O udziale Rosjan w aferze Donald Tusk mówił 17 kwietnia, zabierając głos w Sejmie po zawetowaniu przez prezydenta rządowego projektu dot. kryptowalut.
- „W 2022 r. rozpoczęła się wielka kariera Zondacrypto za pieniądze rosyjskiej mafii. Taką informacją dysponują nasze służb”
- przekonywał.
Wczoraj pojawił się komunikat Prokuratury Krajowej, w którym ta poinformowała o wątkach badanych w ramach sprawy dot. Zondacrypto. O wątku rosyjskim nie ma tam mowy.
- „Zwróciliście uwagę, czego nie ma we wczorajszym komunikacie Prokuratury Krajowej w sprawie wątków badanych w śledztwie dotyczących Zondacrypto? I o czym nie mówią ani słowa Żurek, Giertych ani Dubois? Nie ma tam słowa o tym, co według Tuska było kluczem do całej afery. Nie ma tam Rosji. To tylko potwierdza nasze ustalenia, że ABW i prokurator Marek Wełna uwierzyli oszustowi, który przyniósł brednie o Rosji w zondzie”
- napisał red. Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski.
Zobacz wpis w X
Powtórka z Romanowskiego
To druga taka kompromitacja szefa rządu w ostatnim czasie. Niedawno premier, powołując się na ustalenia służb przekonywał, że „na 99 proc.” wiadomo, iż poseł Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Tezy tej jednak prokuratura nie wydaje się uznawać za szczególnie prawdopodobną.
- „Wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego ma datę 12 lipca, jednak wysłany został niemal dwa tygodnie później – 25 lipca. Co więcej jego autor zadeklarował jako miejsce swojego pobytu Tyraspol, przy ul. Schevchenko 17 – jest to ścisłe centrum miasta. Problem w tym, że, jak już pisaliśmy, to pusty plac, tzw. ślepy adres. Numeracja na tym odcinku ulicy przeskakuje bezpośrednio z numeru 15 (klinika okulistyczna) na numer 21 (Centrum Handlowe >>Mińsk<<). Pomiędzy nimi znajduje się ogrodzony, niezabudowany teren lub zaplecze techniczne sąsiednich obiektów, któremu nigdy nie przypisano samodzielnego adresu”
- pisała dwa dni temu „Rzeczpospolita”.
- „Według prokuratury, z całą pewnością Marcin Romanowski nie przebywa tam, gdzie to zadeklarował. Z ustaleń >>łowców cieni<< CBŚP, czyli policjantów z Wydziału Operacji Pościgowych wynika, że w ogóle nie wjechał na teren Mołdawii w ciągu ostatnich kilku lat. Również sąsiadujące z Mołdawią Rumunia i Ukraina nie potwierdziły, by >>odbił<< się na granicy. Co więcej, władze Mołdawii, ze względu na fakt, iż nie kontrolują rejonu Naddniestrza, nie są w stanie zweryfikować informacji, czy ten podejrzany rzeczywiście tam przebywa. Dla osoby ukrywającej się wskazanie separatystycznego Naddniestrza jest więc niezwykle bezpieczne – praktycznie nie można tej informacji potwierdzić”
- dodali autorzy.
Nazywany przed laty przez rosyjskie media „naszym człowiekiem w Warszawie” premier Donald Tusk lubi w ostatnim czasie sięgać po oskarżanie innych o związki z Rosją. Później jednak pojawia się problem braku pokrycia tych oskarżeń z rzeczywistością.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.