Gdyby sprawa nie dotyczyła tak poważnej rzeczywistości, byłby to przedni kabaret. W czasie wczorajszego ataku Rosji na Ukrainę Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert o zagrożeniu na terenie Polski. Problem w tym, że zagrożeni byli mieszkańcy województwa lubelskiego, a alert trafił do osób przebywających na terenie… województwa lubuskiego.
- „Podczas dzisiejszej wysyłki Alertu RCB dotyczącego zagrożenia z powietrza doszło do pomyłki. Wiadomość przeznaczona dla osób przebywających na terenie województwa lubelskiego została omyłkowo skierowana do odbiorców w województwie lubuskim. Ostrzeżenie zawarte w tej wiadomości dotyczyło województwa lubelskiego. Skierowanie jej do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństw”
- wyjaśniało w komunikacie samo RCB.
Dalsza część komunikatu brzmi jeszcze bardziej absurdalnie.
- „Mamy świadomość, że Alert RCB jest dla odbiorców sygnałem do podjęcia działań służących ochronie życia i zdrowia. Błędnie skierowane ostrzeżenie mogło wywołać niepokój oraz skłonić mieszkańców do podjęcia działań ochronnych. Przepraszamy wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła spowodować”
- odkryły osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Polaków.
Cóż, dobrze, że przynajmniej… „mają świadomość”. Czy jeżeli jednak rzeczywiste pojawi się zagrożenie, ktoś w Polsce – po serii takich kompromitacji – w ogóle będzie przejmował się alertem RCB?
Prof. Czarnek: Niepotrzebne straszenie Polaków
Do sprawy odniósł się w programie „Graffiti” na antenie Polsat News wiceprezes PiS i kandydat tego ugrupowania na premiera prof. Przemysław Czarnek. Polityk przywołał memy, wedle których szef MSWiA Marcin Kierwińśki „pomylił cytrynówkę lubelską z ginem lubuskim”.
- „I byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie powodowało wielkiego kłopotu na wypadek, gdyby rzeczywiście lubelskiemu cokolwiek zagrażało”
- podkreślił były szef resortu edukacji i nauki.
Związany z woj. lubelskim parlamentarzysta zauważył, iż jego mieszkańcy otrzymują tak ogromną ilość alertów, że już w ogóle nie zwracają na nie uwagi.
- „To jest skandal, to, co się dzieje. To jest straszenie Polaków, zupełnie niepotrzebne i znieczulanie Polaków na wypadek tego, gdyby rzeczywiście trzeba było ich alarmować, żeby schodzili do piwnic, schronów czy gdziekolwiek mogliby się ukryć. I to jest błąd ogromny tej władzy”
- stwierdził.
Wskazał, że nie potrzeba codziennych alertów, by mieszkańcy zauważyli, że trwająca od 2022 roku wojna na Ukrainie jeszcze się nie skończyła.
- „Nie interesuje mnie, przepraszam, mówię to jako mieszkaniec z Lubelszczyzny, tu, w tej konkretnej minucie, że właśnie jest kolejny atak na Ukrainę. To powinno interesować tych, którzy bronią Ukrainę”
- powiedział.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.