Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek już jednak zapowiada „plan awaryjny”: jeśli Karol Nawrocki nie zaprosi Berka do Pałacu, obóz rządzący chce powtórzyć procedurę „ślubowania wobec prezydenta” bez obecności głowy państwa.
Trudno o lepszy przykład tego, co rząd Donalda Tuska przedstawia jako „siłę” – tworzenie faktów dokonanych tam, gdzie pojawia się spór prawny.
„Mamy tę procedurę przetestowaną”
Waldemar Żurek nie pozostawił wielu wątpliwości co do tego, jaki wariant rozważa obóz rządzący.
–Jeżeli nie będzie złożone zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego, to my mamy tę procedurę przetestowaną – powiedział minister sprawiedliwości w radiowej Trójce.
Dodał później:
–Nie będzie – będzie przed Sejmem. Jeżeli nie będzie zaproszenia do Pałacu, to ja uważam, że należy tę procedurę powtórzyć.
Nie jest to jedynie figura retoryczna. 9 kwietnia 2026 roku w Sali Kolumnowej Sejmu sześcioro wybranych wcześniej przez Sejm sędziów TK odczytało rotę ślubowania i podpisało ją, mimo że prezydent nie uczestniczył w uroczystości. Sejm w oficjalnym komunikacie stwierdził wówczas, że ślubowanie zostało złożone „wobec Prezydenta RP”.
To właśnie ta praktyka stała się później przedmiotem sporu kompetencyjnego. Do Trybunału Konstytucyjnego trafiło pytanie, czy Sejm i marszałek Sejmu mogą organizować czynność mającą zastępować ustawowy akt osobistego złożenia ślubowania wobec prezydenta.
A zatem „przetestowana procedura”, o której mówi Żurek, wcale nie jest rozwiązaniem prawnie bezspornym. Przeciwnie – jej zgodność z konstytucyjnym podziałem kompetencji sama jest przedmiotem poważnego sporu.
Teraz ten sam scenariusz może zostać zastosowany wobec Macieja Berka.
Kancelaria Prezydenta sygnalizuje bowiem „bardzo poważne wątpliwości” dotyczące tego, czy były minister spełnia ustawowy wymóg odpowiednio długiego stażu zawodowego. Szef KPRP Zbigniew Bogucki zapowiedział wystąpienie do Kancelarii Sejmu o wyjaśnienia.
–Musi być tutaj absolutna jasność, rozwiane muszą zostać wszelkie wątpliwości – podkreślił Bogucki.
Sam Berek zachowuje na razie większą ostrożność niż Żurek.
–16 września rozpoczyna się kadencja, która powinna być moją kadencją i ja będę czekał na to, co się wydarzy – mówił w TVN24.
Zapewniał również, że nie przygotowuje obecnie alternatywnego scenariusza ślubowania w Sejmie. Ale… Skoro „to prawa ręka i lewa ręka i mózg Tuska”, to ciekawe, co z tych zapewnień pozostanie…
Tak wygląda „siła” rządu? Najpierw fakt dokonany, potem spór o prawo
Sprawa Berka pokazuje charakterystyczny sposób działania obecnej większości. Zamiast najpierw bezspornie rozstrzygnąć wątpliwości prawne, pojawia się pomysł, by przeprowadzić własną procedurę i dopiero później zastanawiać się nad jej skutkami.
Podobnie było w kwietniu, gdy kandydaci wybrani przez Sejm składali rotę ślubowania w Sali Kolumnowej pod nieobecność prezydenta. Formalnie ogłoszono, że złożyli ślubowanie „wobec Prezydenta RP”, choć Karola Nawrockiego podczas tej czynności nie było.
Można to nazywać determinacją. Można „siłą państwa”. Można też mówić o „przywracaniu praworządności”. Problem w tym, że państwo prawa powinno opierać się przede wszystkim na jasności kompetencji instytucji, a nie na tworzeniu konkurencyjnych ceremonii i wzajemnym kwestionowaniu skutków prawnych ich działań.
Sam przypadek Berka jest dodatkowo politycznie kłopotliwy dla obozu Donalda Tuska. Jeszcze niedawno premier nazywał go swoją „prawą ręką”. Reuters zwraca uwagę, że jego przejście bezpośrednio z najbliższego otoczenia szefa rządu do Trybunału Konstytucyjnego wywołało krytykę także dlatego, że obecna koalicja dochodziła do władzy pod hasłami odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości.
Żurek próbuje dziś przekonywać, że Berek właściwie politykiem nie jest.
– Dla mnie definicja polityka jest jednak trochę inna. Polityk to człowiek, który należy do określonej partii politycznej – mówił minister.
Jednocześnie sam przyznał:
–On rzeczywiście był takim parasolem prawnym, ochronnym dla rządu.
Co więcej, skrytykował nawet sposób, w jaki Tuska przedstawiał Berka:
–Wydaje mi się, że zrobiono mu krzywdę, tak go reklamując i premier mówiąc o tej prawej ręce, poszedł o dwa kroki za daleko.
Paradoks jest oczywisty. Człowiek określany przez premiera jako jego prawa ręka, pełniący funkcję ministra i mający być „parasolem prawnym” rządu, ma teraz trafić do organu, którego niezależność od bieżącej polityki powinna być poza dyskusją.
Jeżeli zaś prezydent zakwestionuje formalną prawidłowość jego wyboru, odpowiedzią ma być ponowienie „przetestowanej procedury” bez udziału głowy państwa.
Tak właśnie coraz częściej wygląda w praktyce deklarowana przez obóz Tuska „siła”: nie przekonać drugą stronę argumentami prawnymi, lecz przeprowadzić własną wersję procedury i ogłosić, że „sprawa została załatwiona”.
Tyle że w państwie prawa siła instytucji nie powinna polegać na tym, kto potrafi skuteczniej ominąć drugą instytucję państwa. Powinna polegać na tym, że nikt nie musi tego robić.
Zenon Witkowski
______________
Źródła: wPolityce.pl, RMF24, Reuters, X, Fronda.pl
Żurek potwierdził, że jeśli Berek nie dostanie zaproszenia na zaprzysiężenie od Nawrockiego, to będzie ślubował w sejmie przed Czarzastym jak poprzedni sędziowie
No cóż, jeśli tak to miłego orzekania z biblioteki XD pic.twitter.com/XjO8xvQMKO— chrzanik (@chrzanikx) September 8, 2026
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.