– Nie powinniśmy być zaskoczeni, jeżeli w 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej rosyjska propaganda po raz kolejny stwierdzi, że Polska „sama była winna” niemieckiej agresji w 1939 r. – pisze Szoszyn.
Jak dodaje:
– Nie powinniśmy się też dziwić, jeżeli usłyszymy, że „witani chlebem i solą” żołnierze Armii Czerwonej jedynie „weszli” na wschodnie tereny II Rzeczypospolitej, by „ratować ludność białoruską i ukraińską”. Zapewne padnie też w Moskwie dyżurne stwierdzenie, że dzisiaj Rosja również „walczy z faszyzmem”.
„Denazyfikacja” jako uzasadnienie agresji
Ta narracja nie jest tylko publicystycznym zabiegiem rosyjskich mediów. Sam Putin wielokrotnie posługiwał się pojęciem „denazyfikacji Ukrainy” jako jednym z oficjalnych celów wojny. W przemówieniu, w którym uzasadniał rosyjską agresję, wymieniał obok „demilitaryzacji” także właśnie „denazyfikację” Ukrainy. Kreml podtrzymywał tę narrację także w kolejnych latach.
Szoszyn wskazuje, że Putin próbował stworzyć dla Rosjan obraz wojny w Ukrainie jako swoistej kontynuacji Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Problem polega jednak na tym, że wojna, która według pierwotnych kalkulacji Kremla miała być szybka, trwa już piąty rok.
– Władimir Putin zburzył obowiązujący od dziesięcioleci porządek światowy i stał się zakładnikiem własnych imperialnych ambicji. Rosja wyimaginowała sobie wroga, z którym już piąty rok z rzędu walczy bez namacalnych sukcesów – ocenia publicysta „Rzeczpospolitej”.
Historyczny rewizjonizm Putina obejmuje również Polskę. W opublikowanym wcześniej tekście rosyjski przywódca obarczał przedwojenne polskie władze odpowiedzialnością za tragedię 1939 roku i przedstawiał wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium II RP w sposób zgodny z sowiecką narracją. Oficjalne materiały Kremla nadal reprodukują część tych tez.
Historia jako narzędzie współczesnej wojny
Wykorzystywanie historii przez Kreml ma także wymiar współczesnej wojny informacyjnej. Reuters opisywał w sierpniu wzrost rosyjskich działań dezinformacyjnych w Polsce, w których wykorzystywane są m.in. historyczne spory polsko-ukraińskie. Według cytowanych przez agencję ekspertów rosyjskie kanały wykorzystują autentyczne wydarzenia i konflikty historyczne, nadając im interpretację służącą pogłębianiu nieufności pomiędzy Polakami i Ukraińcami.
Jednocześnie rosyjska propaganda wciąż przedstawia agresję rozpoczętą 24 lutego 2022 roku jako działanie obronne i konieczne. Kreml konsekwentnie używa określenia „specjalna operacja wojskowa”, a nie wojna, i twierdzi, że Rosja została zmuszona do działania przez zagrożenie ze strony Ukrainy i Zachodu.
Szoszyn zwraca jednak uwagę na zasadniczą sprzeczność tej narracji: Rosja miała udowodnić swoją siłę i dokonać szybkiej przebudowy układu sił w Europie, tymczasem po kilku latach wojny nadal nie osiągnęła swoich podstawowych celów.
Mit zwycięstwa z 1945 roku pozostaje więc dla Kremla jednym z najważniejszych instrumentów mobilizacji społeczeństwa. Im dłużej jednak trwa wojna przeciwko Ukrainie, tym trudniej przedstawiać ją jako powtórkę z triumfalnego marszu Armii Czerwonej na Berlin.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.