„Cały ten system to średniowiecze”. Ale w Krakowie „zawalił kandydat”
Komitet Bartosza Bocheńczaka złożył 4960 podpisów. Po ich sprawdzeniu okazało się jednak, że liczba prawidłowych podpisów była niższa niż wymagane 3 tys., co zamknęło kandydatowi Konfederacji drogę do startu.
Krzysztof Stanowski, który sam podczas kampanii prezydenckiej krytykował archaiczny sposób zbierania podpisów, tym razem rozdzielił dwie kwestie.
–Konfederacja skompromitowała się w Krakowie. Ale... – zaczął swój wpis.
Szef Kanału Zero zwrócił uwagę, że kandydat nie ma dziś praktycznie możliwości bieżącego sprawdzania jakości zebranych podpisów.
–Masz po prostu stosy kartek niewiadomego pochodzenia i niewiadomej jakości. Kandydat nie ma też możliwości sprawdzenia, czy podpis odrzucony jest słusznie, czy nie. Cały ten system to średniowiecze – ocenił.
Stanowski ostrzegł też, że taki system potencjalnie można wykorzystać do kompromitowania politycznych konkurentów poprzez podrzucanie fałszywych danych albo tworzenie wrażenia, że wymagany próg został już osiągnięty.
Nie próbował jednak w ten sposób usprawiedliwiać Bocheńczaka.
–Moim zdaniem to akurat w Krakowie nie wydarzyło się, tam po prostu zawalił kandydat – napisał.
W komentarzu dodał jeszcze, że „nagromadzenie błędów było tam groteskowe”.
Reakcja władz Konfederacji
Reakcja Sławomira Mentzena była natychmiastowa. Lider Nowej Nadziei odwołał Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego i zawiesił osoby pełniące funkcje w lokalnych strukturach.
–Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę – poinformował Mentzen.
Wpadka jest tym bardziej dotkliwa, że dotyczy czynności należącej do najbardziej podstawowych elementów każdej kampanii wyborczej. Konfederacja może krytykować obowiązujący system zbierania podpisów – i Stanowski ma rację, że jest on daleki od nowoczesności – ale trudno budować wiarygodność ugrupowania aspirującego do rządzenia państwem, jeśli własny kandydat odpada jeszcze przed rozpoczęciem właściwej rywalizacji.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.