Kilka tygodni temu polski MON odtajnił zakres i wartość pomocy militarnej udzielonej przez Polskę Ukrainie od początku inwazji w 2022 roku. Wywołało to ogromne spory w przestrzeni publicznej i krytykę ze strony opozycji, która wskazywała, iż pomoc ta nie uwzględnia ani pieniędzy wydanych na opłacenie Starlinków działających na Ukrainie, ani logistyki, ani kosztów leczenia czy wyszkolenia ukraińskich żołnierzy w Polsce. Poza tym zwracano również uwagę na to, że wsparcie militarne ze strony polskiej może mieć niską wartość ze względu na to, że przekazano głównie sprzęt postradziecki... tym niemniej wielka liczba tego sprzętu miała o wiele większe znaczenie dla sytuacji na froncie, niż mogłaby sugerować jego czysta wartość księgowa. W ten sposób opozycja sugerowała, że rząd sztucznie umniejsza rolę polskiego wsparcia w toczącej się na wschodzie wojnie. Czy to jest prawda? Jaka jest realna rola polskiego wsparcia militarnego w różnych okresach wojny i jak wygląda to wsparcie dziś? I w jakim celu rząd RP zdecydował się odtajnić zakres wsparcia dla Ukrainy akurat teraz?
Dostawy polskiego sprzętu na Ukrainę rozpoczęły się jeszcze przed rwaosyjskim atakiem i były bardzo intensywne w pierwszym i drugim roku wojny. Militarne wsparcie ze strony Polski w postaci dostaw dużej ilości ciężkiego sprzętu miało kluczowe znaczenie przede wszystkim dla uzupełnienia strat poniesionych przez Siły Zbrojne Ukrainy przy obronie Kijowa i północnej części kraju w pierwszej fazie wojny. Uzupełnienie tych strat w 2022 roku i zmobilizowanie jednostek korpusu rezerwy, wyposażonych również po części w polski sprzęt, pozwoliło Ukrainie na przeprowadzenie szeroko zakrojonych kontrofensyw: charkowskiej i chersońskiej. Dużą rolę polskie wsparcie odegrało również podczas przygotowań strony ukraińskiej do wielkiej kontrofensywy latem 2023 roku. Polska nie tylko kontynuowała dostawy ciężkiego sprzętu, ale również była bardzo aktywna na poziomie politycznym, często przełamując tabu, które zachodnie państwa nakładały na kwestię dostaw kolejnych typów sprzętu i uzbrojenia, o które Kijów prosił. Dotyczyło to na przykład zachodnich czołgów Leopard 2. Polska naciskała na inne państwa europejskie w sprawie utworzenia koalicji dla przekazania jak największej liczby tych czołgów i sama oddała Siłom Zbrojnym Ukrainy 14 Leopardów, mimo że Polska nie miała żadnych czołgów tego typu w rezerwie i te, które przekazała, musiała wyjąć z szeregów własnych jednostek liniowych. Duże znaczenie miało również szybkie przekazanie Ukrainie dużej liczby terminali Starlink, co pozwoliło armii ukraińskiej w znacznym stopniu rozwiązać problemy z łącznością na polu bitwy.
To wszystko jest prawdą i znaczenie polskiego wsparcia dla Ukrainy na wczesnym etapie wojny jest trudne do przecenienia. Warto jednak zauważyć, że sytuacja z czasem uległa zmianie... Polska wyczerpała swoje możliwości przekazywania sprzętu z własnych magazynów. W jednostkach liniowych utworzyły się pustki i w połączeniu z intensywną rozbudową struktur Wojska Polskiego polscy decydenci musieli skoncentrować się na wyposażeniu własnej armii zamiast na przekazywaniu sprzętu Ukrainie. To samo dotyczy produkcji polskiego przemysłu, który produkował na wczesnym etapie wojny sporo sprzętu również dla Ukrainy, ale z czasem skoncentrował się na zamówieniach dla polskiego wojska. Poza tym jasne stało się, że Kijów prawdopodobnie obronił już swoją suwerenność, a bitwa dalej toczy się głównie o to, jakie konkretne terytorium będzie kontrolował. Wartość, ilość i znaczenie polskiego wsparcia z powodu wyżej wymienionych czynników zaczęły spadać. W jakimś sensie można więc uznać, że polskie państwo prowadzi w tym zakresie politykę pragmatyczną. Ukrainie udzielono potężnego wsparcia w momencie kryzysu, kiedy pod znakiem zapytania stało samo istnienie Ukrainy – w momencie, kiedy inne zachodnie państwa podchodziły do sprawy bardzo ostrożnie i ograniczały swoją pomoc. Natomiast kiedy stało się jasne, że wojna przemienia się w długoterminowy konflikt na wyniszczenie z minimalnymi zmianami na linii frontu, niezagrażającymi istnieniu Ukrainy, a zarazem państwa zachodnie rozkręciły swoją pomoc dla Kijowa, Polska stopniowo wycofała się na rolę drugoplanową w całym tym procesie.
Można byłoby uznać tego typu politykę za pragmatyczną, gdyby nie jedno „ale”. Z czasem zmienił się kształt zachodniego wsparcia dla Ukrainy i rola tych państw, które tego wsparcia udzielają. Nie tylko Polska, ale i większość zachodnich państw w latach 2023–2024 wyczerpała swoje możliwości przekazania sprzętu Ukrainie z własnych rezerw. Ostatnie państwo, które posiadało większe rezerwy, czyli Stany Zjednoczone, najpierw przerwało pomoc Ukrainie na pół roku, a później, wraz z dojściem do władzy Donalda Trumpa, stopniowo wygasiło to wsparcie. Kijów, szykując się na taką sytuację, zabrał się za rozbudowę własnego przemysłu zbrojeniowego i osiągnął w tym zakresie spory sukces. W tym samym czasie, kiedy Polska redukowała z wyżej wymienionych przyczyn swoje wsparcie, polscy sojusznicy europejscy znacząco swoje wydatki na rzecz Ukrainy zwiększali. Nie mając już znaczących rezerw, państwa te skierowały fundusze na zakup sprzętu we własnych fabrykach dla Ukrainy i również zaczęły inwestować wprost w produkcję na Ukrainie. Poza tym zaczął się proces integracji ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego z jego partnerami z Europy.
Kijów musiał szukać asymetrycznych odpowiedzi na rosyjską przewagę w zasobach ludzkich i uzbrojeniu, czego skutkiem było powstanie tak zwanej „kill zone” na froncie i nasycenie tego frontu bezzałogowcami wspartymi przez nowoczesny system zarządzania polem walki. Siły Zbrojne Ukrainy posiadają w tym zakresie cenną wiedzę i doświadczenie, które Kijów przemienił w walutę w stosunkach ze swoimi zachodnimi partnerami. W ten sposób, wg stanu na teraz, wsparcie dla Ukrainy już nie nosi charakteru jednostronnego przekazania zasobów, uzbrojenia i sprzętu. Państwa europejskie aktywnie współpracują z Ukrainą, tworząc wspólną z firmami ukraińskimi produkcję na własnym terytorium, otrzymując w zamian stały dostęp do szybko zmieniającego się pola walki. Jest to niezbędne dla skutecznej modernizacji przez te państwa swoich własnych armii. Wnioski z wojny na Ukrainie są obecnie aktywnie wdrażane w wielu armiach zachodnich: amerykańskiej, niemieckiej, brytyjskiej, holenderskiej czy francuskiej. Tego typu współpraca oczywiście daje również państwom wspierającym Ukrainę bezpośredni wpływ na przebieg wojny i miejsce przy stole możliwych przyszłych negocjacji pokojowych. Daje im również lewar nie tylko w stosunku do Kijowa, ale też i Waszyngtonu.
Polska niestety w dużej mierze z tych procesów wypadła. Tak się stało z wielu powodów. Z jednej strony wynika to po prostu z kierunku modernizacji polskich sił zbrojnych, oparcia się w tym procesie na USA i rozbudowy własnej produkcji podstawowych typów sprzętu. Również z własnej wizji w zakresie wdrożenia do wojska bezzałogowców i zwalczania dronów, opartej na własnych rozwiązaniach. Z drugiej strony narastające napięcia w stosunkach z Ukrainą powodują, że każde nawiązanie szerszej i długofalowej współpracy z Ukrainą – która wiązałaby się na przykład z inwestycjami w ukraiński przemysł i zakupem sprzętu dla Ukrainy od tego przemysłu – wiąże się z wysokim kosztem politycznym dla każdego polskiego polityka, który by się na to zdecydował. Dlatego, że znaczna część społeczeństwa będzie taką współpracę traktować z nieufnością i krytyką... co też przekłada się na utratę poparcia i ataki ze strony konkurentów politycznych.
Dlaczego więc rząd ujawnił zakres wsparcia dla Ukrainy? Z jednej strony po to, by przypomnieć własnym partnerom o ważnej roli Polski w tym zakresie. Przypomnieć samej Ukrainie i zachodnim państwom, że Polski nie można lekceważyć. Co, jak sądzę, nie okaże się skutecznym krokiem, ponieważ wojna trwa dalej i zasługi z wczesnego etapu wojny nie przekładają się na wpływ na sytuację teraz, jeżeli państwo nie bierze aktywnego udziału w tej grze budowania wzajemnych z Ukrainą powiązań militarnych, jak to robią inne państwa europejskie. Z drugiej strony jest to też narzędzie w walce z politycznymi przeciwnikami w polskiej, wewnętrznej wojence. Rząd może w ten sposób chcieć uderzyć w opozycję, próbując ukazać hipokryzję tych, którzy obecnie krytykują go za nieuzasadnione, jednostronne wspieranie Ukrainy. Z przedstawionej informacji bowiem widać jednoznacznie, że największej pomocy Ukrainie udzielono oczywiście za rządów PiS-u, co było w tamtych okolicznościach polityką bez wątpienia prowadzoną w polskim interesie, ale dziś, już z perspektywy obecnych nastrojów społecznych, może być łatwo przedstawione jako polityka błędna, a nawet szkodliwa.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.