Polityka

Syreny obudziły Lubelszczyznę, państwo milczało. Czarnek żąda wyjaśnień

Syreny alarmowe uruchomione nad ranem w Lublinie i znacznej części województwa lubelskiego wywołały niepokój tysięcy mieszkańców. Alarm ogłoszono około godz. 3.50 w związku z zagrożeniem z powietrza, a po niespełna kwadransie odwołano. Problem w tym, że obudzonym ludziom nie przekazano równocześnie jasnego komunikatu wyjaśniającego, co się dzieje i jak powinni się zachować.

2 min czytania
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek · fot. Flickr/PiS

Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz potwierdził, że uruchomienie systemu ostrzegania nastąpiło na podstawie decyzji Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Miało to związek z działaniami rosyjskiego lotnictwa oraz nocnym atakiem na zachodnią Ukrainę.

W tym samym czasie, około godz. 3.40, polskie systemy obserwacyjne wykryły niezidentyfikowany obiekt poruszający się w przestrzeni powietrznej kraju. Do jego rozpoznania skierowano myśliwiec F-16, jednak po kilku minutach sygnał zanikł. W rejonie Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim odnaleziono później duży lej oraz rozrzucone fragmenty nieustalonego obiektu. Teren zabezpieczyły służby i wojsko. Nie odnotowano osób poszkodowanych.

Czarnek: Mieszkańcy mają prawo do jednoznacznego komunikatu

Brak natychmiastowej informacji wywołał falę krytyki. Mieszkańcy słyszeli syreny oznaczające zagrożenie z powietrza, ale nie otrzymali alertu zawierającego instrukcję postępowania ani wyjaśnienia, czy niebezpieczeństwo miało charakter bezpośredni.

Do ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza zwrócił się Przemysław Czarnek. Polityk PiS podkreślił, że nie kwestionuje samego uruchomienia alarmu, lecz sposób komunikowania się władz z obywatelami.

„Mieszkańcy Lubelszczyzny zasługują na jasne wyjaśnienia. Nad ranem na znacznym obszarze województwa uruchomiono syreny alarmowe, które obudziły tysiące mieszkańców” – napisał Czarnek w serwisie X.

„Sam fakt uruchomienia alarmu nie jest problemem – jeśli istnieje realne zagrożenie, odpowiednie służby mają obowiązek ostrzegać obywateli. Problemem jest całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji” – zaznaczył.

Czarnek domaga się odpowiedzi, czy alarm wynikał z rzeczywistego zagrożenia, czy też doszło do pomyłki,oraz dlaczego mieszkańcy nie otrzymali szybkiego komunikatu. „W sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa państwo ma obowiązek działać nie tylko sprawnie, ale również transparentnie” – podkreślił.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński przekazał później, że doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, uruchomiono odpowiednią procedurę, a syreny były najszybszą dostępną formą ostrzeżenia ludności. Wydarzenia na Lubelszczyźnie ponownie postawiły jednak pytanie o skuteczność systemu powiadamiania obywateli i konieczność łączenia alarmów dźwiękowych z natychmiastową, precyzyjną informacją przesyłaną na telefony.

Źródło: mp/DORSZ, MSWiA, wp.pl, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej