Pilne

Tragedia pod Wyszkowem. 15-latek z trzema nożami i kamerą na głowie zaatakował w szkole

Dramat w Szkole Podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem. 15-letni były uczeń placówki wszedł w czwartek rano do budynku i zaatakował pracowników ostrym narzędziem. 37-letniej woźnej, która została zaatakowana jako pierwsza, nie udało się uratować. Ranni zostali także dyrektor szkoły i nauczycielka. Napastnika obezwładnił dyrektor. W sieci pojawiło się nagranie pokazujące zatrzymanie nastolatka.

3 min czytania
Atak nożownika, Wyszków
Atak nożownika, Wyszków · fot. Screenshot - YouTube - wPolsce24

Do ataku doszło około godz. 9. Jak przekazała podczas konferencji prasowej podinsp. Katarzyna Kucharska z mazowieckiej policji, sprawcą jest były uczeń szkoły, który zakończył w niej naukę w ubiegłym roku.

– Chłopak wszedł do szkoły z ostrym narzędziem, którym zaatakował pracownicę tej szkoły, 37-letnią woźną – relacjonowała policjantka.

Krzyki kobiety usłyszał dyrektor placówki. Wyszedł na korytarz i podjął próbę obezwładnienia napastnika. Pomogła mu nauczycielka, która wyszła z jednej z sal. W czasie szarpaniny oboje zostali ranni.

37-letnia pracownica szkoły była reanimowana. Mimo wysiłków ratowników jej życia nie udało się uratować. Nauczycielka trafiła do szpitala, natomiast dyrektor został opatrzony na miejscu. Według policji ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Dyrektor stanął naprzeciw uzbrojonego nastolatka

Dyrektor szkoły Krzysztof Ochmański w rozmowie z Polskim Radiem RDC opisał dramatyczne chwile. Jak przekazał, nastolatek miał przy sobie trzy noże.

– Wbiegł i ranił woźną. Krzyk usłyszałem, ale jak wybiegłem na korytarz, to niestety nie widziałem, co się stało – relacjonował.

Kiedy doszło do bezpośredniego starcia, 15-latek zranił również dyrektora. Ochmańskiemu udało się jednak ostatecznie obezwładnić napastnika i przekazać go policjantom.

Policja poinformowała, że na miejscu prowadzone są oględziny, zabezpieczane są ślady i przesłuchiwani świadkowie. Na obecnym etapie śledczy nie podają motywu działania 15-latka.

Wirtualna Polska dotarła również do świadków tragedii. Jedna z kobiet, która znajdowała się w budynku, opisywała, że wszystko wydarzyło się niezwykle szybko.

– Nagle ktoś wbiegł przez drzwi i biegnie po schodach na górę do nas – wspominała.

Kobieta uciekła do samochodu i zadzwoniła pod numer alarmowy 112. Jak mówiła, była w tak silnym szoku, że trzęsły jej się ręce i miała problemy z oddychaniem.

– Dziwię się, że ta kobieta się ze mną dogadała, bo takie głupoty gadałam. Tak mi się trzęsły ręce, że nie mogłam oddychać – relacjonowała Wirtualnej Polsce.

Według jej relacji nastolatek trzymał w ręku nóż przypominający zwykły nóż kuchenny.

Zamordowana 37-letnia woźna była dobrze znana uczniom. Jedna z nastolatek wspominała ją jako osobę, która „lubiła żartować z uczniami”. Kobieta osierociła dwóch synów.

Kask z kamerą. Tusk: chciał filmować atak

Sprawa nabrała jeszcze bardziej niepokojącego wymiaru po informacjach przekazanych przez premiera Donalda Tuska podczas pilnej narady dotyczącej przemocy w szkołach.

– Po raz pierwszy mamy do czynienia z nieletnim zabójcą, który miał także kask z kamerką i jego zamiarem było filmowanie tych zdarzeń – powiedział premier.

Tusk zwrócił uwagę na problem przemocy obecnej w internecie i możliwość naśladowania brutalnych zachowań przez młodych ludzi. Mówił m.in. o internetowych wyzwaniach oraz materiałach promujących przemoc.

Premier zapowiedział także zwiększenie obecności policji w pobliżu szkół.

– Bardzo proszę o wydanie decyzji, aby policja w ramach rutynowego patrolu pojawiła się w szkole, wewnątrz – mówił.

Nagranie, które pojawiło się po tragedii, pokazuje policjantów prowadzących zatrzymanego 15-latka do radiowozu. Nie przedstawia samego ataku.

Śledczy będą ustalią motyw działania nastolatka, sposób przygotowania napaści oraz to, czy rzeczywiście zamierzał rejestrować jej przebieg. Policja podkreśla, że czynności w sprawie nadal trwają.

Szczególnie dramatyczne pozostaje to, że napastnik był byłym uczniem placówki i wcześniej – jak wspominają rodzice jego dawnych kolegów – nie zwracał na siebie uwagi agresywnym zachowaniem.

– Nadzwyczaj spokojny chłopiec. Mieliśmy kiedyś szkolne ognisko. Pamiętam, że bardzo dobrze się wtedy zachowywał. Może był jednak za spokojny – powiedziała Wirtualnej Polsce matka dziewczyny, która chodziła z nim do klasy.

Źródło: mp/Wirtualna Polska, Polskie Radio RDC, Komenda Wojewódzka Policji zs. w Radomiu, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej