Mariusz Błaszczak był w środę gościem Łukasza Jankowskiego w Radiu Wnet. Jednym z głównych tematów rozmowy była możliwość współpracy obecnych ugrupowań opozycyjnych, zwłaszcza w perspektywie kolejnych wyborów.
– Jest nadzieja w inicjatywie pana prezydenta Karola Nawrockiego. Ona dotyczy paktu senackiego, ale postawmy sprawę w ten sposób, że pakt senacki mógł być wstępem do współpracy dalej idącej. Zobaczymy, czym to się wszystko skończy – powiedział polityk PiS.
Błaszczak zwrócił również uwagę na znaczenie ordynacji wyborczej do Sejmu.
– System wyborczy z metodą D'Hondta premiuje duże listy wyborcze – zaznaczył.
W jego ocenie właśnie kwestia zdolności do tworzenia większych bloków może mieć w przyszłości znaczenie rozstrzygające dla możliwości przejęcia władzy.
Przewodniczący klubu PiS przekonywał jednocześnie, że jego ugrupowanie pozostanie główną siłą po prawej stronie sceny politycznej. Argumentował, że PiS ma konkretny program i przez lata budowało wiarygodność poprzez realizowanie części obietnic składanych wyborcom.
Senat może zmusić prawicę do współpracy
Dyskusja o pakcie senackim na obecnej opozycji trwa od pewnego czasu, choć na razie ma przede wszystkim charakter politycznych deklaracji i medialnych analiz.
Problem jest prosty: wybory do Senatu odbywają się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Jeśli kilka ugrupowań wystawia w tym samym okręgu konkurencyjnych kandydatów, mogą wzajemnie odbierać sobie głosy i ułatwiać zwycięstwo kandydatowi przeciwnego obozu.
Z tego powodu potencjalne porozumienie między PiS a Konfederacją Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena mogłoby znacząco zwiększyć szanse opozycji na zdobycie większości w Senacie.
Znacznie trudniejsza pozostaje kwestia ewentualnego włączenia do takiego układu Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Między tym środowiskiem a PiS istnieją poważne różnice polityczne i wizerunkowe. Z drugiej strony ugrupowanie Brauna już wcześniej sygnalizowało gotowość do rozmów o wspólnym starcie do Senatu i proponowało stworzenie tzw. niepodległościowego paktu senackiego.
Otwarte pozostaje również pytanie o przyszłość środowiska Mateusza Morawieckiego, jeśli były premier zdecydowałby się na budowę odrębnego projektu politycznego. Obecne napięcia personalne i polityczne nie muszą bowiem oznaczać, że przed wyborami nie doszłoby do prób porozumienia.
Właśnie dlatego słowa Błaszczaka mogą być istotne. Po raz pierwszy jeden z najważniejszych polityków PiS tak wyraźnie dopuszcza scenariusz, w którym współpraca ograniczona początkowo do Senatu stałaby się punktem wyjścia do bardziej rozbudowanego porozumienia całej prawej strony sceny politycznej.
Jeżeli obecne ugrupowania opozycyjne wystartowałyby osobno w większości okręgów senackich, mogłyby powtórzyć problem znany z wcześniejszych wyborów: rozproszone głosy kandydatów prawicy dają przewagę jednemu kandydatowi szerokiego obozu centrolewicowego.
Pakt senacki byłby więc nie tylko próbą zdobycia większości w Senacie. Mógłby stać się pierwszym poważnym testem tego, czy PiS i Konfederacja są zdolne przejść od wzajemnej rywalizacji do współpracy tam, gdzie wymusza ją ordynacja wyborcza.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.