Spór dotyczy wydarzeń z nocy z 4 na 5 sierpnia. Na lotnisku w Lipsku znaleziono drona wyposażonego w detonator i materiały wybuchowe w pobliżu ukraińskiego samolotu Antonow. Niemieckie władze twierdzą, że za zdarzeniem mogła stać Rosja.
Szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt mówił, że służby od dłuższego czasu obserwują rosyjskie działania hybrydowe wymierzone w infrastrukturę krytyczną, firmy zbrojeniowe i wsparcie dla Ukrainy.
– Ustalenia służb naszych i krajów partnerskich wskazują jasno na rosyjski udział w planowanych, przeprowadzonych i udaremnionych akcjach – powiedział.
Putin: „Gdzie są dowody?”
Podczas konferencji prasowej kończącej szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Biszkeku Putin odpowiedział na te zarzuty krótko:
– Gdzie są dowody?
Rosyjski przywódca oskarżył Berlin o kłamstwo i stwierdził, że działania niemieckiego rządu są próbą odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych oraz spadających notowań kanclerza Friedricha Merza.
Putin określił decyzje Berlina jako „poważny błąd”.
Niemcy zapowiedziały tymczasem konkretne działania odwetowe. Szef niemieckiego MSZ Johann Wadephul poinformował m.in. o planach zamknięcia rosyjskiego konsulatu w Bonn oraz Rosyjskiego Domu w Berlinie.
– Rosja doprowadziła do eskalacji i przeprowadziła atak hybrydowy na Niemcy, musi więc liczyć się z konsekwencjami – powiedział Wadephul.
Dodał, że reakcja Berlina jest „konieczna i proporcjonalna”.
W sporze po stronie Niemiec opowiedziała się także Francja. Minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot stwierdził, że Paryż jest gotów poprzeć dodatkowe sankcje wobec Moskwy.
– Ten atak, przypisywany Rosji, wpisuje się w długotrwałą próbę Kremla, mającą na celu destabilizację Unii Europejskiej, jej procesów demokratycznych i Ukrainy – powiedział.
Na obecnym etapie Rosja odrzuca odpowiedzialność za incydent, natomiast niemieckie władze utrzymują, że dysponują ustaleniami służb wskazującymi na rosyjski udział.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.