John Ratcliffe przyleciał we wtorek do Moskwy na pokładzie amerykańskiego wojskowego Boeinga C-17 Globemaster III. Maszyna wylądowała na lotnisku Wnukowo po locie przez Rygę. Była to pierwsza znana wizyta Ratcliffe’a w Rosji od czasu objęcia przez niego stanowiska szefa CIA.
Początkowo zarówno cel podróży, jak i lista rozmówców pozostawały tajemnicą. Dopiero w środę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że Ratcliffe spotkał się z przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych. Nie doszło natomiast do bezpośredniego spotkania z Władimirem Putinem.
Rosyjski przywódca został jednak natychmiast poinformowany o rezultatach rozmów. Pieskow ocenił kontakty między służbami obu państw jako zjawisko pozytywne, podkreślając, że podobne kanały komunikacji funkcjonują nawet w okresach bardzo złych stosunków politycznych.
Trump: „Nie jest tam z żadnego z powodów, o których pan powiedział”
Do wizyty odniósł się Donald Trump w rozmowie z konserwatywnym dziennikarzem Glennem Beckiem.
Prowadzący pytał prezydenta USA o spekulacje dotyczące ewentualnych rosyjskich planów wobec NATO, możliwości eskalacji w Europie oraz napięć wokół Iranu.
Trump odrzucił przedstawione mu scenariusze.
– Cóż, nic z powyższych. Jest tam, powiedziałbym, w pewnym sensie z półrutynową wizytą. Nie lubię rozczarowywać ludzi. Chcielibyśmy, żeby wojna w Ukrainie się skończyła – powiedział.
Następnie dodał:
– John Ratcliffe to fantastyczny facet. Jest szefem CIA i nie jest tam z żadnego z powodów, o których pan powiedział. Coś może z tego wyniknąć. Bardzo ciężko pracujemy, żeby zakończyć tę wojnę i, szczerze mówiąc, w tym momencie obie strony chcą, żeby się zakończyła.
Wizyta odbyła się również w szczególnych okolicznościach. Według źródeł cytowanych przez media Stany Zjednoczone poprosiły Ukrainę o powstrzymanie się od ataków na Moskwę podczas pobytu amerykańskiej delegacji. Po odlocie Ratcliffe’a ukraińskie ataki dronowe na rosyjską stolicę zostały wznowione.
Nie wiadomo jednak, czy głównym tematem rozmów była wojna na Ukrainie.
Wśród pojawiających się hipotez są ostrzeżenia związane z możliwą rosyjską eskalacją wobec NATO, negocjacje dotyczące Ukrainy, kwestie wymiany więźniów, a także relacje Moskwy z Iranem. Rosja pozostaje jednym z najważniejszych partnerów Teheranu, a napięcia wokół Iranu stały się kolejnym poważnym punktem spornym pomiędzy Waszyngtonem i Moskwą.
Opinie ekspertów
Brytyjski ekspert wojskowy Hamish de Bretton-Gordon ocenił, że podróż samego dyrektora CIA może świadczyć o bardzo wysokiej randze sprawy. Wśród komentatorów pojawia się możliwość, że Waszyngton posiada informacje wywiadowcze dotyczące rosyjskich planów wobec wschodniej flanki NATO.
Podobne spekulacje pojawiły się na Ukrainie. Tamtejsi analitycy wskazują m.in. na możliwość rozmów dotyczących rosyjskiej mobilizacji oraz potencjalnych prowokacji wobec Polski, państw bałtyckich lub Finlandii.
Na razie żadna z tych hipotez nie została oficjalnie potwierdzona.
Sama wizyta jest jednak wydarzeniem wyjątkowym. Ostatnim szefem CIA, który przed Ratcliffe’em przyjechał do Moskwy, był William Burns w listopadzie 2021 roku. Wówczas ostrzegał rosyjskie władze w związku z koncentracją wojsk przy granicy Ukrainy. Kilka miesięcy później Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję.
Tym razem Trump mówi o „półrutynowej” misji. Jego drugie zdanie – że „coś może z tego wyniknąć” – sprawia jednak, że pytania o prawdziwy cel podróży szefa CIA do Moskwy pozostają otwarte.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.