Prezydent znów bierze sprawę w swoje ręce
Drugi prezydencki projekt ustawy o rynku kryptoaktywów został złożony we wtorek rano do marszałka Sejmu.
–Dzisiaj rano został złożony drugi prezydencki projekt ustawy o rynku kryptoaktywów. To przedłożenie jest próbą rozwiązania tego jałowego sporu, który toczy się od zeszłego roku – poinformował szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Bogucki zwrócił uwagę, że obecnie nie ma nowego projektu przygotowanego ani przez rząd, ani przez KO czy Lewicę.
–Nie ma żadnego rządowego projektu – nie ma projektu ze strony KO czy Lewicy – podkreślił.
W Sejmie znajduje się natomiast projekt Polski 2050 oraz wcześniejszy projekt prezydencki, wniesiony 6 maja. Oficjalny wykaz sejmowy potwierdza, że projekt prezydencki dotyczył m.in. zasad prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów, odpowiedzialności cywilnej oraz nadzoru nad tym rynkiem.
Bogucki wskazuje, że nowa propozycja jest próbą kompromisu.
–Ten projekt jest bliźniaczo podobny do tego, który był już w Sejmie, a fundamentem dla niego jest trzecia ustawa rządowa. Mamy do czynienia z sytuacją, w której można tę sprawę kompromisowo rozwiązać. Potrzebna jest minimalna dobra wola po stronie rządzących – mówił.
Spór trwa od pierwszego weta Nawrockiego z grudnia 2025 roku. Prezydent zawetował później kolejne wersje regulacji, argumentując m.in., że przepisy są nadmiernie rozbudowane i mogą przeregulować polski rynek. Rząd odpowiadał, że brak ustawy naraża inwestorów i utrudnia państwu nadzór nad sektorem.
Zamiast merytorycznego sporu – rosyjski ślad, sabotaż i Zondacrypto
Problem polega na tym, że rząd Donalda Tuska przez wiele miesięcy nie ograniczał się do technicznego sporu o kształt regulacji. Po pierwszym wecie premier przekonywał, że regulacja ma chronić około 3 mln inwestorów, a część rynku kryptowalut jest związana z działaniami Rosji.
–Jako ostatni kraj w UE zaproponowaliśmy, aby rynek kryptowalut był przejrzysty i aby państwo elementarnie chroniło uczestników rynku – mówił Tusk w grudniu 2025 roku.
Kilka dni później Kancelaria Premiera publikowała już komunikaty pod bardzo mocnymi hasłami: „Rosyjskie pieniądze oraz służby kontra bezpieczeństwo państwa i obywateli”. Rząd twierdził, że część rynku jest „infiltrowana przez podmioty rosyjskie i białoruskie”.
W kwietniu 2026 roku retoryka została jeszcze zaostrzona. Donald Tusk mówił o:
– „uczestnikach kryptowalutowego procederu”
i przekonywał, że blokowanie rządowej ustawy oznacza reprezentowanie interesów kilku firm przeciw interesom Polaków.
Później do narracji doszła afera Zondacrypto. Po trzecim wecie Tusk napisał nawet o Karolu Nawrockim:
–Brzmi niewiarygodnie, ale prezydent znów zawetował ustawę o kryptowalutach. Jest w to chyba bardziej uwikłany, niż wszyscy myśleli.
Minister finansów Andrzej Domański dodawał z kolei:
–Pomimo afery Zondacrypto kolejny raz przeważył inny interes.
Jeszcze na początku września Tusk ponownie łączył brak regulacji z bezpieczeństwem państwa, przekonując, że Rosja wykorzystuje kryptowaluty do finansowania sabotażu. Nie oznacza to oczywiście, że rynek kryptoaktywów nie wymaga regulacji. Wymaga, choćby ze względu na wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA i ochronę inwestorów. Problem tkwi gdzie indziej.
Rząd miesiącami przedstawiał spór tak, jakby przeciwnicy jego konkretnego projektu stali po stronie oszustów, rosyjskich wpływów albo niejasnych interesów. Tymczasem krytycy ustawy nie negowali samej potrzeby regulacji. Kwestionowali zakres, długość i stopień ingerencji państwa w rynek.
Dziś, po wielu miesiącach ostrych oskarżeń, sytuacja wygląda paradoksalnie. To prezydent ponownie składa konkretny projekt i deklaruje gotowość do kompromisu, podczas gdy – jak podkreśla Kancelaria Prezydenta – nowego projektu rządowego obecnie nie ma.
Jeżeli rynek kryptowalut rzeczywiście stanowił aż tak pilne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, jak przedstawiał to rząd, trudno nie zapytać: dlaczego po tylu miesiącach politycznych oskarżeń to właśnie prezydent po raz kolejny wykłada na stół projekt ustawy?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.