Do tragedii doszło w niedzielę około godz. 1:00. Autokar, którym podróżowali polscy pielgrzymi wracający z Medjugorie, wpadł do przydrożnego rowu. W zdarzeniu zginęło 12 osób, dziesięć trafiło do szpitali w ciężkim stanie, a 37 osób odniosło lekkie obrażenia. Węgierska policja zatrzymała kierowcę autobusu, który wedle dotychczasowych ustaleń mógł zasnąć w czasie jazdy. Na miejsce udali się też polscy policjanci i prokuratorzy.
- „Prokurator Prokuratury Okręgowej w Krośnie wszczął śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia w nocy z 15 na 16 sierpnia na terenie Republiki Węgier katastrofy w ruchu lądowym, na skutek zjechania polskiego autokaru z pasa ruchu na autostradzie M3 i jego przewrócenia na poboczu”
- poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie.
Przypomniała, iż wycieczkę zorganizowało Biuro Pielgrzymkowo-Turystyczne z Rymanowa Zdroju. Przewoźnikiem była natomiast firma z siedzibą w Świerchowej. Podkreśliła, że „funkcjonariusze policji z Gorlic, Jasła oraz Krosna zabezpieczyli już dokumentację w siedzibie obu tych firm”.
- „Jednocześnie strona polska zwróciła się do strony węgierskiej o wyrażenie zgody na udział prokuratora tutejszej jednostki w czynnościach dotyczących oględzin autokaru. Taką zgodę strona polska otrzymała”
- dodała prof. Kolendowska-Matejczuk.
Wcześniej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zapewniał w mediach społecznościowych, że polscy śledczy są „w ścisłej współpracy z organami węgierskimi oraz w pełnej koordynacji ze służbami konsularnymi”.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.