Reuters opisał właśnie odnowiony schron pod bazą Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie. Obiekt z lat 80. został przystosowany do współczesnych zagrożeń i ma zapewnić około 200 osobom możliwość przetrwania przez 72 godziny.
Schron wyposażono w niezależne źródła powietrza, wody i energii elektrycznej. Reuters zwraca uwagę na symboliczny szczegół: dawniej wyjście awaryjne projektowano z myślą o zagrożeniu nadchodzącym z Zachodu, dziś jego orientacja została zmieniona wraz z całkowicie inną oceną kierunku potencjalnego niebezpieczeństwa.
Polska ma tysiące miejsc ochrony, ale pełnych schronów wciąż niewiele
Według danych przytoczonych przez Reutersa w Polsce znajduje się około 2 tys. w pełni wyposażonych schronów, które mogą pomieścić łącznie około 300 tys. osób. Oprócz nich istnieje około 86 tys. obiektów niższej kategorii ochronnej – m.in. piwnic i przestrzeni podziemnych – mogących zapewnić miejsce nawet 23 mln ludzi.
Problem polega jednak na tym, że wielu Polaków wciąż nie wie, gdzie w razie realnego zagrożenia powinno szukać schronienia. Szczególne znaczenie ma to we wschodnich województwach, gdzie alarmy związane z rosyjskimi atakami na zachodnią Ukrainę stają się coraz bardziej znanym elementem codzienności.
Reuters przypomina, że Polska od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę stopniowo odbudowuje system obrony cywilnej. Państwo przeznacza środki m.in. na modernizację istniejących obiektów, budowę nowych schronów i przygotowywanie miejsc doraźnego schronienia. Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej przewiduje możliwość finansowania przez państwo takich inwestycji samorządowych.
Lubelski obiekt jest więc czymś więcej niż ciekawostką z czasów PRL. Pokazuje, że infrastruktura projektowana kilkadziesiąt lat temu na potrzeby zupełnie innego układu geopolitycznego ponownie staje się potrzebna. Tym razem powodem nie jest zimnowojenna konfrontacja dwóch bloków, lecz realna wojna tocząca się tuż za polską granicą.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.