Obrona trwała około sześciu godzin, w czasie których Wiech odpowiedział na około 50 pytań, kierowanych przez członków komisji oraz publiczność. Ostatecznie trzech członków komisji opowiedziało się za przyjęciem uchwały, trzech było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu. W konsekwencji komisja nie zarekomendowała nadania Wiechowi stopnia doktora.
- „Moja praca ma trzy pozytywne recenzje niezależnych recenzentów. Dopuszczono ją do obrony. Przeszła badanie Jednolitym Systemem Antyplagiatowym. Została oceniona - co podkreślono na obronie - jako wartościowa, dobrze napisana i wnosząca nowy wkład do nauki. Recenzenci się z recenzji nie wycofali, a komisja ich nie kwestionowała”
- podkreślił w mediach społecznościowych sam Wiech.
- „Zrozumiałbym, gdyby głosowanie wyglądało np.: 9 przeciw, 1 za czy 7 przeciw, 3 za, albo nawet gdyby po prostu większość komisji zagłosowała jednoznacznie »przeciw«. Dla mnie to by oznaczało, że zarzuty wobec mnie i pracy były poważne i faktycznie nie zdołałem przekonać komisji, że jest inaczej. Ale w tym układzie, kiedy największa grupa członków komisji po prostu wstrzymała się od głosu, sprawa jest dla mnie po prostu niezrozumiała. Jeśli 3 recenzje, 6 godzin obrony i 50 pytań nie wystarczą do zajęcia stanowiska »za« lub »przeciw«, to ja nie wiem, co jest w stanie”
- dodał.
Zobacz wpis w X
Burza wokół pracy Wiecha
Głośno wokół obrony Jakuba Wiecha stało się kilka dni temu, kiedy na portalu X analizę jego pracy opublikował Tomasz Swaczyna z Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych. We wpisie zatytułowanym „Doktorat bez modelu, bez wskaźników i z cudzym rozdziałem” zarzucił autorowi m.in. brak autorskiego modelu analitycznego, wykorzystanie cudzych treści bez przypisu, błędy w przypisach i bibliografii, niezrealizowane zapowiedzi badawcze, problemy z metodologią czy liczne błędy faktograficzne.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.