Bezpośrednim tłem protestów była sytuacja w Ceucie. Według danych hiszpańskiego rządu 30 lipca do autonomicznego miasta przedostało się około 72 tys. migrantów. Większość została następnie zawrócona, ale kryzys sparaliżował miasto liczące około 83 tys. mieszkańców.
Jedno z najczęściej skandowanych haseł brzmiało:
– Ceuta nie jest na sprzedaż, Ceuty się broni.
W Madrycie 50 tys. osób. W Andaluzji ponad 160 tys.
Na placu Cibeles w Madrycie zgromadziło się około 50 tys. osób według Delegacji Rządowej. Władze miasta podawały jeszcze wyższą liczbę – około 150 tys. uczestników.
Na demonstracji pojawili się lider Partii Ludowej Alberto Núñez Feijóo, szef Vox Santiago Abascal, przewodnicząca Wspólnoty Madrytu Isabel Díaz Ayuso oraz mer stolicy José Luis Martínez-Almeida.
RTVE informuje, że na transparentach widniały m.in. hasła „Nie dla inwazji, broń Ceuty, broń Hiszpanii”, a w tłumie rozlegały się wezwania do dymisji premiera Pedro Sáncheza.
Jeszcze większą łączną mobilizację odnotowano w Andaluzji. Według informacji przekazanych Europa Press przez Delegację Rządu w tym regionie, przed ratuszami w ośmiu prowincjach zgromadziło się ponad 160 tys. osób.
– Ceuta jest Hiszpanią – podkreślali demonstranci.
Protesty miały miejsce w dniu obchodów Dnia Ceuty. W samej Ceucie również odbyła się duża manifestacja, której uczestnicy domagali się rozwiązania kryzysu i zdecydowanych działań władz centralnych.
– Dziś rozpoczyna się odbudowa, ta siła jest nie do zatrzymania – mówił prezydent Ceuty Juan Jesús Vivas, cytowany przez RTVE.
Kryzys z końca lipca pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań migracyjnych w najnowszej historii Hiszpanii. Według RTVE część migrantów wciąż przebywała na terytorium Ceuty, a władze prowadziły procedury identyfikacyjne i azylowe.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.