2. Trzeba przy tej okazji przypomnieć, że za rządów PiS w związku ze wzrostem cen nawozów spowodowanych gwałtownym wzrostem cen gazu ziemnego głównego surowca do produkcji nawozów, pomoc nawozową wypłacano dwukrotnie w roku 2022 i 2023. Pomoc była wypłacana na podobnych zasadach jak proponuje się obecnie, a więc nie mogła ona wynieść więcej niż 500 zł do hektara, przy czym jej kwotę ustalono na podstawie różnicy pomiędzy ceną z faktury zakupu, a średnią ceną referencyjną określoną przez resort rolnictwa. Przy czym w roku 2022 wypłacono taką pomoc dla 427 tysięcy gospodarstw rolnych, a kwota wypłat sięgnęła ok. 3,5 mld zł, a w roku 2023 taką pomocą objęto 343 tysiące gospodarstw, na co przeznaczono ok 2,8 mld zł środków z budżetu państwa.
3. A teraz minister rolnictwa ma do dyspozycji kwotę zaledwie niecałe 860 mln zł, a więc kwotę odpowiednio 4 i 3 razy niższą, co więcej z tych środków ma być wypłacona nie tylko pomoc nawozowa, ale i pomoc paliwowa. W tej sytuacji minister sprytnie zaproponował, żeby pomoc udzielana była do wysokości dostępnych środków, według kolejności złożenia kompletnych wniosków, przy czym w pierwszej kolejności mają być rozpatrywane wnioski o pomoc nawozową. A więc minister chce zastosować zasadę wypłaty pomocy nawozowej i paliwowej, „kto pierwszy ten lepszy”, co oznacza przy tak niskim poziomie środków przeznaczonych na tę pomoc, duża część rolników, obejdzie się smakiem. A więc minister Krajewski zakpił z rolników, najpierw obiecał im pomoc na podobnych warunkach jak za rządów PiS, ale dysponuje na nią kwotą 3-4-krotnie mniejszą, niż było to w latach 2022-2023, czyli wychodzi na to, że minister Krajewski zastosował zasadę głoszoną przez polityków Platformy „cóż szkodzi obiecać”.
4. Co więcej programy pomocy nawozowej i paliwowej uruchomiło już 11 krajów unijnych, przy czym np. Hiszpania przeznaczy na ten cel 1,055 mld euro, Włochy -605 mln euro, a Francja -240 mln euro, czyli znacznie więcej niż zamierza przeznaczyć Polska. A przecież przy tak zróżnicowanym poziomie pomocy publicznej dla rolników w poszczególnych krajach członkowskich UE, warunki konkurencji na wspólnym unijnym rynku nie będą równe i rolnicy z krajów takich jak Polska, znajdą się w znacznie trudniejszej sytuacji. Nic jednak nie wskazuje na to ,żeby minister Krajewski miał na tyle mocną pozycję w rządzie żeby zabiegać od dodatkowe środki na pomoc dla rolników z polskiego budżetu, w tej sytuacji nasz kraj w ogólne nie występuje do KE o zgodę na dodatkową pomoc publiczną.
5. Wszystko więc wskazuje na to ,że w sprawie wysokości pomocy nawozowej i paliwowej minister Krajewski oszukał polskich rolników, ale o pomocy związanej ze skutkami wiosennych przymrozków, a nawet mrozów, a także suszy, na razie w ogóle nic nie słychać. A przecież oszacowane tylko wstępnie przez Związek Sadowników szkody przymrozkowe prezentowane na komisji rolnictwa, w przypadku jabłek zarówno konsumpcyjnych jak i przemysłowych, wyniosły aż ok. 3,5 mld zł, a w przypadku truskawek ponad 800 mln zł. Z kolei w przypadku wielu sadów czereśniowych, wiśniowych, a także plantacji malin i borówek, szkody sięgały często 100% spodziewanych zbiorów, a ponieważ we wszystkich tych rodzajach owoców, Polska jest ich czołowym producentem w Europie, oznacza to kolejne setki milionów złotych strat w skali całego kraju. W czerwcu na komisji rolnictwa, wiceminister Małgorzata Gromadzka poinformowała ,że minister Krajewski wystąpił do unijnego komisarza ds. rolnictwa z informacją o przymrozkach w Polsce i że w związku z tym po oszacowaniu strat nasz kraj wystąpi o pomoc finansową z unijnej rezerwy kryzysowej w ramach funduszy WPR. Ale ponieważ unijna pomoc będzie zaledwie symboliczna i wyniesie kilkanaście milionów euro ( w 2025 roku była to kwota 14 mln euro), to nawet z wynoszącą 200% pomocą krajową, będzie to zaledwie ok 180 mln zł, a więc w stosunku do poniesionych strat , będą do środki niewspółmierne, więc zapewne tej pomocy w ogóle resort nie uruchomi.
6. Rolnicy jeszcze nie wiedzą, że zostali oszukani w sprawie pomocy nawozowej, wszystko wskazuje bowiem na to, że ta pomoc może wynieść zaledwie kilkadziesiąt złotych do hektara, a nie 500 zł jak parokrotnie obiecywał minister Krajewski. Co więcej część z nich w ogóle odejdzie z kwitkiem od biurek urzędników ARMiR, bowiem przy zastosowaniu zasady „kto pierwszy ten lepszy”, środków pomocowych szybko zabraknie, kwota 860 mln zł jest bowiem 3-4-krotnie mniejsza, niż ta rzeczywiście wypłacona w latach 2022-2023.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.