doszło do płatnej protekcji, kupowania wpływów, prób ingerowania w postępowania czy politycznych obietnic składanych ludziom związanym z giełdą, sprawa wymaga pełnego wyjaśnienia i odpowiedzialności karnej.
Nie oznacza to jednak, że każde zdanie wypowiedziane przez świadka automatycznie staje się faktem.
Właśnie tutaj pojawia się zasadnicza wątpliwość wobec narracji Tuska. Premier nie przedstawił opinii sądu ani prawomocnych ustaleń, lecz fragmenty protokołu przesłuchania. Tymczasem świadek może mówić prawdę, może się mylić, może przedstawiać zdarzenia jednostronnie, a w skrajnym przypadku może również mieć własny interes procesowy. Od tego jest śledztwo, konfrontowanie zeznań z dokumentami, przepływami finansowymi, bilingami i innymi dowodami.
Sprawa Zondacrypto wygląda coraz poważniej i może przynieść kolejne zatrzymania oraz zarzuty. Ale zanim Donald Tusk zacznie wydawać polityczne wyroki z mównicy sejmowej, warto poczekać, aż prokuratura pokaże twarde dowody potwierdzające przytoczone przez niego zeznania.
Bo w państwie prawa nawet najbardziej efektowny cytat z protokołu nadal pozostaje tylko elementem materiału dowodowego, a nie wyrokiem.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.