– Informacje są jednoznaczne: byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety, w przypadku gdyby kontynuowała swój lot – powiedział Tusk podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego w Lublinie.
Premier dodał, że „nie było bezpośredniego zagrożenia”, choć jednocześnie określił zdarzenie jako poważne. Zapowiedział również przygotowanie szczegółowego raportu, zaznaczając, że na ostateczne ustalenia jest jeszcze za wcześnie.
– Na razie wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem Ch-101 – stwierdził szef rządu.
Wypowiedź ta nie rozwiała wątpliwości. Ch-101 jest rosyjskim pociskiem manewrującym, a nie balistycznym, jak podano w części pierwszych relacji. Eksperci oceniają, że obiekt mógł stracić właściwy kurs, przekroczyć granicę i uderzyć w polskie terytorium. Ostateczne potwierdzenie jego typu wymaga jednak analizy odnalezionych szczątków.
„Byliśmy gotowi” nie wyjaśnia, dlaczego pocisku nie zestrzelono
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że obiekt wykryto o godz. 3.40. W rejon skierowano dyżurny samolot F-16, ale już sześć minut później cel zniknął ze wskazań radarów. Prawdopodobne miejsce upadku zlokalizowała później załoga śmigłowca Mi-24.
Na polu, około dwóch kilometrów od zabudowań, policjanci znaleźli krater oraz metalowe fragmenty obiektu. Nikt nie został poszkodowany, ale skala zniszczeń wskazuje, że wydarzenie trudno sprowadzić do niegroźnego, krótkotrwałego naruszenia przestrzeni powietrznej.
Mętne pozostają przede wszystkim wyjaśnienia, według których obrona powietrzna była gotowa do działania, lecz nie podjęła go, ponieważ rakieta nie kontynuowała lotu. Pocisk przecież nie wyparował – zakończył lot na terytorium Polski. Rząd powinien więc jasno odpowiedzieć, kiedy dokładnie wykryto zagrożenie, czy znano trajektorię obiektu, dlaczego F-16 nie zdołał go przechwycić i na jakiej podstawie uznano, że nie stanowił on bezpośredniego niebezpieczeństwa.
Niejasne były też pierwsze komunikaty ministra obrony narodowej. Władysław Kosiniak-Kamysz pisał jedynie o „niezwykle ciężkiej nocy” dla systemu obrony powietrznej i informował, że trwa ustalanie rodzaju obiektu. Tymczasem strona ukraińska już wskazywała, że granicę Polski przekroczył rosyjski pocisk Ch-101 wystrzelony podczas zmasowanego ataku na Ukrainę.
Tusk powiedział, że pozostawał w kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim, a działania władz były koordynowane. Samo zapewnienie o współpracy najważniejszych instytucji nie zastąpi jednak szczegółowego raportu operacyjnego. Polacy mają prawo wiedzieć nie tylko, że wojsko było „gotowe”, ale przede wszystkim, dlaczego rosyjska rakieta przeleciała nad krajem i spadła na jego terytorium bez skutecznej reakcji obrony powietrznej.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.