– Starając się uniknąć wszelkiego ryzyka eskalacji, kraje europejskie jedynie zachęcają Putina do dalszego kroku w celu testowania ich słabości. Jest to niebezpieczny brak strategii – ocenia „Le Figaro”.
Gazeta zwraca uwagę, że reakcje na wydarzenia w Lipsku ograniczyły się dotąd głównie do środków dyplomatycznych, takich jak zamknięcie rosyjskiego konsulatu czy zapowiedzi nowych sankcji.
NATO zbyt ostrożne wobec działań poniżej progu wojny
„Le Figaro” podkreśla, że mimo licznych deklaracji solidarności i ostrych wypowiedzi politycznych wciąż brakuje wyraźnej odpowiedzi na działania Rosji prowadzone poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego.
– Poza retoryczną eskalacją i zapewnieniem o solidarności z krajami będącymi celem tego rodzaju działań nadal nie ma odpowiedzi na tę agresywną eskalację – wskazuje dziennik.
Francuska gazeta przytacza również opinie dyplomatów państw bałtyckich, według których zagrożenie konwencjonalnym atakiem Rosji pozostaje stosunkowo stabilne, ale ryzyko sabotażu i działań określanych jako terroryzm państwowy osiągnęło bezprecedensowy poziom.
Ekspertka European Policy Centre Maria Martisiute oceniła, że NATO cierpi na „awersję do ryzyka”.
– Pozostawanie w defensywie z obawy przed eskalacją, opieranie się przed nazwaniem agresji po imieniu, by na nią nie odpowiadać (...) zakończy się nieuchronnie tym, że doprowadzi do ofiar w Europie. Co zrobimy w tym momencie? – pytała.
„Stała kampania” wymaga stałej odpowiedzi
„Le Figaro” przywołuje także ocenę Carnegie Europe, według której Europa i NATO powinny traktować rosyjskie działania nie jako serię odrębnych incydentów, lecz jako element trwałej kampanii.
– Europa i NATO powinny uznać ataki Moskwy za wpisujące się w stałą kampanię, która wymaga również stałych narzędzi – oceniono.
Dziennik dodaje, że Sojusz powinien przygotowywać się także na najgroźniejsze scenariusze, w tym na możliwość otwartej agresji przeciwko jednemu z państw członkowskich.
Tłem komentarza jest incydent z nocy z 4 na 5 sierpnia na lotnisku w Lipsku. W pobliżu ukraińskiego samolotu Antonow znaleziono drona z detonatorem i materiałami wybuchowymi. Niemieckie władze poinformowały później, że według ustaleń śledztwa za zdarzeniem odpowiada Rosja.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas stwierdziła, że incydent nosi „wszelkie znamiona terroryzmu sponsorowanego przez państwo”, a Ursula von der Leyen mówiła o nowym poziomie eskalacji na terytorium Unii Europejskiej.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.