Polityka

Gadowski o podpaleniach w Polsce: państwo nie może być naiwne

Witold Gadowski, komentując serię podpaleń i zagrożeń o charakterze dywersyjnym w Polsce, zwrócił uwagę na jego zdaniem zbyt małą kontrolę nad osobami napływającymi do kraju po wybuchu wojny na Ukrainie.

1 min czytania
Witold Gadowski
Witold Gadowski · fot. Fot. Screenshot - YouTube/GadowskiTV

Publicysta przypomniał swoje wcześniejsze doświadczenia z Bliskiego Wschodu i porównał je z polską polityką wobec uchodźców po 24 lutego 2022 roku.

Gadowski: „Przyjmujemy wszystkich jak leci”

– Kiedy realizowałem pierwszy polski film o ISIS, było to w latach 2014–2015, już wtedy widziałem, jak w Turcji natychmiast zaczęto organizować ogromne obozy filtracyjne dla uchodźców wojennych z Syrii – mówił Witold Gadowski.

Jak dodał, podobne rozwiązania stosowano również w Libanie.

– Rok i dwa lata później byłem w Libanie i nawet w tym prawie bezbronnym państwie widziałem, jak władze administracyjne usiłowały przynajmniej zbudować obozy filtrujące uchodźców z wojny syryjskiej i z okolicznych miejsc, tak aby mieć kontrolę nad tysiącami ludzi, którzy uciekali przed wojną – relacjonował.

Gadowski skrytykował na tym tle decyzje podejmowane w Polsce po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.

– Tymczasem kiedy w lutym 2022 roku wybuchła wojna na Ukrainie, pan prezydent, ówczesny prezydent Polski Andrzej Duda, stanął na granicy i był dumny z tego, że nie filtrujemy uchodźców, że przyjmujemy wszystkich jak leci – powiedział.

Publicysta sugeruje, że przy obecnych zagrożeniach dla bezpieczeństwa państwa brak odpowiednio szczelnych procedur kontrolnych może być poważnym problemem.

Źródło: mp/DoRzeczy.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej