Uwaga

Autor „Bogatego ojca, biednego ojca” ma 1,2 mld długu

Robert Kiyosaki, autor jednego z najsłynniejszych poradników finansowych na świecie, przyznał, że jego inwestycyjne imperium jest obciążone długiem sięgającym około 1,2 mld dolarów. Brzmi jak finansowa katastrofa, ale sam Kiyosaki przekonuje, że w jego przypadku zadłużenie jest narzędziem do budowania majątku. Jednocześnie ostrzega swoich odbiorców: „Nie powinniście robić tego, co ja”.

2 min czytania
Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, biedny ojciec"
Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, biedny ojciec" · fot. Screenshot - YouTube - Micro

Dług jako narzędzie, nie katastrofa

Robert Kiyosaki od lat głosi tezę, że istnieje zasadnicza różnica między „dobrym” a „złym” długiem. W jego rozumieniu pożyczanie pieniędzy na konsumpcję jest czymś zupełnie innym niż finansowanie aktywów, które mają generować dochód.

W podcaście „Get Rich Education” miał powiedzieć wprost:

–Mam 1,2 mld dolarów długu.

Od razu jednak dodał ostrzeżenie:

–Nie powinniście robić tego, co ja. Ja jednak uczę się tego od 1974 roku. Jeśli chcesz nauczyć się korzystać z długu, musisz najpierw zdobyć odpowiednią wiedzę.

To właśnie ten fragment najlepiej pokazuje filozofię autora „Bogatego ojca, biednego ojca”. Kiyosaki nie przedstawia długu jako czegoś, czego należy unikać za wszelką cenę. Przekonuje, że odpowiednio wykorzystany kapitał pożyczony może służyć do zakupu aktywów generujących przepływy pieniężne. Jego głównym polem działania pozostają nieruchomości. Gdy ich wartość rośnie, Kiyosaki zaciąga kolejne kredyty pod zastaw posiadanych aktywów. W ten sposób uzyskuje środki na dalsze inwestycje bez konieczności sprzedaży nieruchomości.

Taka strategia może być bardzo dochodowa w warunkach rosnących cen nieruchomości i stabilnych wpływów z najmu. Jest jednak również niezwykle ryzykowna. Spadek wartości aktywów, wzrost kosztów finansowania albo problemy z płynnością mogą szybko zmienić dźwignię finansową z narzędzia zysku w źródło ogromnych problemów.

1,2 mld dolarów, ale nie na jego prywatnym koncie

Najważniejsze zastrzeżenie dotyczy jednak samej kwoty zadłużenia.

Kim Kiyosaki, była żona i wieloletnia partnerka biznesowa Roberta, tłumaczyła w rozmowie z „Vanity Fair”, że informacja o 1,2 mld dolarów jest często źle rozumiana.

–Wspólnie z partnerami mamy wiele budynków wielorodzinnych – wyjaśniała.

Według niej portfel obejmuje około 1,5 tys. mieszkań.

–Z technicznego punktu widzenia rzeczywiście mamy cały ten dług – przyznała, zaznaczając jednocześnie, że zobowiązania są przypisane do nieruchomości i struktur inwestycyjnych, a nie wyłącznie osobiście do Roberta Kiyosakiego.

Według doniesień medialnych osobista część odpowiedzialności Kiyosakiego może być wielokrotnie niższa i mieścić się raczej w przedziale kilkudziesięciu milionów dolarów. Większość zadłużenia jest związana z nieruchomościami posiadanymi wspólnie z partnerami poprzez odrębne spółki.

Historia Kiyosakiego dobrze pokazuje też paradoks jego finansowej filozofii. Człowiek, który przez dziesięciolecia uczył miliony ludzi, jak budować niezależność finansową, sam opiera znaczną część swojego majątku na ogromnej dźwigni.

Nie ukrywa tego. Wręcz przeciwnie – uczynił z tego element swojego przekazu.

Problem polega na tym, że strategia dostępna dla doświadczonego inwestora posiadającego setki nieruchomości, partnerów biznesowych, spółki celowe i wielomilionowe przepływy pieniężne może być skrajnie niebezpieczna dla przeciętnego człowieka.

Dlatego najbardziej rozsądną częścią najnowszej wypowiedzi autora „Bogatego ojca, biednego ojca” może być właśnie jego ostrzeżenie:

–Nie powinniście robić tego, co ja.

Źródło: mp/Puls Biznesu, Vanity Fair, New York Post, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej