Po godzinie 20 przed siedzibę Trybunału Konstytucyjnego dotarł jego prezes Bogdan Święczkowski. Nie został wpuszczony do środka, pomimo rozmów z policją. W reakcji na to, Święczkowski zwrócił się do zgromadzonych przed TK demonstrantów z pytaniem, czy ktoś z nich ma łom.
Jeden z mężczyzn, który powiedział, że jest ślusarzem, spróbował otworzyć furtkę w ogrodzeniu. Ostatecznie zabezpieczenie furtki zostało przecięte, a Święczkowski dostał się na teren siedziby TK. Pokazując policjantom legitymację sędziowską, zaapelował następnie o wpuszczenie go na teren Trybunału, co jednak nie nastąpiło.
Święczkowski, korzystając z megafonu, zwrócił się następnie do demonstrantów – którzy również próbowali przedostać się do Trybunału – o zachowanie spokoju i powrót do domów.
„Nie będziemy się tutaj bili z policją, wrócimy z panem prezydentem. Nie możemy stać się takimi zwierzętami jak ci ludzie” – powiedział, po czym opuścił teren TK.
Wraz ze Święczkowskim teren Trybunału opuścili także będący cały czas obok niego parlamentarzyści PiS Piotr Gliński i Sebastian Kaleta.
Święczkowski zwrócił się ponadto do tłumu i stwierdził, że jedynym administratorem siedziby Trybunału jest on, jako urzędujący prezes tego sądu. „Pamiętajcie, że Trybunał to ludzie i sędziowie” – powiedział. Podkreślił, że TK to „nie jest tylko budynek”.
Dodał, że w sobotę przed TK pojawią się wszyscy sędziowie i zażądają wpuszczenia ich do budynku. Skomentował, że Anna Korwin-Piotrowska „uzurpuje sobie możliwość kierowania Trybunałem”, co jest według niego „niebywałym skandalem”.
„(…) wszelkie decyzje podejmowane przez uzurpatorów są bezprawne od początku do końca” – podkreślił.
„Jest tutaj wiceprezes Trybunału Bartłomiej Sochański. To, co się dzieje tutaj, to jest rzecz niebywała” – dodał.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.