W rozmowie z „Rzeczpospolitą” generał ocenił, że nasilenie aktów dywersji i sabotażu w Polsce oraz Niemczech nie jest przypadkowe.
– To efekt kolejnego, drugiego etapu wojny hybrydowej, którą Rosja prowadzi przeciwko Polsce i europejskim krajom NATO – powiedział.
Jak tłumaczył, celem takich działań jest osłabienie i polaryzacja społeczeństw oraz wywoływanie strachu.
– Rosja chce w wojnie hybrydowej osłabić, podzielić, spolaryzować społeczeństwa polskie, niemieckie i krajów będących członkami NATO. Chce wywoływać, poprzez tego typu działania, strach i obawę, nałożyć presję – mówił.
Komornicki ostrzegał już wcześniej
Zdaniem generała po skutecznych działaniach hybrydowych może nastąpić kryzys polityczny, a później przejście do działań militarnych.
– Następna faza, po skutecznej wojnie hybrydowej, to kryzys polityczny. Może on trwać, według rosyjskiej sztuki operacyjnej, pięć miesięcy. Skończy się zamianą działań hybrydowych na działania wojenne konwencjonalne. Atak na kraje nadbałtyckie także jest w tej strategii przewidziany – ocenił Komornicki.
Nie jest to pierwsze takie ostrzeżenie byłego zastępcy szefa Sztabu Generalnego WP. Już we wrześniu 2025 roku, komentując naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, mówił:
– Dzisiaj są to drony, które poruszają się z małą szybkością, następnym razem to mogą być rakiety. Takie zdarzenia będą występować coraz częściej i będą coraz groźniejsze.
W innym tekście podkreślał, że Rosja od lat prowadzi przeciwko Polsce i NATO działania hybrydowe i że mogą one niespodziewanie przejść w pełnoskalowy konflikt.
– Wojna hybrydowa to takie preludium. Tak jest zapisane w rosyjskiej strategii działania – mówił.
Po rosyjskich incydentach dronowych oceniał też, że celem Moskwy jest testowanie Polski i NATO oraz podważanie zaufania obywateli do wojska i władz.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.