Polityka

„Wrogini zdrowej edukacji”. Po co Tuskowi Nowacka w MEN?

Dlaczego Barbara Nowacka pozostaje szefem MEN? „Trudno to wyjaśnić inaczej niż tak, że obecnej władzy na rękę jest nieustanne podgrzewanie nastrojów i skłócanie społeczeństwa” – zauważa Franciszek Kucharczak.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot: YouTube (Janusz Jaskółka)

Na łamach „Gościa Niedzielnego” red. Franciszek Kucharczak podsumowuje działania minister edukacji narodowej Barbary Nowackiej, która sukcesywnie ruguje lekcje religii z polskiej szkoły. Dotychczas udało jej się już wprowadzić nakaz umieszczania lekcji religii przed lub po innych zajęciach szkolnych, ograniczyć je do godziny tygodniowo, wprowadzić możliwość łączenia uczniów z różnych roczników i usunąć ocenę z religii ze średniej ocen. Wszystkie te decyzje podejmowała całkowicie ignorując sprzeciw, nie chcąc rozmawiać i szukać kompromisu. Publicysta przypomina, jak pod koniec 2023 roku minister Nowacka zarzucała swojemu poprzednikowi, prof. Przemysławowi Czarnkowi, że ten „swoje osobiste poglądy przenosił na to, w jaki sposób chciał, żeby funkcjonowała szkoła”. Jest to, jak wtedy mówiła – „niedopuszczalne”.

- „Zarazem, niemal jednym tchem, zapowiedziała ograniczenie nauki religii w szkołach. Od lat o to walczyła. Jako zdeklarowana ateistka już na wiele lat przed objęciem MEN regularnie postulowała usunięcie lekcji religii ze szkół”

- przypomina Kucharczak.

Zwraca uwagę, że Nowacka jest aktywistką feministyczną, domaga się rozszerzenia prawa do aborcji, opowiada się za ideologią gender, legalizacją związków jednopłciowych i prawem do adopcji dla nich. 

- „Szlify polityczne zdobywała w partii Janusza Palikota Twój Ruch, gdzie pełniła m.in. funkcję współprzewodniczącej. Partia ta budowała swój wizerunek w dużej mierze na agresywnej retoryce antykościelnej. Nie przyniosło to tej formacji oczekiwanych korzyści, ale Barbara Nowacka nie zmieniła swojego wrogiego stosunku do Kościoła”

- zauważa.

Jak podkreśla autor, wobec tego „oczywiste jest, że obecne działania szefowej MEN są konsekwencją jej poglądów”.

- „To zresztą naturalne – na określone stanowiska wybiera się ludzi o określonych przekonaniach, z założeniem, że te przekonania będą wyznaczały kierunek ich działań. Problem zatem tkwi nie w tym, że Barbara Nowacka ma poglądy, lecz w tym, że osobę z takimi poglądami obsadzono na czele tak wrażliwego resortu jak Ministerstwo Edukacji Narodowej. W kraju, którego społeczeństwo w ogromnej większości prezentuje przekonania chrześcijańskie, taki ruch zakrawa na prowokację. Nikt, komu naprawdę zależałoby na uspokojeniu nastrojów społecznych, nawet nie pomyślałby o kandydaturze, która wręcz gwarantowała wzbudzanie nieustannych niepokojów”

- zaznacza.

Dlaczego więc Donald Tusk powierzył to stanowisko właśnie Barbarze Nowackiej i dotychczas jej nie odwołał?

- „Trudno to wyjaśnić inaczej niż tak, że obecnej władzy na rękę jest nieustanne podgrzewanie nastrojów i skłócanie społeczeństwa. Na razie jest to rządowi potrzebne do celów politycznych. Gdy korzystna będzie zmiana frontu, Nowacka straci stanowisko, a jej wiekopomne reformy nie przetrwają nawet pół roku. Niestety nie wiadomo, czy taka chwila nadejdzie, natomiast dewastacja systemu oświaty już jest faktem, a to, co zostało zniszczone, nie będzie łatwe do odbudowania”

- stwierdza Kucharczak.

Źródło: Gość Niedzielny, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej